Orzeł Łódź przegrał w Rzeszowie i nie awansował do Ekstraligi

Łódzcy żużlowcy nie zdołali bezpośrednio awansować do Ekstraligi. Marma Rzeszów na swoim torze była za silna.
Drużyna Orła jechała do Rzeszowa z przewagą sześciu punktów sprzed tygodnia. Niestety, już początek pokazał, że niepokonany w tym sezonie u siebie faworyt raczej będzie poza zasięgiem. Po trzech wyścigach Marma odrobiła straty, a gdy Peter Ljung i Scott Nicholls pokonali Madsa Korneliussena i Mariusza Puszakowskiego, w dwumeczu miała już dwa punkty przewagi. Nadzieję w łódzkie serca wlali Jason Doyle i junior Edward Mazur, którzy wygrali czwarty bieg 5:1. Ta dwójka momentami miała jednak wsparcie w Korneliussenie, a pozostali, zwłaszcza Jakub Jamróg i Puszakowski, spisywali się słabiutko. Tak więc przed biegami nominowanymi w Rzeszowie mogli już cieszyć się z awansu.

Dała też o sobie znać najgorsza przypadłość polskiego żużla, jaką jest przygotowywanie torów pod gospodarzy. Tym razem nawierzchnia nie pozwalała na wyprzedzanie na dystansie. Kto wygrał start, ten utrzymywał prowadzenie do mety. Walki na dystansie nie było, choć sędzia wyjątkowo często zarządzał polewanie i równanie toru.

Łódzkiej drużynie pozostał jeszcze baraż z przedostatnim w Ekstralidze Włókniarzem Częstochowa.

Marma Rzeszów - Orzeł Łódź 55:35

Orzeł: Doyle 11, Korneliussen 8, Mazur 7, Puszakowski 5, Chrzanowski 3, Jamróg 1, Wolender 0

Pierwszy mecz: 42:48