Wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela o budowie stadionów, remontach hal i zmianach w budżecie na sport [OBSZERNY WYWIAD]

Zwiększenie pieniędzy na dotacje i stypendia oraz centra sportowe, dokończenie budowy stadionów oraz obiekt dla żużlowców bądź hala przy ul. Skorupki - to priorytety Tomasza Treli, nowego wiceprezydenta Łodzi odpowiedzialnego za sport
ROZMOWA Z

TOMASZEM TRELĄ,

wiceprezydentem Łodzi

Szymon Bujalski: Dlaczego Tomasz Trela będzie dobrym prezydentem odpowiedzialnym za sport?

Tomasz Trela: Jeżeli kiedyś uprawiało się sport, później działało się w klubie sportowym, a następnie było radnym blisko związanym ze sportem, to myślę, że jest to właściwa droga do tego, aby za sport odpowiadać po stronie wykonawczej. Bo to daje gwarancję spojrzenia na sport od każdej strony - jako zawodnik, przedstawiciel klubu sportowego czy radny zatwierdzający budżet. A teraz także jako osoba wskazująca kierunki i prosząca radnych o przekazanie wsparcia finansowego na te cele.

W porozumieniu koalicyjnym SLD z PO wypisane jest 26 punktów i tylko jeden z nich - odnośnie do połączenia spółek zarządzających Falą i Atlas Areną - dotyczy sportu. Ta dziedzina ma aż takie marginalne znaczenie?

- Sport ma bardzo duże znaczenie, ale w porozumieniu koalicyjnym są te rzeczy, w których nie zawsze z PO się zgadzaliśmy. Natomiast nie ma w nich tych aspektów, co do których razem z panią prezydent Hanną Zdanowską się zgadzaliśmy od samego początku. Gdybyśmy mieli wypisać wszystko, co chcielibyśmy zrealizować przez cztery lata, to takie porozumienie miałoby nie 26, a 426 punktów. Sport leży jednak na sercu zarówno SLD, jak i PO.

Jako nowy koalicjant i prezydent odpowiedzialny za sport podpisuje się pan pod projektem budżetu na sport obiema rękami?

- Tylko jedną. Obiema będę mógł się podpisać po tym, jak ten budżet zostanie zatwierdzony z - mam nadzieję - pewnymi modyfikacjami. Chodzi przede wszystkim o wydatki bieżące. Już jestem po rozmowie z wydziałem sportu oraz skarbnikiem miasta i będę robił wszystko, by zwiększyć wydatki na sport w 2015 r.

Te zmiany to zwiększenie pieniędzy? Wprowadzenie nowych zadań?

- Chciałbym, aby od 2015 r. móc zrealizować deklaracje, którą składałem podczas kampanii wyborczej, aby środki na szkolenie dzieci i młodzieży oraz wsparcie klubów zwiększyć o 10 proc. Dzisiaj jest to 7,7 mln zł...

A w tym roku było 7,9 mln zł.

- Zgadza się. I przypominam, że dlatego, że dzięki poprawce do budżetu autorstwa SLD zwiększono tę kwotę o 2 mln zł. Natomiast teraz, jeżeli udałoby się zwiększyć pulę o 10 proc., to mówimy o 770 tys. zł. To byłby też fajny sygnał dla klubów, że za tej kadencji wydatki na kluby będą sukcesywnie powiększane o te 10 proc. To pierwsza rzecz. Druga to zwiększenie puli na stypendia sportowe.

Co też w projekcie budżetu zostało zmniejszone...

- A uważam, że powinno być odwrotnie i pieniądze zapisane na stypendia również powinny być sukcesywnie zwiększane. Po to, by osoby, które osiągają wybitne wyniki sportowe, miały poczucie, że miasto o nie dba i dzięki temu nie będą myślały o wyjeździe z miasta. Bo będą miały w nim zarówno odpowiednią bazę sportową, jak i dobry oraz czytelny program stypendiów. Te dwie zmiany chciałbym więc wprowadzić na pewno. Co do innych programów, w tym szczególnie tych realizowanych przez MOSiR, to trzeba przede wszystkim zweryfikować, czy pula ta jest wystarczająca i czy MOSiR zadbał odpowiednio o każdy program.

A czy w inwestycjach czegoś panu brakuje?

