Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska o budowie stadionów: "To obowiązek miasta"

- Gdy mogą ze stadionu korzystać łodzianie i obejrzeć świetne - mam nadzieję - widowisko sportowe w dobrych warunkach, to dlaczego ma to budować prywatny kapitał? - mówi Hanna Zdanowska w rozmowie z "Gazetą" i lodz.sport.pl
Jarosław Bińczyk: Budowa stadionów w Łodzi wreszcie ruszyła z miejsca. Wydaje się, że po prawej stronie od Piotrkowskiej, czyli przy al. Unii, sytuacja jest prostsza.

Hanna Zdanowska: Nie wiem, czy prostsza... Wszystkie kluby chciałyby mieć piękne i olbrzymie stadiony. Ale ludzie zapominają, że to wszystko dużo kosztuje, dlatego jest trochę inaczej, niż kluby oczekują. Dla mnie najważniejszy jest sport młodzieżowy, a bez idoli trudno liczyć na wielkie zainteresowanie piłką. Dopóki więc poziom polskiej piłki nie zbliży się do niemieckiej, angielskiej czy hiszpańskiej, powinniśmy poprzestać na mniejszych obiektach. Jeśli uda się zapełnić je w stu procentach, będziemy zastanawiać się, co robić dalej. Po obecnej frekwencji na stadionach budowanych na Euro 2012 widać, że tak wielkie obiekty są na razie niepotrzebne.

Duże na razie są puste, ale już stadiony średniej wielkości sprawdzają się świetnie.

- Nie wolno zapominać, że koszty utrzymania tych wielkich obiektów są ogromne. Mniejsze stadiony są tańsze, zaś wpływy porównywalne.

Czyli przy wyborze opcji z dwoma stadionami najważniejsze były koszty?

- Tak.

Ale Łódź straciła dwa lata, bo taką decyzję można było podjąć znacznie wcześniej.

- Mamy za sobą bolesne doświadczenie upadłości konsorcjum, które jednak czegoś nas nauczyło. Przy ogłoszeniu następnego przetargu sprawdzimy płynność finansową firm, które w nim wystartują. To nie jest obowiązkowe, ale przy tworzeniu dokumentacji przetargowej jednym z najistotniejszych punktów będzie wykazanie wiarygodności finansowej. Poprzedni przetarg na stadion nam się wywrócił, lecz przecież Budus [który ogłosił upadłość - przyp. red.] wybudował piękny obiekt Cracovii. To było dla mnie gwarancją, że możemy mieć w Łodzi ładny i funkcjonalny stadion. Niestety, stało się inaczej, trudno.

Teraz chcemy jak najszybciej stworzyć bazę sportową dla obu naszych drużyn. Mówię obu, bo wierzę, że ŁKS się szybko podniesie. Ważne, że klub odradza się na zdrowych zasadach, zaczynając od podstaw. A podstawą jest według mnie praca z młodzieżą. Zresztą Łódź zawsze dobrze szkoliła piłkarzy.

Raczej ŁKS, bo Widzew zawsze miał z tym problem. Korzystał jednak z wychowanków klubu z al. Unii, zresztą niechcianych w nim.

- Dokładnie tak było, więc trzeba wrócić do tej dobrej tradycji. Dajmy ŁKS-owi to, co mu zabraliśmy, czyli bazę treningową. W miejscu, gdzie były boiska, stoi teraz Atlas Arena. Skupmy się więc na infrastrukturze sportowej, która jest niezbędna do rozwoju dzieci i młodzieży. Niech od początku mogą trenować w fajnych warunkach.

No właśnie, kiedy zacznie się budowa stadionu przy al. Unii?

- Mam nadzieję, że 3 lub 4 czerwca ogłosimy przetarg na budowę małej hali sportowej, pierwszego etapu stadionu, czyli zachodniej trybuny i boiska. Trzeba też będzie przenieść sztuczną płytę na teren Energetyka. Do końca sierpnia powinniśmy podpisać umowę z wykonawcą.

A co z drużynami ćwiczącymi i grającymi w starej hali ŁKS-u?

