Tenis. Piękna sportowa postawa Marty Boguckiej na turnieju w Łodzi

Marta Bogucka, młoda tenisistka rywalizująca w kategorii kadetek, pokazała, co w sporcie znaczy fair play
O sprawie poinformował w liście do czasopisma Tenis Klub trener Jarosław Dolniak, który był świadkiem wydarzeń. "W związku z niespotykaną w obecnym sporcie (zwłaszcza w turniejach młodzieżowych) postawą Marty Boguckiej podczas turnieju OTK Kadetek w Łodzi pragnę podzielić się z Państwem moimi spostrzeżeniami, będąc przekonanym, że takie postawy nie mogą pozostać bez echa" - napisał.

Tenisiści rywalizowali w niedzielę w Łodzi. Bogucka wygrała w pierwszej rundzie i w drugiej miała zagrać z rozstawioną z nr. 1 Julią Oczachowską. Mecz został jednak przełożony ze względu na ulewę, jaka przeszła nad Łodzią. Pojedynek został przełożony na poniedziałek na godz. 9.

Bogucka stawiła się na korcie. Rywalki nie było. Po 20 minutach została wezwana do biura zawodów, gdzie usłyszała, że wygrała walkowerem. "Bogucka mimo podpowiedzi wielu koleżanek, żeby wpisać krecz, poprosiła sędziego o wykonanie telefonu do nieobecnej koleżanki. Sędzia taki telefon wykonał i dowiedział się, że przeciwniczka myślała, że mecz jest o godz. 10 i jeszcze jest w domu" - pisze Dolniak.

Bogucka jeszcze raz miała usłyszeć od sędziego, że należy się jej walkower i awans do ćwierćfinału. Mimo to chciała grać. Poinformowała, że przyjechała na turniej grać i poprosiła o przesunięcie meczu. Tak też się stało. Wygrała go Oczachowska.

Ale to jeszcze nie koniec... Podobnie było w ćwierćfinale gry deblowej. Jedna z rywalek - Aurelia Pietraszkiewicz - również nie zdążyła na mecz i Bogucka razem z partnerką deblową zdecydowały, że poczekają. Mecz rozpoczął się z 40-minutowym opóźnieniem. Bogucka z koleżanką wygrały.

"Ujęła mnie postawa zawodniczki Boguckiej, która zrezygnowała z jakże ważnych dla tych dziewczyn dodatkowych punktów rankingowych PZT, dyplomu, pucharu na rzecz rozegrania meczu" - pisze Dolniak i dodaje m.in.: "Jesteśmy świeżo po przyznaniu walkowera Celticowi w meczu z Legią Warszawa i chyba wszyscy czuliśmy, że coś tu nie gra".

Cały list Jarosława Dolniaka na stronie tenisklub.pl.