Stadion Orła powstanie szybciej. Przetarg w 2015, pierwszy mecz w 2017 r.

Nowy stadion żużlowy przy ul. 6 Sierpnia ma powstać nie w 2018, a rok wcześniej.
ŻUŻEL. Stadion przy ul. 6 Sierpnia z każdym rokiem prezentuje się coraz gorzej, a Orzeł z prezesem Witoldem Skrzydlewskim na czele już kilka razy musieli wkładać w niego własne pieniądze, by otrzymać licencję. Z tego powodu w klubie od dłuższego czasu walczono o budowę nowego obiektu. Marzenia realnych kształtów nabrały w ubiegłym roku, gdy miasto przeprowadziło przetarg na wykonanie projektu. Co więcej, pod koniec września radni przyjęli uchwałę intencyjną, w której chcieli przekazania 45 mln zł na stadion w dwóch najbliższych latach. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrą stronę.

Po wyborach poznaliśmy jednak projekt budżetu przygotowany przez prezydent Hannę Zdanowską. A w nim pieniędzy dla żużlowców w 2015 r. nie było. Zapisano je dopiero na lata 2017 i 2018 w Wieloletniej Prognozie Finansowej. To spowodowało ostre protesty ze strony Orła. Skrzydlewski zwoływał konferencje, był też na komisji sportu, a w ostatnich dniach zaprotestować postanowili też fani. Działający przy klubie komitet obywatelski wspominał nawet o wysyłaniu pism do prezydenta Bronisława Komorowskiego i premier Ewy Kopacz, a stowarzyszenie kibiców groziło zablokowaniem głównej ulicy w mieście.

Dwa dni później kibice stali już nie naprzeciw władz miasta, a obok nich. Wiceprezydent Tomasz Trela poinformował bowiem wczoraj, że budowę stadionu uda się przyspieszyć. I tak przetarg na wyłonienie wykonawcy zostanie ogłoszony jeszcze w tym roku (najprawdopodobniej w marcu), a inwestycja ma być zakończona rok wcześniej. - W 2015 r. przekażemy symboliczne pieniądze na rozpoczęcie procedur przetargowych [około 10 tys. zł - przyp. red.]. W 2016 r. będzie to już kwota 10 mln zł, a w 2017 r. - 35 mln zł. Obecnie trwające prace nad przygotowaniem dokumentów, w których jasno będą określone terminy prac - opowiada Trela.

W najbardziej optymistycznym wariancie jesienią poznamy zwycięzcę przetargu, a budowa zakończy się w marcu 2017 r. Dzięki temu Orzeł na nowym 10-tysięcznym obiekcie pojedzie już od początku sezonu 2017. - Jeżeli okaże się, że z przyczyn niezależnych stadion będzie gotowy w kwietniu lub maju, to rozumiem, że można ustalić, że pierwsze mecze Orzeł rozegra na wyjazdach, a dopiero później w Łodzi - dodaje wiceprezydent.

- Stadion będzie budowany w inny sposób niż np. ten Widzewa. To znaczy, że dokumentacja będzie już gotowa, a każde pomieszczenie i każdy fragment stadionu zaprojektowane - uzupełnia Radosław Podogrocki, dyrektor MOSiR. - Według mnie nie jest zagrożony termin podpisania umowy tak, by wykonawca w 2017 r. ukończył tę inwestycję.

Według miasta nie będzie problemem to, że większość pieniędzy dla wykonawcy ma zostać przekazane dopiero w 2017 r. - Dokonujemy płatności na podstawie przedstawionych faktur i zrealizowanych inwestycji. Harmonogram będzie tak przygotowany, że prace najbardziej kosztochłonne, czyli te związane z wyposażeniem, będą realizowane pod koniec 2016 r. Tak, aby w 2017 r. móc za nie zapłacić. To wszystko jest przeanalizowane i tutaj nie ma żadnych zagrożeń - zapewnia wiceprezydent.

Czy z przyspieszeniem decyzji o budowie stadionu trzeba było czekać aż do gróźb o blokowaniu ulic? Trela tłumaczy, że obejmując fotel wiceprezydenta, prosił o miesiąc czasu, by zapoznać się z sytuacją wydziału sportu i planowanymi inwestycjami. W związku z tym nie chciał składać obietnic bez pokrycia. - Trudno było podejmować pochopne decyzje, które nie były podparte liczbami. Dzisiaj mogę je przedstawić. To, że intencją była jak najszybsza budowa, było oczywiste. Za intencją musiały pójść jednak nie tylko odpowiednie czyny, ale i pieniądze - podkreśla.

I w pewien sposób trzeba się z nim zgodzić. O planach rozpisania przetargu jeszcze w tym roku i zakończenia inwestycji za dwa lata Trela opowiadał bowiem już miesiąc temu na komisji sportu. Na pewno tak mocne zaangażowanie Skrzydlewskiego i kibiców wprowadzeniu zmian w życie jednak nie przeszkodziło.

Zadowolony z obrotu spraw jest także Marek Kondraciuk. Dyrektor sportu zauważa przy tym, że obecny moment jest najlepszym dla tego typu informacji. - Ten rok jest rokiem aż czterech jubileuszy dla łódzkiego żużla. W maju minie 65 lat od momentu rozegrania pierwszych zawodów żużlowych na stadionie Orła, mija też 50. sezon żużla w Łodzi. To również 20. rocznica reaktywacji żużla w Łodzi i 10. rocznica Orła, który rozpoczął działalność w listopadzie 2005 r. - wylicza Kondraciuk.

Na koniec nie można też zapomnieć o kibicach, którzy swoją cegiełkę do przyspieszenia prac przyłożyli. - Jeśli terminy zostaną dotrzymane, to będziemy w pełni zadowoleni z tych ustaleń. Jednak to jeden krok do sukcesu. Ten będziemy mogli ogłosić wtedy, gdy stadion będzie już gotowy - podkreśla Przemysław Bartusiak ze stowarzyszenia kibiców Orła. - Na pewno jesteśmy gotowi na dialog z władzami miasta. Będziemy starali się pomagać, ale też i pilnować tego, by inwestycja została dobrze i w terminie zrealizowana.

Okazuje się jednak, że szefostwo klubu zadowolenia swoich kibiców nie podziela. Skrzydlewski w specjalnym oświadczeniu odcina się bowiem od piątkowych ustaleń. "Kategorycznie odcinamy się od rozmów i ustaleń z członkami stowarzyszenia kibiców, gdyż są to kolejne obietnice bez pokrycia. Obecny wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela zapewnia, że w 2016 roku znajdzie się pierwsze 10 milionów na budowę nowego obiektu. Ten sam Tomasz Trela 28 sierpnia 2014 roku mówił: "W budżecie miasta na 2015 r. należy zapisać środki w wysokości co najmniej 20 mln zł na budowę stadionu żużlowego dla Klubu Orzeł Łódź. Budowę - ze względów technicznych i finansowych - należy podzielić na dwa lata i zakończyć w roku 2016". Co się od tamtej pory zmieniło, gdzie wiarygodność jednej z najważniejszych osób we władzach naszego miasta? Wieloletnia prognoza finansowa to obiecywanie "gruszek na wierzbie", a instrumentalne wykorzystanie niewielkiej grupy kibiców to kolejna manipulacja i gra polityczna" - napisał Skrzydlewski (więcej tutaj).