Marcin Gortat Camp w Łodzi już w środę

Już w środę o godz. 10 w hali przy ul. Małachowskiego rozpocznie się kolejna edycja Marcin Gortat Camp. Szóste spotkanie z najmłodszymi fanami koszykówki zapowiada się naprawdę wyjątkowo.
W tym roku Gortat zorganizował campy w czterech miastach. Ten pierwszy - w Bielsku-Białej - odbył się w ostatni weekend. Wychowanek ŁKS spotkał się tam także z miejscowymi żołnierzami, których rok temu odwiedził w Afganistanie. Gortat miał niezwykle imponujące wejście, bo wszedł do hali w asyście huku granatów i dymu oraz osłaniany przez żołnierzy. Wejście było na tyle zaskakujące, że mniejsze dzieci prawdziwie wystraszyły się całej akcji. Na szczęście strach szybko minął, a zastąpił go uśmiech i radość, która towarzyszyła wszystkim uczestnikom zajęć do końca.

Atrakcji nie zabraknie też podczas środowego campu w rodzinnej Łodzi, który rozpocznie się o godz. 10 w hali przy ul. Małachowskiego. Atrakcją będzie rekordowa liczba gości z NBA. Oprócz Gortata prowadzić będą je Jared Dudley - kolega Marcina z Phoenix Suns, Marty Conlon - były zawodnik m.in. Seattle Supersonics, Sacramento Kings, Miami Heat, Boston Celtics czy LA Clippers, a obecnie reprezentant NBA Cares. Trzecim i najbardziej utytułowanym gościem będzie Ralph Sampson - pierwszy numer draftu w roku 1983, Rookie of the Year 1984, czterokrotny uczestnik All Star Game, MVP ASG z roku 1985, a od 2012 roku członek Hall of Fame! Sampson od ubiegłego roku pracuje w sztabie szkoleniowym Phoenix Suns.

- Wszyscy, którzy są fanami koszykówki, zdają sobie sprawę, kim jest Sampson, dwukrotny zdobywca mistrzostwa, zawodnik Galerii Sław i jeden z najlepszych zawodników dominujących pod koszem te kilkadziesiąt lat temu. Myślę, że skoro jesteście tacy wspaniali, to zorganizujemy dla was jakiś otwarty trening i będziecie mogli przyjść z nim porozmawiać po angielsku - opowiadał Gortat łódzkim dziennikarzom przed tygodniem, gdy był gościem na kortach MKT. - Po polsku nie mówi, bo zna tylko dwa słówka, które słyszy ode mnie, gdy wyładowuję swoje emocje na treningu. Myślę, że te słówka zapamiętał, ale raczej się z wami nimi nie podzieli.

Gortat przyznaje, że przez wszystkie lata pracy z dziećmi stał się lepszym nauczycielem. - Nie ukrywam, że pierwszy rok był bardzo ciężki. Osoby, które były na tamtym campie, chyba widzą różnicę w moich wypowiedziach i kontakcie z dziećmi wtedy i teraz, po tych sześciu latach. Myślę, że stałem się też troszkę lepszym pedagogiem. Campy i praca z młodzieżą pozwoliły mi również zostać lepszym liderem. Mam nadzieję, że to wykorzystam w NBA, a tym bardziej w polskiej reprezentacji - dodaje łodzianin.

Po campie w Łodzi Gortat dzień później spotka się z dziećmi w Warszawie. Na piątek zaplanowano wielki finał campów, który zostanie zorganizowany w Ergo Arenie w Trójmieście. - Na sam koniec zaplanowaliśmy mecz pomiędzy drużyną Supersportowców Marcina Gortata a drużyną Wojska Polskiego, która w tym roku mocno przygotowuje się do rywalizacji. Słyszałem, że ściągają żołnierzy GROM-u i komandosów i że mają nawet czterodniowe obozy przygotowawcze. Będzie więc ciekawie - mówi z uśmiechem Gortat.