Widzew Łódź dostanie najwięcej pieniędzy z miasta [SZCZEGÓŁY]

Wiemy już, ile łódzkie kluby otrzymają od miasta w pierwszym półroczu 2013 roku. Na największe wsparcie może liczyć piłkarski Widzew, który wzbogaci się o 600 tys. zł
Wszystko wyjaśniło się wczoraj, gdy komisja ogłosiła wyniki konkursu na pierwsze półrocze, w którym kluby dostaną połowę kwoty z dotacji, czyli 1,75 mln zł.

Zgodnie z oczekiwaniami najwięcej ze "wspierania szkolenia sportowego" otrzyma Widzew, który wzbogaci się o 600 tys. zł. Na kolejnych miejscach znalazły się siatkarki Budowlanych (470 tys. zł), żużlowcy Orła (285 tys.), rugbiści Budowlanych (210 tys.) i koszykarki Widzewa (185 tys.).

Jak tłumaczy magistrat, wysokość przyznanych pieniędzy była uzależniona w głównej mierze od: * oceny zajmowanego miejsca w rozgrywkach ligowych, * popularności wśród społeczności lokalnej dyscypliny i rozgrywek oraz * liczby drużyn młodzieżowych szkolonych na terenie miasta w danym sporcie, które mogą stanowić zaplecze dla zespołu ligowego.

Główni zainteresowani podział pieniędzy oceniają różnie... Jedni uważają go za sprawiedliwy, inni - za krzywdzący. - Nieraz ja czy przedstawiciele innych klubów podkreślaliśmy, że środki przyznawane z miasta są za małe. Myślę jednak, że jak na te warunki, to podział pieniędzy był sprawiedliwy i adekwatnie oddaje sytuację sportową w mieście - uważa Marcin Chudzik, prezes siatkarek Budowlanych.

Mniej zadowoleni są za to rugbiści Budowlanych. W klubie dziwią się, że choć jako jedyni w Łodzi walczą o mistrzostwo Polski, a na mecze drużyny przychodzi po dwa-trzy tysiące osób, to dostali nieznacznie więcej pieniędzy niż przegrywające niemal wszystko i grające o nic koszykarki Widzewa.

Z jednej strony każdy klub chciałby otrzymać więcej, z drugiej jednak, gdy spojrzymy na wielkość dotacji z poprzedniego roku, to można odnieść wrażenie, że jest... postęp. W 2012 r. Widzew dostał od miasta w sumie 1,15 mln zł, ŁKS - 970 tys. zł, siatkarki Budowlanych - 800 tys., żużlowcy Orła - 535 tys., rugbiści Budowlanych - 400 tys., koszykarki Widzewa i ŁKS - po 350 tys. zł, koszykarze ŁKS - 345 tys., a lekkoatleci RKS - 25 tys. Dzieląc te kwoty na połowę, wychodzi więc na to, że w tym roku kluby mogą liczyć na większe dotacje.

Taka ocena byłaby jednak mocno naciągana. Tak jak już napisaliśmy, w 2013 r. wydatki na dotacje zostały bowiem zmniejszone o 1,5 mln zł. Zwycięscy konkursu otrzymają przeciętnie nieco większe pieniądze tylko dlatego, że zostały one rozdzielone na mniejszą liczbę klubów. Z obiegu wypadli lekkoatleci RKS, ale przede wszystkim trzy sekcje związane z ŁKS, czyli piłkarska i obie drużyny koszykarskie. Męska w ogóle przestała istnieć, a żeńska po bankructwie spółki została reaktywowana, ale dopiero od II ligi. Z kolei sekcja piłkarska jest w tak fatalnej sytuacji finansowej, że w ogóle nie przystąpiła do konkursu. - Nie możemy miejskich pieniędzy przekazywać komornikom - uzasadniał magistrat.

Koszykarki ŁKS starały się o dotację z budżetu Łodzi, podobnie jak UKS SMS. Oba nie spełniły jednak wymogów formalnych, bowiem nie mają drużyny w jednej z dwóch najwyższych lig.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kluby pieniądze otrzymają w pierwszej połowie marca. Kolejny konkurs zostanie rozpisany w drugim półroczu.