Rugbiści Budowlanych zagrają przy al. Piłsudskiego. Widzew martwi się o murawę

Wiadomo już, że hitowy mecz ekstraligi rugby pomiędzy Budowlanymi Łódź i Lechią Gdańsk odbędzie się na stadionie przy al. Piłsudskiego. Wiadomość ta martwi Widzew, który obawia się, że po spotkaniu rugbistów murawa nie będzie nadawać się do gry. Czy obawy są uzasadnione?
Budowlani pierwszy mecz ekstraligi w rundzie wiosennej rozegrają 23 marca, a ich przeciwnikiem będzie Lechia Gdańsk. Wiadomo już, że spotkanie na szczycie zostanie rozegrane na stadionie przy al. Piłsudskiego, a mecz będzie mogło obejrzeć blisko 5 tys. kibiców. Szefowie klubu są już po słowie z MOSiR, który od kilkunastu dni zarządza obiektem.

O ile dla Budowlanych jest to bardzo dobra wiadomość, o tyle w Widzewie przyjęli ją z dużym niepokojem. Tydzień po rugbistach pierwszy mecz na stadionie rozegrają bowiem piłkarze. W klubie martwią się, że z powodu występu rugbistów zniszczona może zostać murawa, która nie będzie nadawać się do gry. - Czym innym jest rozgrywanie spotkania w środku lata, co już miało miejsce, a czym innym tuż po zimie. Zresztą w najbliższych dniach znów ma być mroźnie, a to na pewno nie pomoże - słyszymy w Widzewie.

Budowlani twierdzą jednak, że problemów z boiskiem nie będzie. Ich zdaniem rugbiści wcale nie niszczą boiska tak, jak się powszechnie uważa. - Na takim Stade de France odbywają się trzy, cztery imprezy w tygodniu. W sobotę grają rugbiści, dzień później piłkarze i nikt z tym problemów nie ma. Wierzę więc, że jeśli się postaramy, a odpowiednie osoby zadbają o murawę, to problemu z nią nie będzie - tłumaczy Krzysztof Serafin, prezes Budowlanych.

Serafin dodaje, że po pierwszym meczu przy al. Piłsudskiego, jakim był ostatni przegrany finał mistrzostw Polski z Lechią, osoby dbające o murawę były zaskoczone, że znajduje się ona w tak dobrym stanie. - Warto również pamiętać o tym, że mający powstać stadion miejski ma służyć nie tylko piłkarzom ŁKS, ale i nam. Teraz możemy więc sprawdzić w praktyce, czy takie łączenie piłki i rugby jest możliwe. Ja wierzę, że tak - podkreśla.

Budowlani liczą, że przy al. Piłsudskiego rozegrają nie tylko mecz z Lechią. - Chcemy, by ten stadion był miejscem rozgrywania wszystkich spotkań. W rundzie zasadniczej gramy w roli gospodarza tylko trzy mecze, więc wierzę, że uda się to wszystko pogodzić. Tym bardziej że nie chcemy tu nawet trenować. Chodzi jedynie o to, żebyśmy mogli rozgrywać spotkania w najlepszych możliwych warunkach i w takim miejscu, gdzie będziemy mogli liczyć na wsparcie tysięcy naszych kibiców. A jedynym takim miejscem w Łodzi jest obecnie stadion przy al. Piłsudskiego - tłumaczy Jarosław Bator, menedżer drużyny.