Gwardia pokonana. Piotrkowianin rozegra baraż o utrzymanie

Przez 55 minut decydującego o utrzymaniu w Superlidze starcia Piotrkowianina z Gwardią Opole wydawało się, że gospodarze bez większych problemów poradzą sobie z beniaminkiem. Piotrkowianie chcieli chyba jednak odtworzyć jeden z filmów Alfreda Hitchcocka i w samej końcówce niemalże roztrwonili przewagę
Piątkowe starcie w hali Relax było spotkaniem o ogromnym ciężarze gatunkowym. Przegrana którejkolwiek z drużyn oznaczała dla niej degradację. W odrobinę lepszej sytuacji byli goście, którym do utrzymania pozycji barażowej wystarczył remis. I mimo iż poprzednie trzy starcia tych drużyn zakończyły się zwycięstwami piotrkowian, to Gwardia Opole wydawała się być minimalnym faworytem. Zespół z Opola ma bowiem opinię bardzo dobrze zarządzanego, bogatego klubu. W kuluarach mówiło się, że kontrakt na przyszły sezon w razie utrzymania podpisze m.in. skrzydłowy reprezentacji Polski - Wojciech Gumiński (obecnie grający w Zagłębiu Lubin), a miał to być początek budowania silnej drużyny. Nie po raz pierwszy okazało się jednak, że "pieniądze nie grają".

Mecz dobrze ułożył się dla gospodarzy, którzy zdołali szybko odskoczyć rywalom, najpierw na dwie, a w trzynastej minucie już na cztery bramki (7:3). Czas wzięty przez trenera gości Tadeusza Jednoroga nie pokrzyżował szyków gospodarzom. Koncentracja, płynna i pomysłowa gra w ofensywie pozwoliły Piotrkowianinowi na budowanie przewagi, która w pewnym momencie osiągnęła aż 6 goli. Na słowa uznania w tym okresie gry zasłużyli zwłaszcza broniący fenomenalnie Piotr Ner (obronił m.in. dwa rzuty karne) oraz przebojowy rozgrywający Paweł Stołowski. Ostatecznie do przerwy drużyny zeszły przy prowadzeniu gospodarzy 17:12.

Druga odsłona zaczęła się od dwóch trafień gości. Trener Kuptel zareagował od razu, zdejmując z boiska nerwowo grającego w tym okresie Macieja Pilitowskiego, zastępując go dobrze dysponowanym rzutowo Szymonem Woynowskim. Piękna bramka Woynowskiego dała znów sześciobramkowe prowadzenie (20:14). Goście próbowali zatrzymać rozpędzoną drużynę z Piotrkowa, kryjąc indywidualnie Stołowskiego, a później Woynowskiego. Gra w ataku gospodarzy była jednak w tym okresie perfekcyjna i widowiskowa, a w dodatku pośpiech i nerwowość, jakie wkradły się w poczynania Gwardii, Kiper zamieniał na szybkie kontry.

Kiedy w 53. minucie Sebastian Rumniak trafił na 29:24, wydawało się, że to koniec nadziei drużyny z Opola. Wtedy jednak rozpoczął się festiwal niemocy w wykonaniu Piotrkowianina. Na dwie kolejne bramki opolan bardzo ważnym golem z rzutu karnego odpowiedział Wojciech Trojanowski. Gwardia nie dawała za wygraną i w kolejnych dwóch minutach zdobyła trzy bramki. Nie pomógł czas wzięty przez trenera Kuptela. Bezradny i wystraszony Piotrkowianin zmarnował okazję do odskoczenia na bezpieczny dystans dwóch bramek (Pilitowski trafił wprost w Romatowskiego) i goście mieli 18 sekund na doprowadzenie do wyrównania. Ofiarna i twarda gra w obronie uchroniła jednak MKS od dramatu. Rzut wolny Remigiusza Lasonia wykonywany równo z końcową syreną nie przyniósł bramki i gospodarze skoczyli z radości w górę.

Zwycięstwo z Gwardią nie oznacza jeszcze utrzymania w Superlidze. Przed Piotrkowianinem dwa mecze barażowe z pierwszoligową Nielbą Wągrowiec. Wągrowczanie mają fatalne wspomnienia z tej fazy rozgrywek. Dwa lata temu jako superligowiec sensacyjnie przegrali dwumecz z Czuwajem Przemyśl, a przed rokiem ulegli wyraźnie Chrobremu Głogów. Teraz również Nielba nie będzie faworytem.

Mecze barażowe odbędą się w środę (w Wągrowcu) i w niedzielę (w Piotrkowie).

MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - Gwardia Opole 30:29 (17:12)

Piotrkowianin: Ner - Mróz 1, Daćko 2, Woynowski 3, Stołowski 6, Trojanowski 3/3, Różański, Piotr Swat 6, Rumniak 4, Pilitowski 1, Pożarek, Pacześny 4.

Kary: 8 min

PE Gwardia: Malcher, Romatowski, Bozić - Śmieszek, Paweł Swat 6/2, Adamczak 2, Knop 8, Szolc 2, Scepanović 6, Zeljić, Drej, Vukcević 1, Garbacz, Prokop 1, Płócienniczak 3, Lasoń.

Kary: 10 min