Sport.pl

Siatkówka. Dwa ligowe zwycięstwa, ale jedno mniej cieszy

PGE Skra Bełchatów i Budowlani Łódź wygrali swoje mecze ligowe. Niestety, łodzianki niespodziewanie straciły punkt
SIATKÓWKA. Mistrz nie zwalnia tempa. Nic to, że musi grać co dwa, trzy dni, nic to, że Michał Winiarski jest po kontuzji i dwutygodniowej przerwie w treningach, nic to wreszcie, że Mariusz Wlazły w ciągu ostatnich 42 dni rozegrał już 18 meczów. Bełchatowianie nie mają litości dla rywali. O ich sile przekonali się beniaminkowie PlusLigi. W sobotę PGE Skra bez większych problemów pokonała MKS Banimex Będzin, a w piątek jeszcze efektowniej wygrała z Cuprum, teoretycznie silniejszym z nowicjuszy.

Przy komplecie kibiców bełchatowianie pokazali, że nawet wzmocnienie gospodarzy takimi zawodnikami jak Łukasz Kadziewicz, Jeroen Trommel czy Grzegorz Łomacz nie wystarczy nie tylko na zdobycie choćby punktu, ale nawet na wyrównaną walkę. Kluczem do sukcesy PGE Skry było świetne przyjęcie zagrywki, dzięki czemu Nicolas Uriarte, wybrany na najlepszego zawodnika meczu, mógł wykorzystywać wielki potencjał swoich atakujących.

Cuprum miało w trzech setach tylko dwa punktowe bloki, przy aż 13 PGE Skry. Po dwóch łatwo wygranych setach w trzecim Miguel Falasca dał szansę rekonwalescentowi Winiarskiemu i Maciejowi Muzajowi. Ten drugi pokazał, że Mariusz Wlazły (miał 70-procentową skuteczność w ataku) ma godnego zmiennika. Muzaj atakował 14-krotnie, zdobywając osiem punktów. Dodał do tego asa. Kolejny raz dobrze zaprezentował się Kacper Piechocki. W kadrze brakowało Andrzej Wrony, który dostał wolne.

W środę PGE Skra zagra na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem.

Cuprum - PGE Skra 0:3

Sety: 15:25, 20:25, 22:25.

Cuprum: Łomacz, Trommel 4, Kadziewicz, Gromadowski 10, Borovnjak 6, Paszyckij 6, Rusek (libero) oraz Łapszyński 3, Michalski 1.

PGE Skra: Uriarte 1, Conte 11, Kłos 8, Wlazły 11, Marechal 4, Lisinac 8, Piechocki (libero) oraz Muzaj 9, Brdjović 1, Winiarski 3, Włodarczyk.

Strata na własne życzenie

Łodzianki w tym sezonie powinny się liczyć w walce o medale, ale do Rzeszowa przyjechały w 10-osobowym składzie, bez libero Doroty Medyńskiej i środkowej Sylwii Pyci. Dodatkowo gwiazda zespołu Sanja Popović dopiero co dołączyła do koleżanek i do meczu przystąpiła niemal z marszu. Przewaga doświadczenia, ogrania i umiejętności jednak nadal była po stronie przyjezdnych. Tak samo zresztą jak tydzień temu w pojedynku rzeszowianek z Chemikiem Police.

W pierwszej partii rzeszowianki gorzej blokowały i atakowały. Łodzianki wygrały do 21, ale taki wynik Developres osiągnął tylko dzięki zrywowi w samej końcówce. Podobnie było także w kolejnej odsłonie.

Po łatwo wygranych dwóch setach trener przyjezdnych Adam Grabowski zdecydował się zmienić rozgrywającą - Magdalenę Śliwę zastąpiła Emilia Kajzer. W połowie partii po kolejnych zagrywkach Jagodzińskiej rzeszowianki prowadziły 15:11, dlatego do gry musiała wrócić Śliwa i na dłużej zostać Popović. Niczego to jednak nie zmieniło. Rzeszowianki nie odpuściły przyjezdnym. Zaczęły znakomicie grać blokiem i doprowadził do tie-breaku. W decydującej partii górę wzięło większe ogranie i doświadczenie zespołu w Łodzi. Przyjezdne mniej się myliły, grały skuteczniej w ataku i bloku, a do tego dopisywało im szczęście.

Developres - Budowlani 2:3

Sety: 21:25, 18:25, 25:22, 25:20, 9:15.

Developres: K. Filipowicz, Olszówka, Warzocha, Szeremeta, Śliwińska, Nowakowski oraz Borek (libero), Głaz, Budzoń, Hawryła, Jagodzińska, P. Filipowicz (libero).

Budowlani: Śliwa, Sieczka, Sikorska, Skrzypkowska, Ściurka, Polańska oraz Grajber (libero), Popović, Kajzer, Pacak.