Orzeł Łódź bardzo osłabiony, ale zwycięski

W najsilniejszym składzie łódzka drużyna byłaby zdecydowanym faworytem spotkania z KMŻ-etem Lublin. Ale w czwartej kolejce w Orle nie mogli pojechać dwaj teoretycznie najlepsi zawodnicy.
O ile nieobecność Antonia Lindbäcka nie była zaskoczeniem, ponieważ Szwed doznał kontuzji w poprzedniej kolejce, to jeszcze w sobotę wydawało się, że Jason Doyle będzie liderem zespołu. Niestety, w przeddzień spotkania ligowego podczas turnieju Australijczyk miał fatalnie wyglądający upadek, czego konsekwencją była złamana noga. Trenerzy i szefowie Orła stanęli więc przed trudnym, jeśli nie niemożliwym, zadaniem znalezienia wartościowych zastępców.

I to się udało, bowiem doskonale pojechali Mariusz Puszakowski, Magnus Zotterström, Jakub Jamróg i Maksym Drabik. Zawiódł za to Tomasz Chrzanowski, od którego wymagano dużo więcej niż trzy trzecie miejsca i jedno drugie. W trybie awaryjnym ściągnięto 18-letniego Fina Nike Lunnę.

Już pierwsze trzy biegi pokazały, że bez gwiazd Orzeł wciąż jest silną drużyną. Najpierw podwójne zwycięstwo odnieśli Zotterström i Jamróg, a potem Drabik i Mikołaj Drożdżowski nie dali szans młodzieżowcom z Lublina. W trzecim wyścigu błysnął doświadczony Puszakowski, wyprzedzając Dawida Lamparta, zaś ostatni przyjechał Davey Watt. Dzięki temu gospodarze prowadzili 14:4. Później spotkanie się wyrównało, a kiedy Lampart i Watt podwójnie wyprzedzili Lunnę oraz Drożdżowskiego, KMŻ zmniejszył straty do sześciu punktów (15:21).

To było jednak wszystko, na co stać było lublinian. W ósmym biegu 16-letni Drabik niespodziewanie ograł Camerona Woodwarda i Andrieja Kudriaszowa, zaś resztki złudzeń pozbawili gości w kolejnym starcie Jamróg i Zotterström. Obaj łodzianie przegrali start z Lampartem i Wattem, jednak na drugim wirażu wyprzedzili rywali, po raz trzeci podwójnie wygrywając. Orzeł zapewnił sobie wygraną już w 13. biegu, dlatego dwa ostatnie nie miały już większego znaczenia. Zostały one rozegrane przy padającym deszczu. Żużlowcy Orła mogli wygrać jeszcze wyżej, lecz ostatni wyścig najpierw został przerwany, bo Robert Miśkowiak za wcześnie ruszył ze startu. Prowadził wówczas niezawodny Puszakowski. W powtórce kapitalnie pojechał Jamróg, jednak zwycięstwa pozbawił go defekt motocykla.

Dzięki wygranej Orzeł awansował na trzecie miejsce w tabeli, a w następnej kolejce - 25 maja - zmierzy się na wyjeździe z liderem, Startem Gniezno.

Orzeł - KMŻ Lublin 51:39

Orzeł: Puszakowski 14, Zotterström, Jamróg po 9, Drabik 8, Chrzanowski 5, Drożdżowski 4, Lunna 2.