Czy Budowlani Łódź będą grać na Łodziance? I co dalej z kompleksem rugby?

Wciąż nieznane są losy projektu Budowlanych Łódź, którym marzy się stworzenie w parku 3 Maja kompleksu rugby. - Chcielibyśmy, żeby w kwietniu zapadły wreszcie jakieś decyzje, bo dalsze zwlekanie nie przyniesie niczego dobrego - uważa Krzysztof Serafin, prezes klubu.
Budowlani chcą, by na Łodziance powstał największy w Polsce ośrodek rugby. Jego sercem miałby być stadion z boiskiem ze sztucznym oświetleniem i krytą trybuną na trzy tysiące miejsc. Koszt całej inwestycji wyniósłby około 20 mln zł.

Żeby projekt mógł zacząć nabierać realnych kształtów, niezbędne jest przekazanie terenów w dzierżawę Budowlanym. Projekt uchwały w tej sprawie miał być głosowany na sesji rady miejskiej już kilka tygodni temu, ale urzędnicy uznali, że jest mało szczegółowy i brak w nim opinii odpowiednich wydziałów. Sprawie postanowili przyjrzeć się radni z komisji sportu, którzy na poniedziałkowe posiedzenie zaprosili wszystkie zainteresowane strony.

Efekt? - Tak naprawdę nie mogę powiedzieć, by coś się ruszyło. Wciąż jest bardzo dużo pytań, na które staramy się odpowiadać, ale przyznam szczerze, że trudno mi dostrzec zaufanie do naszych planów - mówi "Gazecie" Serafin. - Zapewniam, że mamy projekt, który wiemy jak zrealizować i nikt na tym nie ucierpi. Nie trzeba też martwić się o grupy młodzieżowe Łodzianki i BBRC, bo nasza młodzież trenowałaby na innych obiektach. Z kompleksu korzystałaby więc tylko pierwsza drużyna i to też nie każdego dnia.

Radni z komisji sportu uznali, że zgodzą się na dzierżawę, jeśli na Łodziance pozostaną trenujące obecnie grupy. Pozostaje więc finansowanie projektu. Kto wie, to nie będzie największy problem? Radni obawiają się bowiem, że Budowlani będą chcieli obarczyć kosztami inwestycji miasto. - A w takim przypadku projekt raczej nie przejdzie - powiedziało "Gazecie" kilku z nich.

Co na to Budowlani? - Jesteśmy w stanie wyłożyć około 10 proc. potrzebnych pieniędzy i wybudować za to boisko ze sztuczną nawierzchnią - mówi Serafin. - Wiadomo jednak, że na całość będziemy musieli szukać dofinansowania w innych instytucjach. Liczymy na wsparcie m.in. z Ministerstwa Sportu czy Unii Europejskiej, ale nie mogę powiedzieć, w jakim byłoby ono zakresie, bo bez dzierżawy obiektu żadne konkretne działania nie mogą zostać podjęte. Dlatego mam nadzieję, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona i w kwietniu poznamy już jakieś konkretne decyzje. Nie ma na co czekać, bo dalsze zwlekanie niczego dobrego nie przyniesie.