- Dla nich też trzeba zabezpieczyć miejsce do czasu wybudowania małej hali. Stara jest w tragicznym stanie, a koszty utrzymania są bardzo wysokie. Zdecydowaliśmy więc, by kupić parkiet do hali przy ul. Skorupki i przenieść tam zespoły ŁKS-u. Gdy pierwsza część inwestycji przy al. Unii zakończy się, wtedy zburzymy ostatnią trybunę starego stadionu i stworzymy trzy boiska treningowe.

Wracając do przetargu, to Mosty Łódź już zadeklarowały gotowość zbudowania stadionu.

- Bardzo się z tego cieszę, bo wiem, że to bardzo dobra firma i na dodatek łódzka. Widać, jak świetnie pracuje przy budowie trasy Górna, wygrała też przetarg na trasę W-Z. Otrzymałam od sympatyków ŁKS-u pismo, w którym Mosty Łódź zadeklarowały chęć dokończenia budowy stadionu za te same pieniądze co Budus i Mostostal. Nie ma jednak takiej procedury, bym bez przetargu wybrała nowego wykonawcę.

Kiedy nowy ŁKS będzie mógł zagrać na nowym boisku?

- Myślę, że w połowie 2015 roku. Teraz najważniejsza jest hala, która musi powstać do września przyszłego roku, kiedy zaczną się mistrzostwa świata w siatkówce. Jeśli chcemy z nią zdążyć, trzeba zacząć inwestycję od budowy hali. Dla mnie naturalne byłoby przechodzenie z jednej budowy na drugą: wykopać fundamenty pod halę i od razu zacząć pod trybuną, podobnie ze zbrojeniami, betonowaniem. To powinno skrócić inwestycję i zmniejszyć koszty. Dlatego wierzę, że w połowie 2015 roku będzie można rozegrać pierwszy mecz na nowym stadionie.

A z halą zdążymy? Czasu zostało mało.

- Powiem tak: jak są pieniądze, a wykonawcą jest dobra firma, to nie powinno być problemów. Mamy wszystkie dokumentacje, pozwolenia na budowę, a do czasu rozstrzygnięcia przetargu nasze służby mogą przygotować teren. 15 września powinno się zacząć kopanie fundamentów.

Cały czas jednak uważam, że ta hala nie jest potrzebna. Na poprzednich mistrzostwach świata we Włoszech nikt nie budował hal rozgrzewkowych.

- W mieście potrzeba mniejszej hali, bo przy ul. Małachowskiego jest za mało miejsca, podobnie jak na Anilanie. Jeśli zależy nam na rozwijaniu siatkówki, która nieźle się ma, czy odbudowaniu koszykówki, to trzeba stworzyć miejsce, gdzie te drużyny będą mogły grać. Dla dwóch tysięcy kibiców nie opłaca się otwierać Atlas Areny.

Przejdźmy teraz do Widzewa. Jego właściciel Sylwester Cacek, mówiąc po sportowemu, jest trudnym rywalem. Jak udało się go przekonać, by zgodził się na mniejszy stadion?

- Tak jak powiedziałam na początku, stadiony muszą być dostosowane do aktualnych możliwości. Nie stać nas teraz na olbrzymi stadion dla Widzewa, bo 32-tysięczny [jakiego chce Sylwester Cacek - przyp. red.] kosztuje minimum 300 mln zł. Druga sprawa to koszty utrzymania. Po wybudowaniu obiektów na Euro grające na nich kluby chciały nimi zarządzać. Teraz wszystkie się ich pozbywają, poza Legią. Dlatego zaproponowałam Widzewowi stadion 15-tysięczny. Na tyle miasto dziś stać.

Podobno ceny spadają i firmy są gotowe budować za 1,5 tys. euro za jedno miejsce.

- Też słyszałam o takich ofertach. To stadiony budowane z gotowych elementów, dlatego są tańsze. Pan Sylwester Cacek cały czas stoi jednak na stanowisku, że dla rozwoju piłki nożnej w Widzewie potrzeba zdecydowanie większego obiektu. Poprosił mnie o możliwość sukcesywnego powiększania stadionu. Docelowo byłoby to 30, 32 tys. miejsc. Dla mnie nie ma problemu, ale teraz możemy przeznaczyć 170 mln zł na stadion. To wystarczy na przebudowę układu drogowego wokół stadionu, na parkingi i na minimum 15 tys. krzesełek. Szacowaliśmy, że kosz jednego to 7,5 tys. zł. Jeśli znajdzie się niższa oferta, to stadion może być większy.