- Oczywiście brakuje. Przed nami są jednak cztery lata, a nie cztery miesiące. Trzeba więc tak gospodarować pieniędzmi, żeby wystarczyło na każdą dziedzinę życia. Mnie brakuje przede wszystkim tego, że owszem, chcemy realizować sporo inwestycji sportowych, ale nie specjalnie ze środków zewnętrznych. Uważam, że mając możliwość pozyskiwania pieniędzy nie tylko z Unii Europejskiej, ale i Ministerstwa Sportu, Totalizatora Sportowego czy WFOŚ, trzeba z tego korzystać. Dzisiaj trzeba podejmować przede wszystkim takie działania, jak choćby wniosek aplikacyjny na pięć centrów sportowych za 65 mln zł, gdzie gros pieniędzy chcemy pozyskać właśnie z UE. Uprzedzę też pytanie o dwa stadiony - one muszą zostać zbudowane, bo zostały podpisane umowy. Trzeba również zbudować stadion dla czarnego sportu....

No właśnie. Radni we wrześniu przyjęli uchwałę intencyjną, w myśl której pieniądze budowę stadionu Orła miały być zapewnione już w tym roku. A w projekcie budżetu ich nie ma.

- Nie ma ich na razie. Natomiast stadion w kadencji 2015-2018 na pewno będzie wybudowany. Zobaczymy też, w jakich proporcjach te pieniądze będą potrzebne. Bo to, że nie ma tych pieniędzy w 2015 r., nie oznacza, że nie powstanie on w 2016 r.

Też się na to nie zanosi, bo w Wieloletniej Prognozie Finansowej 15 mln zł zapisano dopiero na 2017 r., a 30 mln zł na 2018 r.

- Na razie, panie redaktorze, na razie...

Czyli będziecie próbowali zapisać pieniądze na stadion żużlowy jeszcze w 2015 r.?

- Umówiliśmy się z panią prezydent, że to jest projekt budżetu, nad którym pracujemy. Ale żeby być odpowiedzialnym, radni będą zajmować się tym projektem w komisjach i dopiero po zbiorze wszystkich opinii będziemy chcieli dopasować budżet do aktualnych potrzeb.

Jak było głosowanie nad uchwała intencyjną, był pan "za"?

- Zawsze jestem "za" zadaniami dla promocji sportu.

Więc jak to jest, że trzy miesiące temu głosuje pan za przeznaczeniem pieniędzy już w 2015 r., a teraz...

- Proszę tak tego nie odbierać.

Ale ja opieram się tylko na tym, co jest w dokumentach, a nie na deklaracjach.

- Proszę jednak zwrócić uwagę, że projekt budżetu był gotowy na 15 listopada i odpowiadała za niego pani prezydent. Podczas rozmów dotyczących porozumienia stwierdziliśmy, że będzie trzeba jeszcze raz go przejrzeć. Przecież nie jest tajemnicą, że skarbnik przygotowuje do tego projektu budżetu autopoprawkę. Mam nadzieję, że znajdą się w niej sporo pieniędzy na sport, w tym m.in. właśnie na stadion Orła, by w 2015 r. rozpocząć tę inwestycję. Bo taka była intencja.

Intencja była też taka, by w 2015 r. w odremontowanej hali sportowej mogło usiąść 4 tys. kibiców. Też, podobnie jak na Orle, przed wyborami były zwoływane konferencje, przedstawiane wizualizacje... I pieniędzy w projekcie budżetu też nie ma.

- Cofnę się do poprzedniej odpowiedzi: poczekajmy na autopoprawkę, nowy projekt budżetu i WPF, który będzie wskazaniem drogi na kolejne lata.

Żeby tylko nie okazało się, że kiełbasa wyborcza dość szybko się zepsuje...

- Na pewno tak nie będzie, proszę być o to spokojnym. Na pewno będziemy przekazywać pełną informację na temat tego, co zrobimy w 2015 r. i w kolejnych latach tej kadencji. Jeżeli chodzi o inwestycje sportowe, to nie ma chyba osoby bardziej zdeterminowanej ode mnie.

Wróćmy do wspomnianych dwóch stadionów: jak się pan czuje jako osoba odpowiadająca twarzą za coś, czego nie popierała?

- Nie popierałem tego i to nie jest żadną tajemnicą. Nigdy nie byłem entuzjastycznie nastawiony do budowy dwóch stadionów, bo uważam, że w Łodzi powinien być jeden stadion na neutralnym gruncie, a zaoszczędzone pieniądze powinny trafić na inne inwestycje sportowe. Ale skoro takie decyzję podjęto, skoro podpisano umowy, skoro nie można ich zerwać, to pozostaje jak najszybciej obie inwestycje zrealizować. I do tego tematu już nie wracać.

