Przemysław Szyburski, nowy trener Budowlanych: "Wszystko trzeba przemeblować" [WYWIAD]

- Nie wszystko jest poukładane tak, jak bym tego chciał. Podejście do treningu, sam trening, założenia na cały sezon... to wszystko trzeba przemeblować - mówi w rozmowie z "Wyborczą" i lodz.sport.pl Przemysław Szyburski, nowy trener Master Pharm Budowlanych.
Rozmowa z

Przemysławem Szyburskim,

nowym trenerem Master Pharm Budowlanych

Szymon Bujalski: Przejął pan drużynę po najgorszym w tym wieku sezonie, zakończonym bez żadnego medalu. Czeka więc pana spore wyzwanie, by przywrócić Budowlanych na dawne miejsce...

Przemysław Szyburski: Rzeczywiście, nie jest to dla nas łatwy moment, ale nie tylko ze względu na brak medalu. Po prostu nie wszystko jest poukładane tak, jak bym tego chciał. Podejście do treningu, sam trening, założenia na cały sezon... to wszystko trzeba przemeblować. Wyzwanie jest więc duże, ale ja wyzwań się nie boję. Właśnie po to tu przyszedłem.

Na czym to przemeblowanie ma polegać? Na wyższej frekwencji na treningach, większym zaangażowaniu?

- Tak naprawdę na wszystkim. Nie chcę mówić zbyt wiele o przeszłości, ale patrząc z boku, czy słysząc relacje ludzi z wewnątrz, uważam, że z tej drużyny można wyciągnąć o wiele więcej.

Wiadomo już, kto w tej drużynie będzie grał?

- Żaden z zawodników nie zadeklarował, że kończy swoją przygodę z rugby. W najbliższych dniach będę rozmawiał z tymi, którzy z różnych powodów nie rozpoczęli jeszcze zajęć i liczę, że tak zostanie. Mam nadzieję, że do drużyny wróci także kilku graczy, którzy znikli gdzieś już w trakcie poprzedniego sezonu. Może nie będą to spektakularne powroty, ale paru młodych rugbistów z potencjałem powinno się pojawić. Chciałbym też, żeby chłopakom dalej pomagał Merab Gabunia. Z kolei przez cały sezon będziemy mogli liczyć na Tomę Mchedlidze. Prawdopodobnie do zespołu dołączy również dwóch młodych utalentowanych graczy.

Kto znajdzie się w sztabie szkoleniowym?

- Na pewno Krzysiek Szulc. To według mnie najbardziej zaangażowana osoba z poprzedniego sztabu. Zawsze bardzo dobrze przygotowywał się do zajęć i spotkań i to opinia nie tylko moja, ale i samych zawodników czy szefów klubu. Z Krzyśkiem współpracowałem zresztą już wcześniej i ten czas bardzo dobrze wspominałem. Widać, że rugby jest po prostu jego pasją. W sztabie będzie też drugi trener od formacji ataku.

Nie będzie miał pan problemu z posłuchem i autorytetem w drużynie? Z wieloma z zawodników zna się pan jeszcze jako kolega z boiska.

- Myślę, że nie. Już od 2004 r. byłem asystentem trenera Ryszarda Wiejskiego, później podobnie było u Mirosława Żórawskiego. Zresztą z tego co wiem, to sami starsi zawodnicy chcieli, bym ich trenował. A przecież wiedzą, jaki jestem i że dużo wymagam. W skrócie: kolega kolegą, ale decyzje będą należeć do mnie i wszyscy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Prezes Krzysztof Serafin powiedział o pańskiej nominacji, że była to naturalna kolej rzeczy - trener odnoszący sukcesy z juniorami zostaje trenerem seniorów.

- I coś w tym jest. Choć chcę podkreślić, że propozycję objęcia pierwszej drużyny otrzymałem już rok temu, więc to nie jest tak, że dostałem ją za ostatnie mistrzostwo z juniorami. Wtedy oferty jednak nie przyjąłem, bo nie było zgody w Budowlanych.

Ilu juniorów ze złotego składu ma szansę już teraz zaistnieć w pierwszej drużynie?

- Na pewno kilku takich jest. Jeden czy dwóch może ocierać się nawet o wyjściowy skład. Nie chcę jednak wymieniać nikogo z nazwiska, bo kogoś mógłbym niesprawiedliwie pominąć. Ale sam fakt, że wielu naszych graczy stanowiło trzon młodzieżowych reprezentacji pokazuje, że utalentowanych graczy u nas nie brakuje. Liczę też, że drugoligowa drużyna będzie naszym zapleczem i zawodnicy, którzy w danej kolejce nie zagrali w seniorach, będą mogli ogrywać się właśnie w niej. I w drugą stronę - najbardziej wyróżniający się juniorzy z drugiej ligi będą mogli liczyć na swoje szanse w ekstralidze. Chciałbym, żeby ta współpraca właśnie tak wyglądała.

Budowlani jak za najlepszych lat będą oparci na wychowankach?

- Myślę, że tak. Oczywiście jeśli na jakiejś pozycji będą braki, to w miarę możliwości finansowych spróbujemy sprowadzić wartościowego zawodnika. Często jednak lepiej jest dawać ogrywać się młodym, z których może być pożytek na lata. Teraz kadeci i juniorzy zdobyli złote medale, rok temu było mistrzostwo kadetów i wicemistrzostwo juniorów. W Budowlanych mamy więc najzdolniejszą młodzież w kraju i grzechem byłoby na nią nie stawiać.

Celem Budowlanych na sezon 2014/2015 będzie...

- Dla mnie celem będzie walka o zwycięstwo w każdym kolejnym meczu. Chciałbym też, żeby ta drużyna naprawdę walczyła od pierwszej do ostatniej minuty. Jeśli chodzi o miejsce, to wiadomo, że powtórka z ostatniego sezonu na pewno by nas nie zadowoliła. Interesuje nas medal, ale o jego kolorze na razie nie mówimy.