Miasto ogłosiło konkurs na dotacje. Łódzkie kluby dostaną tyle, co ostatnio?

Łódzkie kluby mogą się zgłaszać po dotacje z miasta. Bardzo możliwe, że będą one takie same, jak ostatnio.
"Wspieranie szkolenia sportowego" - tak nazywa się zadanie, pod którym kryją się dwie najważniejsze formy wsparcia magistratu dla łódzkich klubów. To wsparcie drużyn ligowych (dawna promocja przez sport) oraz szkolenie sportowe, na które w ubiegłym roku miasto przeznaczyło 7,9 mln zł. W projekcie budżetu na ten rok kwota ta zmalała o 200 tys. zł, ale niewykluczone, że zostanie ona zwiększona na dzisiejszej sesji budżetowej. Spełnienie tej obietnicy przynajmniej deklarował wiceprezydent Tomasz Trela. - Chciałbym, aby od 2015 r. móc zrealizować deklaracje, którą składałem podczas kampanii wyborczej, aby środki na szkolenie dzieci i młodzieży oraz wsparcie klubów zwiększyć o 10 proc. - mówił "Wyborczej".

Pieniądze potrzebne od zaraz

W wydziale sportu nie chciano jednak czekać na przyjęcie budżetu, bo to wydłużyłoby okres czekania na pieniądze, które klubom potrzebne są jak najszybciej. Z tego powodu, zgodnie z naszymi zapowiedziami, konkurs ogłoszono już teraz. I tak w pierwszym półroczu na "wspieranie szkolenia" pójdzie 3,85 mln zł. Blisko 2 mln zł (1,985) ma być przeznaczone na szkolenie sportowe, a kolejne 1,85 mln zł na wsparcie drużyn ligowych. Z tej drugiej puli pieniądze otrzymają najpopularniejsze łódzkie zespoły grające w najwyższych ligach, z tej pierwszej - kilkadziesiąt drużyn odnoszących sukcesy w szkoleniu dzieci i młodzieży.

Teraz kluby mają trzy tygodnie na zgłaszanie swoich ofert do konkursu. Termin ten minie 2 lutego. Choć wyniki konkursu powinniśmy poznać w połowie lutego, już teraz z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy pokusić się o ich przewidzenie. Dlaczego?

Bo na wsparcie drużyn miasto przeznaczyło dokładnie tyle samo pieniędzy, co w zeszłym półroczu. Ze względu na to, że sytuacja naszych zespołów wiele się nie zmieniła (wszystkie grają w tej samej lidze), można założyć, że wysokość dotacji będzie porównywalna z poprzednimi. O ile nie taka sama. Jeśli to się potwierdzi, Widzew będzie mógł liczyć na 550 tys. zł, siatkarki Budowlanych na 535 tys. zł, żużlowcy Orła na 325 tys. zł, rugbiści Budowlanych na 230 tys. zł, a koszykarki Widzewa na 210 tys. zł. Co z piłkarzami ŁKS, którzy występują w trzeciej lidze? Ci dostaną pieniądze ze szkolenia sportowego. Ostatnio było to 160 tys. zł.

Poszkodowane siatkarki

Pieniądze ze wsparcia drużyn powinien otrzymać też siatkarski ŁKS. Po ubiegłorocznym awansie łodzianki spełniają bowiem wymóg występowania w co najmniej pierwszej lidze. Nie ze swojej winy nie mogą jednak spełnić innego, czyli co najmniej tysięcznej frekwencji na swoich meczach. - Nie możemy udokumentować takiej frekwencji, bo na nasze mecze może przychodzić tylko 250 osób. Wynika to z braku pozwoleń na organizację imprezy masowej w hali przy ul. Skorupki - tłumaczy Bartosz Wencław, wiceprezes siatkarskiego ŁKS.

Działaczom klubu pozostaje więc zgłosić się "jedynie" do konkursu na szkolenie sportowe. A w nim może liczyć na o wiele mniejsze pieniądze - w poprzednim półroczu było to 40 tys. zł. - Niestety, mamy wrażenie, że mimo sukcesów naszych zespołów młodzieżowych i sukcesów sportowych w I lidze jesteśmy wciąż niedoceniani. Musimy sobie jednak jakoś radzić, na szczęście nadal możemy liczyć na pomoc naszego sponsora tytularnego oraz innych darczyńców - mówi Krzysztof Świta z zarządu ŁKS.

Oczywiście teoretycznie rozwiązaniem mogłoby być występowanie siatkarek ŁKS w Atlas Arenie, podobnie jak robią to siatkarki Budowlanych. Po pierwsze hala ta jest jednak zbyt obłożona innymi imprezami, a po drugie pierwszoligowca nie stać by było na jej wynajem.

Dla klubu iskierką nadziei na przyszłość był zapowiadany jeszcze niedawno remont hali przy ul. Skorupki. Temat umarł jednak śmiercią naturalną, czyli powyborczą. - Pozostajemy w błędnym kole. Jedyne, co możemy, to czekać na budowę nowej hali przy al. Unii - uważa Wencław. - A to skazuje nas na jeszcze przynajmniej dwa, może nawet trzy sezony w hali przy ul. Skorupki.

I wszystko wskazuje na to, że także i bez większych dotacji z miasta.