Zbigniew Bródka wrócił do Polski. Jest gotowy na "bródkomanię", ale... [ZDJĘCIA Z PRZYLOTU]

- Byłem pod takim wrażeniem przywitania kibiców, że ledwo stałem - przyznał Zbigniew Bródka zaraz po przylocie z igrzysk olimpijskich w Soczi. Wzruszył się, bo na lotnisku czekało kilkaset osób
Bródka od tygodnia jest w Polsce bohaterem narodowym. Jego wyczyn, czyli zdobycie złotego i brązowego medalu, w Soczi pobił jedynie Kamil Stoch, dwukrotnie najlepszy w konkursach skoków.

Ze sportowca znanego tylko kibicom łyżwiarstwa szybkiego stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w kraju. Dokonał jednak wielkiego wyczynu, jako jedyny łyżwiarz przełamując hegemonię Holendrów. Dokonał tego, choć warunki do przygotowań ma gorsze od wszystkich największych rywali. Dlatego po powrocie do kraju najwięcej mówił o krytym torze. - Hala to podstawowa rzecz - mówi Bródka. - Mogę zdradzić, że moje przygotowania do Soczi przebiegały już na granicy mojej wytrzymałości. Nie pamiętam, ile czasu przez ostatnie pół roku spędziłem z moją rodziną. To jest straszne.

Nagrodą za wyrzeczenia było powitanie na lotnisku. Kiedy samolot z olimpijczykami wylądował, w wydzielonej strefie dla fanów trudno było już znaleźć wolne miejsce. Wszyscy skandowali nazwisko Bródki oraz dziękowali mu za piękne chwile z Soczi. Na Okęcie przyjechał cały autobus strażaków z Łowicza, kolegów Bródki. Ubrani w wyjściowe mundury, wyposażeni we flagi i transparenty nie żałowali gardeł. Zgodnie z zapowiedziami pojawił się także folklorystyczny zespół z Łowicza. Zaśpiewali piosenkę napisaną specjalnie dla łyżwiarza z Domaniewic.

Bródka swój sukces zadedykował m.in. Mieczysławowi Szymajdzie, swojemu pierwszemu trenerowi. - Jest wielkim fanatykiem i osobą, która promuje różne dyscypliny, nie tylko łyżwiarstwo szybkie - mówi mistrz olimpijski. - Pomaga mi do dziś. Często otrzymuję od niego SMS-y z uwagami, rozmawiamy po przyjeździe z ważnych imprez. Jest osobą kluczową w mojej karierze, bo zaszczepił we mnie bakcyla sportowego. Pozostali trenerzy mnie ukierunkowali i ukształtowali moje umiejętności.

Aby kontynuować swoją karierę, Bródka nieśmiało stawia warunek: nowy i kryty tor łyżwiarski. Zawodnik z Domaniewic podkreśla, że taki obiekt musi powstać jak najszybciej. - Dla polskiego łyżwiarstwa szybkiego budowa toru na ewentualne igrzyska olimpijskie w 2022 roku to za późno - nie owijał w bawełnę Bródka. - Jesteśmy dobrymi organizatorami, więc o igrzyska się nie martwię. Ale jeśli chcemy kontynuować sukcesy, hala jest niezbędna. Kiedyś mówiło się, że nie mamy sukcesów, więc taki tor nie będzie mocno potrzebny. Teraz je mamy i wydaje się, że bardziej nie możemy udowodnić, że warto. Mamy wspaniałych ludzi, wyszkoloną kadrę, ale brakuje toru.

I dodaje: - To byłby dla mnie dobry czynnik motywujący. Zdobyłem mistrzostwo olimpijskie, a to dla każdego sportowca spełnienie marzeń. W Soczi spytałem Otylię Jędrzejczak [mistrzyni olimpijska w pływaniu - przyp. red.], jak się motywować dalej. Powiedziała, że nie jest to takie proste, bo złoty medal może zdobyć naprawdę niewielu. Dla mnie motywująca będzie możliwość treningu w kraju. Wtedy na następnych igrzyskach w drużynie powalczymy nie o brąz, a nawet o złoto.

Aby zbudować kryty tor łyżwiarski, potrzeba 30 mln zł. Pomysł na zdobycie pieniędzy ma mieszkający w Tomaszowie Mazowieckim trener naszych panczenistów Wiesław Kmiecik. - Słyszałem, że drużynowy wyścig oglądało 10 mln Polaków. Wystarczy, że każdy z nich wpłaciłby po 3 złote i byłoby po sprawie - śmiał się.

Choć Bródka wrócił do Polski, to na odpoczynek musi poczekać. Po przywitaniu z kibicami na lotnisku, rozmowach z dziennikarzami oraz obiedzie z przedstawicielami Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego pojechał do na straży pożarnej na Ursynów, gdzie dziękowali mu Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych, oraz Wiesław Leśniakiewicz, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. Później był w telewizji. Dopiero po tym mógł wrócić do Domaniewic. - Jestem gotowy na "bródkomanię", tylko musicie nam w tym pomóc - tak mistrz olimpijski z Soczi zakończył rozmowę z dziennikarzami, jeszcze raz nawiązując do budowy nowego toru.