Wpadki Piotrkowianina i CHKS Łódź [RAPORT PIŁKI RĘCZNEJ]

Kolejna wpadka Piotrkowianina, pewne wygrane Pabianic i MKS Wieluń - za nami przedostatnia w tym roku kolejka w I i II lidze szczypiornistów.
I liga, grupa A

MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - Real Astromal Leszno 28:28 (14:14)

Piotrkowianin: Banisz, Procho - Iskra 8, Pacześny 6/4, Swat 4/1, Zinchuk 3, Tórz 2, Góralski 2, Woynowski 1, Chełmiński 1, Różański 1, Mróz, Kozłowski, Szczukocki.

Karne: 5/8

Kary: 14 min (Pacześny x3, Zinchuk x2, Swat , Iskra)

Czerwona kartka: Pacześny (gradacja kar)

W przeddzień mikołajek szczypiorniści Piotrkowianina postanowili obdarować drużynę gości jednym punktem. W sobie tylko znany sposób dwukrotnie roztrwonili pięciobramkową przewagę i stracili bardzo ważny, w kontekście walki o awans, punkt. Chociaż wiadome było przed meczem, że drużyna z Leszna to doświadczony zespół, w którym od lat trzon stanowią Ci sami zawodnicy, to jednak nikt nie brał pod uwagę innego rozwiązania niż wygrana gospodarzy. W składzie Piotrkowianina jest aż 10 zawodników, którzy przed rokiem walczyli jeszcze na parkietach Superligi, lesznianie zaś są od lat zespołem środka tabeli zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Mimo dysproporcji kadrowych aż do 15. minuty prowadzili przyjezdni. Od stanu 6:6 nastąpił przełom w grze gospodarzy, którzy po kilku minutach wygrywali już 11:6 i wydawało się, że znaleźli receptę na grę Realu Astromal. Końcowe minuty to jednak popis gości, którzy po trzech bramkach z rzędu doprowadzili do remisu 14:14.

Obraz gry w drugiej odsłonie meczu był bliźniaczy względem pierwszych 30 minut. Znów kilka minut wyrównanej gry, po których nastąpił zryw gospodarzy i odskoczenie na bezpieczny, jak się wydawało, dystans pięciu bramek (22:17). Na przebieg boiskowych wydarzeń niemały wpływ miała postawa arbitrów, którzy psuli widowisko pochopnymi decyzjami o karach dla zawodników obydwu drużyn. Duet sędziów z Radomia znacząco wpłynął na losy meczu. Na 3 minuty przed końcem po bramce najskuteczniejszego tego dnia w Piotrkowianinie Sebastiana Iskry gospodarze prowadzili 28:25, jednak wkrótce arbitrzy w krótkim odstępie czasu wykluczyli aż trzech zawodników gospodarzy, z czego co najmniej jedna kara zdawała się mocno naciągana. Z takiego "prezentu" nie mogli nie skorzystać goście, którzy w ostatnich sekundach mieli nawet okazję zdobyć zwycięską bramkę, ale ostatecznie to im się nie udało i mecz zakończył się remisem 28:28.

Trudno szukać usprawiedliwienia straty punktu w fatalnej postawie arbitrów (goście lądowali na ławce kar częściej niż piotrkowianie). Widać wyraźnie, że w postawie drużyny z Piotrkowa coś szwankuje i jeśli klub myśli o awansie do Superligi, to w zimowej przerwie powinien poszukać kilku wzmocnień. Paradoksalnie mimo straty punktu Piotrkowianin zbliżył się w tabeli do drugiej Pomezanii Malbork, która uległa kroczącemu od zwycięstwa do zwycięstwa KPR Borodino Legionowo. Aktualnie Piotrkowianin z 17 punktami zajmuje trzecie miejsce w ligowej tabeli i traci do drugiego miejsca dwa punkty.

II liga grupa mazowiecka

AZS AWF Warszawa - CHKS Łódź 31:26

CHKS: Bomberski, Florczak - Fałdrowicz 6/4, Biernacki 4, Sadliński 4/1, Witczak 3, Darnowski 3, Przybylski 2, Sobieraj 1, Scios 1, Kaźmierczak 1, Walczak 1, Urbański.

Karne: 5/6

Kary: 8 minut (Kaźmierczak x3, Florczak)

Czerwona kartka: Kaźmierczak (gradacja kar)

Po jednym ze słabszych meczów w sezonie piłkarz ręczni Chojeńskiego Klubu Sportowego niespodziewanie ulegli znacznie niżej notowanej drużynie AZS AWF. W ubiegłym tygodniu łodzianie sensacyjnie pokonali inny warszawski AZS (z Uniwersytetu Warszawskiego), więc wydawało się, że wygrana z AZS AWF będzie formalnością. Nic bardziej mylnego. Od początku trwała niezwykle zacięta walka. Pierwsze bramki dla CHKS rzucił, skutecznie egzekwując trzy rzuty karne z rzędu, doświadczony Rafał Fałdrowicz. Warszawianie nie pozwolili jednak gościom na rozwinięcie skrzydeł i po 12 minutach wyszli na prowadzenie 6:5. Od stanu 10:10 w 22. minucie akademicy rzucili sześć bramek, pozwalając łodzianom jedynie na trzy trafienia. Do przerwy AZS wygrywał więc 16:13. W drużynie CHKS-u oprócz wspomnianego Fałdrowicza jasnym punktem był także młody rozgrywający Damian Sadliński. Niewidoczny zaś był najskuteczniejszy w tym sezonie Patryk Biernacki.

