Anilana Łódź walczy o utrzymanie w I lidze. W sobotę bardzo ważny mecz

Rozgrywki I ligi męskiej piłki ręcznej wkraczają w decydującą fazę. W sobotę młodych łódzkich adeptów piłki ręcznej czeka arcyważne spotkanie
Przed łódzkimi szczypiornistami cztery decydujące o utrzymaniu mecze. Na pierwszy ogień pójdzie Ostrovia Ostrów Wielkopolski, której Anilana nieznacznie uległa w pierwszej rundzie 28:25 (14:11). Ostrowiecki klub fanom znany jest z doskonałego szkolenia młodzieży. Jego wychowankami są gwiazdy polskiej i światowej piłki ręcznej bracia Krzysztof i Marcin Lijewscy, Bartłomiej Jaszka (obecnie w klubie z Wielkopolski gra jego brat Łukasz), a także wyróżniający się superligowcy Bartłomiej Tomczak i Marek Szpera. Obecnie w drużynie sobotnich rywali Anilany pierwsze skrzypce gra aktualny król strzelców grupy B pierwszej ligi Aleksander Galewski, autor 166 goli rzuconych w 21 meczach. Mocnym punktem Ostrovii są również skrzydłowy Paweł Dutkiewicz i rozgrywający Mateusz Jedwabny. Warto jednak zwrócić uwagę na dosyć słabe warunki fizyczne, jakimi identyfikują się szczypiorniści z Ostrowa Wielkopolskiego. Jedynie kołowy Paweł Piosik mierzy ponad 190 cm i waży ponad 100 kg. Oznacza to, że goście bazować będą przede wszystkim na szybkości i technice.

W ostatniej kolejce sobotni rywale Anilany pokonali na wyjeździe czerwoną latarnię ligi, czyli AZS UMCS Lublin (czyli kolejnego rywala łodzian) 32-26 (16-14). Z kolei łodzianie planowo ulegli liderowi z Wrocławia, który tym meczem przypieczętował swój awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Transmisję z sobotniego spotkania zapowiedziała łódzka telewizja Toya. Początek meczu w hali przy Sobolowej o godz. 17.30.



Rozmowa z Damianem Chmurskim

bramkarzem UKS Anilany

Adam Bogusiak: Przed Anilaną decydujące mecze w walce o utrzymanie w I lidze. Przed sezonem wielu obserwatorów skazywało Anilanę na spadek, tymczasem wasza gra daje powody do optymizmu...

- Przed sezonem było bardzo dużo ludzi, którzy w nas nie wierzyli, skazywali na pożarcie, nie dawali nam najmniejszych szans na jakąkolwiek wygraną. Fakt, w pierwszej rundzie na początku nie szło nam najlepiej, ale było to spowodowane brakiem doświadczenia na I ligowych parkietach, stresem i odpowiedzialnością, która spoczywa na barkach młodych zawodników. Obecnie bez dwóch zdań nasza gra się poprawia z każdym meczem. Co do atmosfery, jaka panuje w zespole - jest naprawdę super. Pomimo młodego wieku chłopaki są naprawdę ogarnięci sportowo, wiedzą czego chcą, chcą poprawiać i doskonalić swoje umiejętności i pomimo przegranych po każdym takim meczu wraz z trenerami nakręcamy się bardziej do pracy na treningach. Nikt nie opuszcza głowy i nie poddaje się! Wiadomo, presja ciąży na nas coraz bardziej, gdyż niewiele meczów zostało do rozegrania, a nam brakuje punktów, lecz - tak jak wspomniałem - nikt się nie załamuje i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że będziemy walczyć do końca i nie poddamy się!

Wydaje się, że utrzymanie Anilany jest w waszym zasięgu, ale warunkiem jest zdobycie minimum 2-3 punktów w meczach u siebie i wywiezienie co najmniej jednego zwycięstwa z dwóch meczów wyjazdowych.

- Zdecydowanie utrzymanie jest w naszym zasięgu, o ile zdobędziemy punkty z rywalami, z którymi wygraliśmy w poprzedniej rundzie i przy przegranych meczach Zagłębia Sosnowiec i SPR Tarnów. Szanse są i postaramy się wyrwać te punkty. Wyjazd do Tarnowa na mecz z miejscowym SPR-em zdecydowanie będzie trudniejszy aniżeli w Lublinie, lecz do każdego pojedynku podchodzimy poważnie i nie lekceważymy żadnego rywala. Każdy mecz jest inny.

Odnoszę wrażenie, że gdyby sezon zaczął się teraz i gdyby przyszło zagrać z wszystkimi zespołami I ligi od nowa, to nie mielibyście problemu z utrzymaniem. Jak ty, zawodnik, który grał w łódzkim zespole także w poprzednim, oceniasz aktualną postawę drużyny?

- Gdyby teraz sezon się zaczął, to myślę, że mielibyśmy szanse na sprawienie niejednej niespodzianki. Tak jak wspomniałem, z każdym meczem stawiamy krok w przód i robimy duże postępy. Na treningach ciężko pracujemy, więc są efekty. W poprzednim sezonie nasz zespół składał się w większości z doświadczonych zawodników, którzy w swojej długiej karierze grali już w I lidze, więc wiedzieli, jak to smakuje. Obecnie nasi młodzi zawodnicy są "świeżakami" w temacie i brakuje doświadczenia i czasami zimnej głowy w stresujących sytuacjach albo przejściowych problemach na boisku.

W pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec popisałeś się bramką rzuconą ze swojego pola bramkowego, która chyba ostatecznie podłamała waszych rywali do utrzymania. Przypominasz sobie podobne sytuacje w swojej karierze?

- Na szczęście udało się przerzucić bramkarza, chociaż w pewnym momencie myślałem, że przerzucę bramkę. Hmm, z tego co pamiętam to w tamtym sezonie też raz udało mi się rzucić taką bramkę, lecz zbyt często nie wybieram się z takimi próbami... wolę nie ryzykować.