Pieniędzy na sport - odliczając stadiony - jest mniej w niemal każdym aspekcie. To trochę tak, jakby ojciec konającej z głodu rodziny kupił dwójce dzieci drogie ciuchy od Armaniego, ale im oraz licznemu rodzeństwu do jedzenia dał tik-taki.

- Jakbyśmy popatrzyli ogólnie na infrastrukturę sportową, to kwota w 2015 r. jest większa niż w poprzednim. Oczywiście wliczając w to także stadiony. Natomiast jeszcze raz podkreślę, że to tylko projekt budżetu i liczę na zwiększenie wydatków zarówno w zadaniach bieżących, jak i majątkowych [czyli inwestycjach - przyp. red.]. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że jeżeli mówimy o bardzo ważnym projekcie, czyli pięciu centrach sportowych czy rekreacyjno-wypoczynkowych, to takich wysokich nakładów - wspomnianych 65 mln zł - w naszym mieście ostatnio nie było. W tym momencie priorytetem są więc te centra, dokończenie stadionów i obiekt dla żużlowców bądź ewentualnie hala przy ul. Skorupki. Wiemy jednak, że nie zrobimy wszystkich inwestycji w rok czy dwa. Dla mnie ważne jest też propagowanie sportu wśród dzieci i młodzieży, a w tym aspekcie nie można zapomnieć o termomodernizacji placówek oświatowych oraz odnowieniu sal gimnastycznych w ramach budżetu obywatelskiego. Będę też starał się przywrócić więcej pieniędzy na dodatkowe zajęcia pozaszkolne, czyli tzw. SKS. Jak popatrzymy więc globalnie na sport amatorski i zawodowy, to zapewniam, że działań będzie znacznie więcej niż w roku 2014.

A co z halą przy al. Unii? Będzie budowana?

- Trudno będzie zrobić naraz te wszystkie inwestycje, o których mówimy. Jeżeli myślimy o budowie hali przy al. Unii i remoncie hali przy ul. Skorupki, to musimy mieć na uwadze, że budżet nie jest z gumy. Będzie trzeba więc coś wybrać i rozpocząć w pierwszej kolejności. Nie możemy deklarować, że zbudujemy wszystko, a potem nie zbudujemy nic. Ja na pewno takich obietnic nie będę składał.

A co z ośrodkiem treningowym dla Widzewa? Miasto buduje stadion, ale nie buduje bazy...

- Wciąż branych jest pod uwagę kilka lokalizacji, ale jest zbyt wcześnie, by powiedzieć z pełnym przekonaniem, która zostanie wybrana. Baza treningowa na pewno musi być. Pozostaje teraz jak najszybciej wybrać gdzie. Decyzje te trzeba podjąć w przeciągu miesiąca czy dwóch. Muszę też porozmawiać na ten temat z Widzewem, bo działanie w łódzkim sporcie widzę właśnie poprzez konsultowanie się ze środowiskiem. Z tego też powodu będziemy zakładać radę sportu, która będzie opiniować pewne strategiczne zadania. Przed nami także stworzenie strategii rozwoju sportu, bo tego dokumentu cały czas jeszcze nie ma. Mam nadzieję, że wspomniana rada sportu będzie dobrym odzwierciedleniem łódzkiego środowiska.

Jak będą wybierani jej członkowie? Bo wiadomo, że znaleźć się w niej będzie chciał każdy. I każdy będzie dbał głównie o swój interes.

- Zgadza się. Doskonale wiemy, że - aby rada sportu dobrze działała - musi być w niej kilkanaście osób. To nie może być grono, gdzie każdy klub będzie mieć swojego reprezentanta, bo byłoby ich ponad 300, a wtedy to nie byłaby żadna rada. Wymarzona rada składałaby się według mnie z przedstawicieli poszczególnych dyscyplin. Tak byłoby chyba najlepiej. Oczywiście te osoby mogą wywodzić się z klubów, ale bardziej chodzi mi o środowiska sportowe - lekkoatletyczne, piłkarskie, koszykarskie itp. Wtedy można byłoby wznieść się ponad podziały klubowe, a taka rada miałaby rację bytu.

Pojawi się pan na poniedziałkowej komisji sportu, by bronić budżetu i przekonywać do wspomnianych zmian?

- W miarę możliwości będę starał się przychodzić na każdą komisję, bo rolą prezydenta jest wsłuchiwać się w opinie radnych i ich pomysły. Szczególnie przy ustalaniu budżetu moja obecność jest wskazana.