Karolina Jarzyńska, zwyciężczyni Łódź Maratonu DoZ, o zamachu w Bostonie: "Boże, ja tam mogłam być..."

Karolina Jarzyńska, która wygrała niedzielny Łódź Maraton Dbam o Zdrowie, jest zszokowana tym, co w poniedziałek wydarzyło się w Bostonie.
W zamachu podczas najstarszego na świecie Maratonu w Bostonie zginęły co najmniej trzy osoby, a ponad sto zostało rannych. Mało brakowało, a w najbardziej prestiżowym maratonie na świecie wystąpiłaby Jarzyńska, rekordzistka Polski w półmaratonie i biegu na 10 km. W niedzielę w Łodzi ze świetnym czasem 2:26.44 zajęła pierwsze miejsce w rywalizacji na dystansie 42,195 km.

Kilka miesięcy temu była zakontraktowana na udział w bostońskim maratonie. - Ostatecznie organizatorzy łódzkiej imprezy namówili mnie na występ w Polsce. W Bostonie pobiegnę za rok - mówiła Jarzyńska w rozmowie dla lodz.sport.pl.

O zamachu 31-letnia zawodniczka dowiedziała się w poniedziałek późnym wieczorem. - To był dla mnie szok. W pierwszej chwili powiedziałam do mojego trenera [Zbigniewa Nadolskiego - przyp. red.]: "Mój Boże, przecież my tam mogliśmy być - opowiada Jarzyńska. - To straszna informacja. Maraton zawsze kojarzył się z radosnymi chwilami i pokojową rywalizacją, w której często uczestniczą reprezentanci z całego świata. A teraz coś takiego... Ktoś podniósł rękę na tę piękną dziedzinę sportu.

I dodaje: - Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Pamiętam, że jeszcze kilka tygodni temu, kiedy wyjeżdżałam z obozu w Kolorado, rozmawiałam z moim szkoleniowcem na temat bezpieczeństwa na amerykańskich maratonach. W Bostonie, Nowym Jorku czy Chicago bierze udział nawet po kilkadziesiąt tysięcy zawodników i kibiców. Stwierdziliśmy wtedy, że to przecież idealny cel dla nieobliczalnych ludzi i terrorystów. Nie przypuszczałam jednak, że kiedyś wydarzy się taka tragedia... - kończy Jarzyńska.