Sport.pl

Mistrzostwa świata w siatkówce 2014. Karol Kłos: "Nie ma co liczyć na Rosjan"

- Chyba jesteśmy mocni w tie-breakach - mówi roześmiany Karol Kłos, środkowy reprezentacji. Polacy pokonali we wtorkowy wieczór Brazylię 3:2 i są blisko awansu do półfinału mistrzostw świata
Pięciosetowy mecz przysporzył kibicom multum emocji. - Po takim meczu mam tyle sił, że mógłbym zagrać kolejny mecz - śmieje się Kłos. - Po takim zastrzyku emocji można na boisko wyjść raz jeszcze. Widać, że mamy świetną drużynę. To coś niesamowitego.

To już trzeci mecz z kolei, który Polacy kończą zwycięstwem po tie-breaku. Szkoda tylko, że po momentach dobrej gry przegrywają w kolejnych setach i fundują nerwową końcówkę. Całe szczęście, że wszystko kończy się happy endem dla biało-czerwonych. - Widocznie musimy się zdenerwować. Najlepszą siatkówkę gramy gdy walczymy o życie - mówi Kłos. - To prawda, że prowokowaliśmy Brazylijczyków, a to trochę pomaga. Trzeba jednak pamiętać, że to wybija z rytmu obydwie drużyny. Ja też kilka razy wymownie spojrzałem na rywali, ale kto by tego nie zrobił po takich blokach?

I dodaje: - Brazylia to taka drużyna, która zawsze prowokuje. My z kolei mamy Michała Kubiaka, który obojętnie nie przejdzie wobec takich zaczepek. Zawsze do nich wyskakuje. Może trochę niepotrzebnie, bo dostaliśmy przecież czerwoną kartkę. Całe szczęście jednak, że wygraliśmy, i to się liczy.

Kłos przyznaje, że będzie trzymał kciuki za Rosjan w jutrzejszym meczu z Brazylią. - Ich zwycięstwo praktycznie da nam półfinał - zauważa środkowy. - Nie ma co jednak na nich liczyć. Trzymaliśmy kciuki za Serbów, ale nam nie pomogli. Najważniejsze, że my będziemy oglądać ten mecz spokojnie.



Więcej o:
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!
 
  • Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu