Mundial 2014. Piłkarze z Łódzkiego kibicują Brazylii, Hiszpanii i Argentynie

Co prawda sezon piłkarski w Polsce dobiega końca, ale piłkarze przez najbliższy miesiąc będą żyli wydarzeniami na mistrzostwach świata w Brazylii. Przepytaliśmy już łódzkie zawodniczki, sportowców niezwiązanych z futbolem, więc czas na opinie samych piłkarzy.
Trener PGE GKS-u Bełchatów Kamil Kiereś jest zdania, że na takich turniejach jak mistrzostwa świata nie ma faworyta. - Mimo to nie powinny jednak zawieść takie drużyny jak chociażby Brazylia, która jest też gospodarzem zawodów - mówi szkoleniowiec ekipy, która awansowała do T-Mobile Ekstraklasy. - Groźni będą też Argentyńczycy, a kolejną ich przewagą jest fakt, że mundial odbywa się w Ameryce Południowej. Z Europy groźni będą na pewno Hiszpanie i Niemcy, a każda inna drużyna, która im zagrozi, będzie czarnym koniem mistrzostw. Jako kibic życzyłbym sobie jakiejś niespodzianki, bo to zawsze dodaje dreszczyku emocji przed telewizorem.

Kiereś na mundialu będzie kibicował Argentyńczykom. - Zawsze trzymam za nich kciuki - mówi trener PGE GKS-u. - Pierwszymi mistrzostwami, które oglądałem, był mundial w 1982 r., a bardziej przeżywałem kolejny, który wygrała właśnie Argentyna.

Paweł Hajduczek z ŁKS-u będzie trzymał kciuki za reprezentację Hiszpanii. Nic zresztą dziwnego, bowiem niedawno spędził kilka dni na szkoleniu w Realu Madryt. - Faworytem będzie Brazylia - mówi pomocnik łódzkiego klubu. - Podczas wizyty w Madrycie kupiłem synowi koszulkę Hiszpanii i będziemy razem kibicować tej reprezentacji. Zobaczymy też, jak wypadną Francja i Anglia. Chorwacja również może okazać się czarnym koniem, dlatego nie pogniewałbym się, gdyby już w meczu otwarcia zdobyła jakieś punkty z Brazylią. Zazwyczaj w tych pierwszych meczach można liczyć na niespodzianki, dlatego przykładowo remis nie byłby zły.

Reprezentacji z Półwyspu Iberyjskiego będzie kibicował także Patryk Wolański, bramkarz Widzewa: - Zawsze lubiłem Ikera Casillasa, czyli pierwszego bramkarza Hiszpanii - mówi zawodnik. - Wydaje mi się jednak, że któraś z drużyn może sprawić niespodziankę. Wszyscy też liczą na Brazylię, która na pewno będzie mocna, ale wydaje mi się, że może im też coś nie wyjść pod presją.

Rozczarowaniem mundialu według Wolańskiego może być Argentyna. - Nie przepadam za tą reprezentacją, głównie ze względu na Leo Messiego, czyli największego rywala Realu Madryt, któremu kibicują - śmieje się bramkarz Widzewa.

Bogusław Saganowski, zawodnik plażowego Grembacha Łódź i trener reprezentacji Polski w beach soccerze, chce, by mundial wygrali gospodarze. - Prezentują fajny, techniczny futbol. Tak naprawdę jeden zawodnik może wygrać im mecz, a mam na myśli Neymara. Oprócz gospodarzy faworytami na pewno będą Holandia, Portugalia czy Hiszpania. Ciężko jest wskazać jedną drużynę, która może zdominować rozgrywki. Również Niemcy rozkręcają się zawsze z meczu na mecz. Pierwsze mecze pokażą, kto naprawdę jest przygotowany na te mistrzostwa. Niżej notowane drużyny grają na świeżości i fantazji, dlatego też mogą sprawić niespodziankę. Więcej będzie można powiedzieć po dzisiejszej nocy.

Paweł Baranowski, piłkarz PGE GKS-u Bełchatów, nie ma drużyny, której będzie kibicował podczas mistrzostw w Brazylii. - Faworytem według mnie będą jednak Niemcy, bo to naprawdę silny zespół, o ile nie najsilniejszy na tym turnieju. Z pewnością zajmą wysokie miejsce. Wydaje mi się, że w Brazylii rozczarują za to Hiszpanie. Nigdy nie byłem wielkim fanem czy to ich reprezentacji, czy zespołów klubowych. Zawodnicy, którzy zawsze wiedli prym w reprezentacji, już się starzeją, a tak naprawdę większość z nich nie grała w ubiegłym sezonie jakoś naprawdę dobrze.