Aktor Piotr Zelt: "Nie podpisałem się pod listem poparcia dla stadionu na ŁKS-ie"

Nie mam zamiaru i najmniejszej ochoty, by brać udział w jakiejś wojnie kibiców obu klubów. Udzieliłem poparcia kibicom Widzewa w sprawie stadionu i nie udzieliłem go ŁKS - mówi Piotr Zelt, aktor znany m.in. z serialu "13. posterunek"
Kibice ŁKS i Widzewa walczą o to, by to na ich "terenie" powstał stadion miejski - jedni chcą nowego obiektu przy al. Unii, drudzy - przy al. Piłsudskiego. Poparcia szukają m.in. u znanych ludzi: byłych piłkarzy, trenerów, dziennikarzy, a nawet aktorów i piosenkarzy. Kibice Widzewa uzyskali już poparcie m.in. Marka Citki, Marcina Robaka, Czesława Michniewicza, Tomasza Łapińskiego, aktora Andrzeja Andrzejewskiego i perkusisty zespołu Coma Adama Marszałkowskiego. Zapowiadają, że liczba VIP-ów będzie się stale powiększać (można ją znaleźć na stronie widzewtomy.pl).

W poniedziałek na stronie lksfans.pl pojawił się za to list poparcia dla budowy stadiony przy al. Unii. Podpisali go m.in. Michał Koterski, Marcel Szytenchelm, Mariusz Jakus, raper Adam O.S.T.R. Ostrowski, Sławomir Kowalewski i Marian Lichtman z Trubadurów, a także grupa byłych piłkarzy ŁKS.

Pod "Listem otwartym przyjaciół ŁKS w sprawie lokalizacji Stadionu Miejskiego" jest też nazwisko Piotra Zelta. To pochodzący z Łodzi aktor filmowy, teatralny i dubbingowy, znany przede wszystkim z roli policjanta Arniego z serialu "13. posterunek". Zelt jest też kibicem piłkarskim. - Zostałem postawiony w dziwnej, kłopotliwej dla mnie sytuacji - mówi "Gazecie" i Łódź.sport.pl aktor. - Kibice Widzewa oficjalnie poprosili mnie o wsparcie i wsparcia dla budowy stadionu przy al. Piłsudskiego udzieliłem. Z ŁKS nikt się ze mną nie kontaktował. Prawdopodobnie kibice pamiętali, że byłem kiedyś na stadionie przy al. Unii na pożegnaniu Tomka Kłosa i po prostu podpisano mnie pod tym listem. Bez mojej wiedzy i zgody. Czuję się wmanewrowany w tę sytuację.

I dodaje: - Łódź to moje rodzinne miasto, w nim się wychowałem i jako dziecko chodziłem z ojcem na mecze na oba stadiony, bo na oba ojciec miał wejściówki. Nie ukrywam jednak, że występami Widzewa bardziej się emocjonowałem, oglądałem grę Bońka, Tłokińskiego, Smolarka, Żmudy czy Młynaczyka i Burzyńskiego. Ale zawsze uważałem, że Łódź powinna być dumna z obu klubów, bo są częścią historii miasta i osiągały sukcesy. I zawsze chciałem, by oba istniały i miały się dobrze. Nie mam zamiaru i najmniejszej ochoty brać udziału w jakiejś wojnie kibiców obu klubów. Powtarzam, że udzieliłem poparcia kibicom Widzewa w sprawie stadionu i nie udzieliłem go ŁKS. Gdyby mnie o to poproszono, to pewnie bym to zrobił. Ale nie poproszono. Moje nazwisko znalazło się pod listem bez mojej wiedzy i zgody.

Jacek Bogusiak, kibic ŁKS, nazywany przez innych fanów kustoszem klubu z al. Unii, nie zaprzecza, że ma związek z listem opublikowanym na lksfans.pl. Czy kibice ŁKS mieli zgodę na umieszczenie nazwiska Zelta pod listem? Czy aktor udzielił im poparcia? - Nie, ale zaraz do niego zadzwonię i wyjaśnię sprawę - mówi po chwili zastanowienia Bogusiak. I dodaje: - Ale wiadomo, jak jest w Łodzi, mógł ktoś do niego zadzwonić i coś złego powiedzieć...

Czy Zelt udzielił poparcia kibicom ŁKS w sprawie budowy stadionu przy al. Unii? - Udzielił. Zaraz do niego zadzwonię - zmienia front Bogusiak.