Na czym polegałaby rozbudowa?

- Dostałam już od prezesa Widzewa list ze wstępną koncepcją. Zakłada ona wybudowanie trzech trybun, a czwarta, ta z miejscami dla ViP-ów, zostałaby dobudowana w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Pan Cacek twierdzi, że nie mówi "nie" PPP, lecz najpierw niech miasto zainwestuje, a wtedy partner dobuduje swoją część. Szczegółów jeszcze nie znam, ale mam nadzieję, że w czasie budowy drużyna Widzewa będzie mogła grać na swoim stadionie.

A kiedy zostanie ogłoszony przetarg?

- Czekam na spotkanie z panem Cackiem. Chciałabym poznać szczegóły jak najszybciej, by dokonać przesunięcia środków w budżecie i rozpisać przetarg. Widzew ma już swoją koncepcję stadionu na 32 tys., ale architekci mieli się jej przyjrzeć, czy można ją zmodyfikować. Program funkcjonalno-użytkowy jesteśmy w stanie rozpisać w pierwszej połowie czerwca. Potrwa to ok. trzech miesięcy, a później ogłosimy przetarg w systemie zaprojektuj i wybuduj.

Wciąż słychać wątpliwości, czy w mieście powinniśmy budować stadiony, gdy Łódź ma wiele innych potrzeb.

- Ja też wciąż to słyszę. Powtórzę jednak, że najważniejsze dla mnie jest zadbać o młode pokolenie. Chcemy walczyć z ich wykluczeniem, wskazać im ścieżkę życia czy choćby zapewnić możliwość spędzenia wolnego czasu. Jeśli mają stać w bramach i pić piwo, to lepiej dać im możliwość wyładowania się boisku. Sport jest najlepszym narzędziem wychowawczym i daje możliwość spędzenia wolnego czasu. A do tego potrzebne są boiska treningowe i nowoczesne stadiony.

Teraz kibice kojarzeni są z zadymami i chuligaństwem.

- Takich jest niewielu, lecz są widoczni, bo mało ludzi przychodzi na stare obiekty. Na nowym stadionie nawet ta garstka będzie musiała inaczej, lepiej się zachować. Przestrzeń nobilituje, więc nowe stadiony należą się kibicom.

Kolejny zarzut to budowa za miejskie pieniądze stadionu dla prywatnej spółki, jaką jest teraz Widzew.

- Czy w Polsce istnieje obiekt sportowy wybudowany z prywatnych pieniędzy?

Na pewno żaden z wielkich...

- To będzie stadion miejski. Miasto powinno inwestować w infrastrukturę z powodów, które wymieniłam wcześniej. Sport to nie jest czyjeś widzimisię, ale zjawisko społeczne. Gdyby trzeba było wybudować zamkniętą arenę dla zawodników i prywatnej firmy pana Cacka, to nie byłoby mowy o budowie za miejskie pieniądze. Ale gdy mogą ze stadionu korzystać łodzianie i obejrzeć świetne - mam nadzieję - widowisko sportowe w dobrych warunkach, to dlaczego ma to budować prywatny kapitał? To nasz obowiązek wobec mieszkańców, tak jak budowanie miejskich teatrów. Za 100 lat, a może wcześniej, gdy będziemy tak zasobnym społeczeństwem jak Niemcy czy Anglicy, to pewnie ktoś wybuduje stadion za prywatne pieniądze. Póki co, jestem przekonana, że gdy stworzymy infrastrukturę, znajdą się większe prywatne pieniądze na działalność klubów. I wszystkim to wyjdzie na dobre.

Czyli lepiej dać klubom wędkę niż rybę?

- Właśnie, bo dawanie ryb oducza starania się. Obiecałam, że część z zaoszczędzonych pieniędzy przeznaczymy na stypendia dla młodych sportowców. Ile to będzie, okaże się po rozstrzygnięciu przetargów. W sumie w Wieloletniej Prognozie Finansowej mamy zabezpieczone ok. 340 mln zł. Musimy tylko utworzyć nowe zadanie inwestycyjne po stronie Widzewa i tak przenieść środki, by mieć 170 mln złotych. Radni w tej sprawie powinni podjąć decyzję już na najbliższej, środowej sesji rady miejskiej.