ATP Indian Wells. Jerzy Janowicz pokonał Davida Nalbandiana!

22-letni Jerzy Janowicz pokonał Davida Nalbandiana w drugiej rundzie prestiżowego turnieju Indian Wells (z pulą nagród 5,03 mln dolarów). Łodzianin ograł byłą rakietę nr 3 w trzech setach 7:6 (4), 4:6, 6:3. To był pierwszy w karierze występ Polaka w Indian Wells.
Rozstawiony z nr. 24 Janowicz w pierwszej rundzie miał wolny los. Nalbandian, który kilka lat temu był czołowym tenisistą świata, a obecnie zajmuje 93. miejsce w rankingu ATP, pokonał w niej Marcela Granollesa z Hiszpanii 6:4, 6:2.

Sobotnie starcie lepiej ułożyło się dla wyżej klasyfikowanego Polaka, który już w drugim gemie serwisowym rywala doprowadził do przełamania, i to do zera. Przy wyniku 4:3 i najdłuższym gemie tego seta Nalbandian zrewanżował się jednak łodzianinowi, wykorzystując drugą okazję do breaka. Janowicz mógł zakończyć seta przed tie-breakiem, bo przy wyniku 5:5 ponownie przełamał rywala. Ryzykowna gra na serwisie (54 proc. celności pierwszego podania w pierwszym secie) nie zawsze mu się jednak opłacała. Tak było właśnie w kolejnym gemie, w którym przy prowadzeniu Nalbandiana 40:30 popełnił szósty już podwójny błąd serwisowy. W tie-breaku obaj tenisiści długo konsekwentnie wygrywali swoje podanie. Pierwszy i jedyny minibreak padł przy wyniku 4:4, gdy 22-latek z Łodzi popisał się udanym skrótem. Chwilę później Janowicz potężnym forhendem po linii i z równie głośnym okrzykiem zakończył pierwszego seta.

W drugim ponownie mógł przełamać Nalbandiana przy jego drugim podaniu, bo ten przegrał trzy pierwsze piłki. Miał przy tym trochę pecha, bo przy tej ostatniej, która dawała Polakowi trzy breakpointy, oślepiło go słońce i trafił smeczem we własną połowę kortu. Argentyńczyk pozbierał się jednak, wygrał pięć kolejnych wymian i doprowadził do remisu 2:2. Do niego należało też pierwsze w tej partii przełamanie, po którym objął prowadzenie 4:3. Breakami zakończyły się zresztą także dwa kolejne gemy. Przegrywając pierwszego z nich, Nalbandian ze złości połamał rakietę i musiał ją wymienić. Ten drugi gem - podobnie jak w pierwszym secie - zakończył się breakiem po kolejnym podwójnym błędzie serwisowym Janowicza. Przy wyniku 5:4 Nalbandian nie wypuścił już okazji z rąk i doprowadził do remisu po 1:1.

Warto podkreślić, że obaj tenisiści mieli problemy zarówno z pierwszym, jak i drugim podaniem. W korcie lądowało jedynie 56 proc. pierwszych piłek Polaka i 51 Argentyńczyka. Z kolei przy drugim podaniu wygrali odpowiednio jedynie 35 i 38 proc. wymian. W efekcie średnio niemal co druga piłka padała łupem odbierającego, a aż połowa gemów kończyła się grą na przewagi.

Kluczowy moment trzeciego seta miał miejsce w czwartym gemie. Serwujący Argentyńczyk przy wyniku 30:40 fatalnie przestrzelił forhend i Polak objął prowadzenie 3:1. Co prawda po chwili było 0:30, ale dzięki czterem kolejnym kapitalnym serwisom tenisista z Łodzi odskoczył rywalowi już na trzy gemy. I przewagi tej nie roztrwonił do końca, wygrywając ostatecznie w całym spotkaniu 7:6 (4), 4:6, 6:3.