Trema przed telewizją? Anilana przegrała z beniaminkiem I ligi

Spory zawód sprawili łódzkim sympatykom piłki ręcznej szczypiorniści Anilany, zasłużenie przegrywając z beniaminkiem I ligi Olimpem Grodków. Być może dają o sobie znać trudy sezonu, a może słabszy wynik był efektem presji, jaką mógł wywrzeć fakt, że mecz po raz pierwszy w tym sezonie był transmitowany przez lokalną telewizję
Pierwsza połowa była niezwykle nerwowa w wykonaniu obydwu zespołów. Ani gospodarze, ani goście nie potrafili zbudować wyraźnej przewagi. Co prawda w pewnym momencie Anilana miała okazję odskoczyć rywalom na 3 punkty, ale kolejna pomyłka w ataku pozycyjnym skończyła się skutecznym kontratakiem gości. Chwilę potem grodkowianie zniwelowali stratę, a nawet wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końcowego gwizdka. Znakomitą partię grał w bramce gości Adrian Fiodor, a inna sprawa, że rzuty łodzian trafiały w sam środek bramki. Na przerwę drużyny zeszły przy prowadzeniu Olimpu 11:10.

Wymiana ciosów trwała aż do 40. minuty. Grodkowianie zdołali odskoczyć na prowadzenie 15:12, jednak dwa kolejne gole padły łupem Anilany i znów zaiskrzyła iskierka nadziei na końcowy triumf. Niestety, mniej więcej od 44. minuty łódzki zespół kompletnie stracił pomysł na grę w ofensywie. Od stanu 16:18 goście rzucili sześć goli z rzędu, rozstrzygając tym samym sobotnią rywalizację. Jedyne, na co było stać Anilanę, to indywidualne zrywy Bartłomieja Helmana. Nie funkcjonowała współpraca z obrotowym, a kolejne krzyżówki rzadko kiedy wyprowadzały gospodarzy na czyste pozycje, a nawet gdy się to udawało, to najczęściej obronną ręką wychodził z nich golkiper gości. Na domiar złego łodzianie pomylili się trzykrotnie z rzutów karnych. Dopiero w końcówce rozluźnieni goście pozwolili Anilanie rzucić trzy ostatnie bramki i ustalić wynik na 19:27.

Mimo iż szczypiorniści Anilany nie byli faworytem sobotniego meczu, to po ostatnim gwizdku pozostał spory niedosyt. Oby ten mecz był jedynie wypadkiem przy pracy, gdyż przed młodymi piłkarzami ręcznymi Anilany najważniejsze pojedynki w sezonie. Za tydzień co prawda szanse UKS-u na wywiezienie choćby punktu z parkietu lidera z Wrocławia są iluzoryczne, jednak potem Anilana zmierzy się z czterema drużynami z samego dołu tabeli. Tylko co najmniej dwa zwycięstwa pozwolą łódzkiej ekipie wydźwignąć się ze strefy spadkowej. Nie jest to zadanie niemożliwe, wszak w pierwszej rundzie w czterech ostatnich potyczkach Anilana schodziła z parkietu zwycięska aż trzykrotnie.

UKS Anilana - Olimp Grodków 19:27 (10:11)

Anilana: Chmurski, Bartczak - Surosz 4/1, Wawrzyniak 2, Jakubiec 4/2, Pałasiak 1, Wypych, Piotr Rutkowski 2, Witkowski 1, Helman 5/1, Przemysław Rutkowski, Janczak

Kary: Wawrzyniak 2 min, Piotr Rutkowski 4 min, Wypych 2 min, Janczak 2 min.