Piotrkowianin bliżej utrzymania w ekstraklasie po dramatycznym spotkaniu

Walczący o utrzymanie w PGNiG Superlidze piłkarze ręczni Piotrkowianina odnieśli cenne zwycięstwo
Drugi mecz fazy play-out miał być sprawdzianem, w jakiej formie jest drużyna Piotrkowianina. Po klęsce z Zagłębiem Lubin istniały obawy, że trzytygodniowa przerwa na występy kadry narodowej zupełnie rozregulowała grę zespołu z Piotrkowa. Na szczęście mecz z KPR Legionowo tego nie potwierdził.

Piłka ręczna ma opinię niezwykle dramatycznego sportu, w którym napięcie nierzadko trzyma do ostatniej sekundy. Doskonale wiedzą o tym fani naszej drużyny narodowej, która w 2009 roku w 15 sekund odwróciła losy decydującego meczu z Norwegią o półfinał mistrzostw świata. Podobnych emocji dostarczyli piotrkowskiej publiczności gospodarze, którzy dzięki trafieniu Szymona Woynowskiego na kilka sekund przed ostatnią syreną przechylili ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Mecz z KPR Legionowo był od samego początku niezwykle wyrównany. W pierwszej połowie żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć rywalom na więcej niż dwa trafienia. Zgodnie z przewidywaniami pierwszoplanową rolę grał u rywali były rozgrywający Piotrkowianina - Białorusin z polskim paszportem Witalij Titow - lider strzelców Superligi (159 goli w 24 meczach). W 20. min musiał jednak uznać wyższość bramkarza MKS-u Piotra Nera, który obronił rzut karny (w drugiej połowie nie trafił z siedmiu metrów również Tomasz Pomiankiewicz).

Kluczowym momentem drugiej połowy okazała się czerwona kartka dla Titowa w 50. min. Białorusin nie wytrzymał nerwowo i kopnął obrotowego gospodarzy Romana Pożarka. Do tego momentu rzucił aż połowę wszystkich goli gości z Legionowa. Wydawało się, że mający przewagę trzech trafień (19-16) Piotrkowianin spokojnie dowiezie zwycięstwo do końca, ale w grę gospodarzy wkradła się nerwowość, którą bezwzględnie wykorzystał Łukasz Wolski, zdobywając trzy bramki z rzędu.

W drużynie Piotrkowianina znakomitą partię rozgrywał w ostatnich dziesięciu minutach leworęczny Wojciech Trojanowski, bezbłędny w pięciu rzutach karnych (łącznie osiem goli w całym meczu). To on wyprowadził MKS na prowadzenie 25-23 w 58. min, którego ponownie gospodarze nie potrafili utrzymać. Na szczęście ostatnie 15 sekund wystarczyło do przygotowania akcji, którą uwieńczył celnym rzutem Woynowski.

W sobotę Piotrkowianin jedzie do Opola, by zagrać mecz z Gwardią - bezpośrednim rywalem do miejsca barażowego. Później pozostaną mu trzy mecze (u siebie z Zagłębiem Lubin i Gwardią oraz wyjazd do Legionowa).

Piotrkowianin - KPR Legionowo 26:25 (11:11)

Piotrkowianin: Ner, Procho, Pietruszka - Mróz 2, Daćko 1, Woynowski 4, Stołowski 1, Trojanowski 8, Różański 1, Swat 3, Rumniak 4, Jamioł, Pilitowski 2, Pożarek, Pacześny.