Komisarz ligi zadecydował - jest walkower dla Piotrkowianina!

Piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock i Piotrkowianina nie zagrają jednak przeciwko sobie. We wtorek Bogusław Trojan, komisarz ligi, postanowił przyznać drużynie z Piotrkowa walkowera.
W ostatnią środę walczący o utrzymanie piłkarze ręczni Piotrkowianina mieli zagrać w Płocku z prowadzącą w tabeli Wisłą. Do spotkania jednak nie doszło, gdyż w hali w wymaganym czasie nie pojawiła się pełna obsługa medyczna. Po upływie regulaminowych 15 minut goście odmówili gry, więc zapadła decyzja o odwołaniu pojedynku. To rozwścieczyło zawodników, działaczy i kibiców Wisły. Uznano bowiem, że goście zwietrzyli szansę na łatwe dwa punkty zdobyte za pomocą regulaminu.

Dwa dni po tym zdarzeniu klub z Piotrkowa poinformował, że nie chce walkoweru i proponuje rozegranie spotkania w innym terminie. Tak się jednak nie stanie. We wtorek komisarz ligi postanowił przyznać bowiem wygraną walkowerem Piotrkowianinowi. Dodatkowo klub z Płocka został ukarany grzywną w wysokości 4 tys. zł.

- Zdaję sobie sprawę, że ta sprawa bulwersowała środowisko piłki ręcznej w całej Polsce, i podkreślam, że poświęciłem bardzo dużo czasu na zbadanie wszelkich jej szczegółów. Regulaminu, być może w tym miejscu niedoskonałego, mamy jednak obowiązek przestrzegać - tłumaczy powody swojej decyzji na oficjalnej stronie związku Trojan.

Dodał, że sytuacja ta wydarzyła się ze szkodą dla całej piłki ręcznej, ale "wszyscy musimy się opierać na obowiązujących przepisach". - W moim odczuciu decyzja ta winna jednak służyć wzmocnieniu pozytywnego wizerunku naszej dyscypliny jako takiej, która stosuje te same reguły dla wszystkich, niezależnie czy mówimy o PGNiG Superlidze, czy też rozgrywkach niższego szczebla - podkreśla.

Trojan uważa również, że wydarzenia z Płocka mogą stanowić początek pracy nad zmianą obowiązującego regulaminu. - Z pewnością wprowadzenie normy generalnej, nakazującej wszystkim zainteresowanym stronom bezwzględne dążenie do rozegrania spotkania. Niemniej obecne przepisy dopuszczają możliwość piętnastominutowego spóźnienia ekipy medycznej, w momencie orzekania taki regulamin obowiązuje wszystkie strony i do tych zapisów miałem obowiązek się odnieść, co też uczyniłem.