Zima zaatakowała. Kto zadba o przygotowanie murawy na stadionach ŁKS i Widzewa? I czy zadba dobrze?

Z powodu ataku zimy piłkarze ŁKS nie zainaugurują rundy wiosennej w ten weekend. Z niepokojem na prognozy pogody spoglądają też w Widzewie, który pierwsze spotkanie u siebie ma zagrać za tydzień.
Jeśli ktoś liczył, że po ostatnich cieplejszych dniach zima odeszła już na dobre, to albo nie oglądał prognozy pogody, albo w nią nie wierzył. Tym razem synoptycy mieli jednak rację i po chwilowym ociepleniu wczoraj doczekaliśmy się kolejnych minusowych temperatur. A przede wszystkim opadów śniegu, który dla naszych ligowych drużyn spadł w najgorszym możliwym momencie.

Najbardziej załamanie pogody pokrzyżowało plany ŁKS-u, który niedzielnym meczem z GKS-em Katowice ma zainaugurować rundę wiosenną I ligi. Możliwe, że do spotkania jednak nie dojdzie. Gdyby przez cały weekend padało tak, jak wczoraj, gra byłaby praktycznie nierealna. W sobotę ma być jednak minimalnie dodatnia temperatura i brak opadów, dlatego w ŁKS-ie liczą, że do niedzieli śnieg stopnieje, a boisko będzie bez śniegu.

Kto w ogóle odpowiada za jego przygotowanie? Role są podzielone. - Za sprawy agrotechniczne odpowiada ŁKS, który nie chce, by obciążać go dodatkowymi kosztami. Do jego obowiązków należy więc dbanie o murawę, czyli m.in. koszenie jej i nawożenie - słyszymy w zarządzającym stadionem MOSiR-ze. Ogrzewanie murawy to już jednak rola administratora obiektu, który może je włączyć na wniosek ŁKS-u. Klub musiałby za to jednak zapłacić, i to niemało. W najdroższym wariancie, czyli przy największych mrozach, dzienne koszty mogą wynieść nawet 5 tys. zł. Wiadomo, że klub ma ogromne problemy finansowe i nie stać go na takie opłaty, więc mało prawdopodobne, byśmy włączyli ogrzewanie. Inną możliwością jest odśnieżenie stadionu przez pracowników MOSiR-u, ale na to też klubu nie stać. Nie można za to wykluczyć, że w przygotowywaniu boiska pomogą sami kibice, co miało już miejsce w przeszłości. Taką nadzieję mają w MOSiR-ze.

Właśnie takiego mechanicznego odśnieżania boiska najbardziej boją się w Widzewie. Użycie specjalistycznego sprzętu, a nawet zwykłych łopat, może uszkodzić murawę. To był zresztą jeden z powodów, przez który rok temu boisko było w bardzo złym stanie. Dlatego teraz w klubie z al. Piłsudskiego taką możliwość przyjmują jako ostateczność.

Warto też dodać, że na stadionie przy al. Piłsudskiego ogrzewanie włączone jest już od tygodnia. Głównym powodem było sprawdzenie stanu technicznego po zimie. Ma to związek nie tylko z planowanym na przyszły weekend pierwszym meczem Widzewa u siebie (z Zagłębiem Lubin), ale i zaplanowanym na tydzień później spotkaniem rugbistów Budowlanych Łódź z Lechią Gdańsk. - W połowie przyszłego tygodnia atak zimy ma ustąpić. Czekamy na to i liczymy, że na mecz z Zagłębiem po śniegu nie będzie już śladu - mówi Michał Kulesza, rzecznik Widzewa.