Drugie trzydzieści minut lepiej zaczęli łodzianie, którzy po siedmiu minutach wrócili na prowadzenie (18:19). Niestety, między 37. a 50. minutą gospodarze zagrali koncertowo, rzucili osiem bramek, na które CHKS odpowiedział jedynie dwoma trafieniami. Nerwowa, chaotyczna gra w ataku, połączona z nie najlepszą tego dnia postawą defensywy i bramkarza, sprawiła, że CHKS nie był w stanie dogonić drużyny ze stolicy. Ostatecznie łodzianie niespodziewanie ulegli AZS AWF 2:316 i do meczu derbowego z Anilaną przystąpią z szóstego miejsca w ligowej tabeli.

KS Uniwersytet Radom - MKS Wieluń 27:33 (15:17)

MKS: Stefaniak - Torchała 11/3, Bernaś 10, Gałat 6, Piwnicki 2, Pawelec 2, Majda 1, Olbiński 1, Łuczak, Krekora

Karne: 3/5

Kary: 2 minuty (Pawelec)

Nie zwalniają tempa piłkarze ręczni MKS-u Wieluń. Osłabieni brakiem m.in. podstawowego rozgrywającego Piotra Madeły, choć z problemami, to jednak pokonali beniaminka z Radomia i z pozycji wicelidera przystąpią za tydzień do szlagierowego pojedynku z Mazurem Sierpc.

Sobotni mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy w trzeciej minucie wygrywali 3:0. Goście sytuację opanowali sześć minut później, kiedy to po bramce Marcina Gałata wyszli na pierwsze prowadzenie 5:6. Do końca pierwszej odsłony radomianie nie pozwolili jednak przyjezdnym na odskoczenie i wynik cały czas oscylował wokół jedno-dwubramkowego prowadzenia MKS-u.

Dopiero po 10 minutach drugiej połowy meczu MKS wyraźnie zaznaczył swoją przewagę. Po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Macieja Torchałę wielunianie wyszli na prowadzenie 18:24 i biorąc pod uwagę ich solidność, trudno było przypuszczać, aby akademicy odrobili te straty. Ostatni zryw gospodarzy nastąpił wraz z upływem pierwszego kwadransa drugiej połowy. Po kolejnym trafieniu najskuteczniejszego tego dnia w drużynie gospodarzy Karola Sikorskiego (w całym meczu 11 trafień) było już tylko 22:25, jednak kolejne trzy trafienia Torchały i bramka Artura Olbińskiego ostudziły rozgrzane głowy radomian. Ostatecznie MKS Wieluń wygrał różnicą sześciu bramek 27:33. Za tydzień w roli gospodarza, w ostatnim spotkaniu w 2014 roku, podejmie trzecią w tabeli drużynę Mazura Sierpc.

SPR Siedlce - SPR Pabiks Mag-mar Pabianice 29:34 (12:16)

Pabiks: Łuczyński, Grzanka, Forc - Gościłowicz 8, Stawicki 6, Borsuk 6, Pielesiak 4, Andrusiak 3, Pietrzykowski 3, Cieślik 1, Stegliński 1, Nowicki 1, Zajączkowski 1.

Karne: 3/3

Kary: 6 minut (Gościłowicz x2, Nowicki)

Mimo gry w osłabionym składzie pabianicki SPR zdobył dwa punkty z outsiderem z Siedlec. Od samego początku swój rytm gry narzucili goście, którzy w 10. minucie po trafieniu Przemysława Borsuka wygrywali już 2:7. W 19. minucie pabianiczanie osiągnęli najwyższą przewagę w całym meczu, prowadząc 5:12. Gospodarze grali jednak ambitnie i do przerwy zmniejszyli stratę do czterech trafień (12:16).

Druga połowa była nerwowa w wykonaniu faworyzowanych zawodników Pabiksu. Co prawda w 35. minucie po bramce Łukasza Pielesiaka wygrywali 15:20, jednak cztery minuty później zrobiło się już tylko 19:21. Po kolejnym okresie dobrej gry gości znów nastąpił zryw Siedlczan, którzy w 50. minucie zniwelowali straty do dwóch trafień (25:27). Sporo działo się w ostatnich 90 sekundach meczu. Po bramce najskuteczniejszego siedlczanina Pawła Łukaszuka (9 bramek) na tablicy wyników widniał rezultat 29:31. Gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, jednak ryzyko się nie opłaciło i po bramce z rzutu karnego i dwóch skutecznych kontrach SPR Pabiks Magmar ostatecznie zwyciężył 29:34. Za tydzień we własnej hali pabianiczanie podejmą czerwoną latarnię mazowieckiej II ligi - MOKS Słoneczny Stok Białystok (o ile białostocczanie przyjadą na mecz, wszak do pojedynku z Anilaną nie przystąpili, za co zostali ukarani walkowerem) i wydaje się, że również w tym pojedynku należy oczekiwać pewnego zwycięstwa.

Mazur Sierpc - Włókniarz Konstantynów Łódzki 36:28 (21:10)

Włókniarz: Biernat, Superson - Kosma 9, Kubiak 6, Jencz 3, Borsiak Bartosz 2, Kaczorowski 2, Stępień 2, Przybysz 1, Włodarczyk 1, Zajc