Bródka został uhonorowany przez strażaków. A do domu... autobusem [ZDJĘCIA]

Po przywitaniu przez kibiców na lotnisku Zbigniew Bródka wspólnie ze swoimi kolegami i trenerami z kadry poszedł na konferencję prasową. Późnym popołudniem czekało go jednak kolejne wyróżnienie, tym razem od kolegów strażaków, po czym pojechał do domu... autobusem
Mimo faktu, że igrzyska olimpijskie w Soczi, gdzie Bródka zdobył złoty i brązowy medal, się zakończyły, poniedziałek znów był dla naszych panczenistów bardzo pracowity. Tym razem spotkali się z kibicami na lotnisku, następnie rozmawiali z przedstawicielami mediów, a na sam koniec Bródka był gościem jednego z oddziałów straży pożarnej w Warszawie.

Trzeba przyznać, że mistrz w jednostce został przywitany po mistrzowsku. Nie zabrakło strażackiej orkiestry oraz najważniejszych osób w Państwowej Straży Pożarnej. Kiedy Bródka przyjechał na ulicę Płaskowickiej 40, w dźwięku syren przywitał go szpaler kompanii honorowej strażaków. Trzeba przyznać, że cała uroczystość robiła wrażenie, co potwierdził sam Bródka. - Spodziewałem się hucznego powitania, ale nie wiedziałem, że zorganizujecie to aż z taką pompą - mówił zawodnik UKS Błyskawica Domaniewice. - Już kiedy na lotnisku zobaczyłem wozy strażackie, wiedziałem, że będzie to niezwykłe powitanie. Czułem, że byliście ze mną, dziękuję. Ten sukces odniosłem dzięki wielu wspaniałym osobom, które spotkałem w swoim życiu. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich... - wzruszył się zawodnik i przerwał swoją wypowiedź, a cała sala nagrodziła go gromkimi brawami.



- Jak widać, łatwiej jest zdobyć medal olimpijski, niż o nim opowiadać - skwitował łzy Bródki strażak prowadzący imprezę.

Podczas uroczystości na warszawskim Ursynowie mistrz olimpijski odebrał gratulacje i nagrody od wielu ważnych osób. Wśród nich nie zabrakło pochodzącego z Łodzi Andrzeja Biernata, czyli ministra sportu i turystyki. - Zbyszek dostarczył nam wielu wrażeń - mówił Biernat. - On jest przykładem, że można naprawdę coś osiągnąć, bo jeszcze 10 lat temu nikt nie pomyślałby o medalu na igrzyskach w łyżwiarstwie szybkim. Spróbujemy forsować pomysł budowy krytego toru, by panczeniści mogli się rozwijać sportowo. Po raz kolejny udowodnili, że na to zasługują.

Oprócz gratulacji, z rąk Bartłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych, Bródka otrzymał czek na 20 tys. złotych. - To szczególny moment nie tylko dla straży pożarnej, ale wszystkich służb mundurowych - powiedział Sienkiewicz. - Zbyszek to jeden z nas, a zdobył największe odznaczenie, jakim może zostać uhonorowany sportowiec. Zresztą wiedziałem, że kiedy dojdzie do spotkania szefa straży gen. Wiesława Leśniakiewicza, prezesa Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Kazimierza Kowalczyka i Zbigniewa Bródki, to znajdą przepis na złoto olimpijskie. I znaleźli.

Na lotnisku zawodnik odebrał od swoich kolegów ze straży z Łowicza złotą łyżwę. Z kolei jego koledzy z Warszawy uhonorowali go złotym hełmem oraz złotym toporkiem.

Po uroczystości Bródka nareszcie był wolny i mógł udać się w rodzinne strony. - Zbyszek pojedzie z nami tym autobusem prosto do Domaniewic - chwalił się kierowca autokaru z wizerunkiem mistrza i napisem "tu jedzie mistrz Zbyszek".