Sport.pl

Polfarmex Kutno, czyli stworzyć klub grający w ekstraklasie

Niedzielny wieczór przejdzie do historii Kutna. Telewizja przeprowadzi bowiem transmisję z imprezy sportowej, którą będzie mecz Polfarmeksu z mistrzem Polski.
KOSZYKÓWKA. Początki Polfarmeksu sięgają 2000 roku, kiedy w Kutnie czterech zapaleńców koszykówki założyło sekcję AZS Wyższej Szkoły Gospodarki Krajowej. Radosław Borowski, Sławomir Erwiński, Marek Koralewski i Mirosław Szczepanik nawet nie myśleli wtedy o ekstraklasie. - Raz w tygodniu spotykaliśmy się i rozmawialiśmy. Każdy miał swoje pomysły, a najlepsze staraliśmy się realizować - wspomina Borowski, dziś prezes AZS WSGK. - Występowaliśmy jedynie w rozgrywkach uczelnianych i amatorskich. Dwa lata później zostaliśmy dopuszczeni do III ligi, a popularność koszykówki w Kutnie stale rosła...

Na koszykówce nie zarabiają

Już w II lidze klub nawiązał współpracę z firmą Polfarmex. Dopiero wtedy w Kutnie zaczęli myśleć o awansie do ekstraklasy. W premierowym sezonie na jej zapleczu zajęli ósme miejsce, następnie trzecie... Drużyna się rozwijała i po trzech latach Polfarmex awansował do Tauron Basket Ligi!

I zaczęły się schody. Gra w ekstraklasie to nie tylko przygotowywanie budżetu i budowa drużyny zdolnej do rywalizacji z najlepszymi. Trzeba było przede wszystkim spełnić surowe wymagania Polskiej Ligi Koszykówki. Jeszcze gdy Polfarmex grał w I lidze, zmieniła się ustawa o sporcie, więc trzeba było założyć stowarzyszenie. Nazwano je PRO-BASKET Kutno. Po awansie do TBL konieczne było już powołanie spółki akcyjnej. - Nie ukrywam, że kompletnie nie mieliśmy pojęcia, jak to zrobić. Dużo pomogli nam prawnicy i kancelarie notarialne. Było sporo jeżdżenia, ale upragnioną licencję w końcu dostaliśmy - wspomina Borowski.

Prezes ujawnia też, jak klub teraz działa: - Według przepisów każdy w zarządzie spółki akcyjnej musi otrzymywać wynagrodzenie za swoją pracę. W Polfarmeksie po opodatkowaniu tej kwoty zwracamy pieniądze do klubowej kasy. Nie zarabiamy na koszykówce. Są kluby, które zatrudniają prezesów, my zajmujemy się klubem z doskoku. Oczywiście kosztem naszych rodzin i pracy zawodowej. Gdy jestem w klubie, otrzymuję telefony z pracy i na odwrót. To też wiele przejechanych kilometrów, wysłanych pism, na które często nie dostajemy nawet odpowiedzi. Nie wyobrażam sobie jednak innego życia.

PLK największe zastrzeżenia miała do hali, w której gra Polfaramex. Obiekt mieści zaledwie 1299 widzów. - Już po awansie do II ligi udało nam się namówić miasto na pierwszą przebudowę, ale wciąż jest to niewielki szkolny obiekt - podkreśla Borowski. - Po awansie do TBL musieliśmy zmodernizować oświetlenie, kosze i trybuny.

Potrzebna nowa hala

Bilety na każdy ligowy mecz Polfarmexu są wyprzedawane praktycznie w kilka godzin. Borowski twierdzi, że ludzie ustawiają się w kolejce kilka godzin przed otwarciem kas. - W niedzielę gramy w PGE z Turowem Zgorzelec, mistrzem Polski. Wejściówki rozeszły się.

Rozwiązaniem jest budowa nowej hali. W Kutnie jest taki plan. Według prezesa ma to być hala na 2,5 tys. miejsc, do tego cały kompleks z siłownią. To powinno w zupełności wystarczyć koszykarzom. Kiedy zacznie się budowa? - Wszystko zależy od możliwości finansowych miasta. Kibice pokazują jednak, że są żądni koszykówki. Nawet na mecze wyjazdowe jeżdżą z nami dziesiątki fanów - mówi Borowski.

Wiele klubów, nie tylko koszykarskich, narzeka na słabą współpracę z lokalnymi władzami. W Kutnie - według prezesa - wygląda to idealnie. - Władze miasta nie zmieniły się od kilkunastu lat. Postawiliśmy na koszykówkę, a miasto daje nam szansę. Na Polfarmex przychodzą całe rodziny. Nie ma żadnych zadym. W rozmowach z komisarzami słyszę, że jesteśmy najlepiej zorganizowanym klubem. A ciężko sprostać wymaganiom PLK.

Borowski podkreśla zasługi dyrektora klubu Krzysztofa Szabłowskiego, który odpowiada również za... rozpracowanie rywala i analizę gry Polfarmeksu. - Krzysiek był też asystentem trenera Mike'a Taylora w reprezentacji i w tym roku chyba też zostanie powołany - ujawnia prezes. - Robi kawał dobrej roboty. Bez niego nie znaleźlibyśmy czasu, by dopełnić wszystkich formalności.

Sponsorzy? - Nie jest z tym tak dobrze, jak mogłoby się wydawać, ale faktycznie wspierają nas firmy, które chcą włożyć w nas pieniądze, ale niekoniecznie je potem odzyskać. - Czy Polfarmex zwiększy ilość sprzedanych leków, bo sponsoruje koszykówkę? Wątpię.

Polfarmex ma także dziewięć drużyn młodzieżowych, działających pod szyldem PRO-BASKET. - Przyciągamy dzieciaki, by nie siedziały przed monitorem. Młodzież garnie się do sportu. Gdy bywam w hali, w jednej grupie trenuje po 20-25 osób. Wśród nich był kiedyś Maciej Poznański, który teraz gra w SMS Władysławowo i młodzieżowej reprezentacji Polski. Współpracujemy też z Fundacją Marcina Gortata - wylicza Borowski.

Play-offy realne, ale...

Drużyna z Kutna nieźle radzi sobie w ekstraklasie. Zajmuje dziesiąte miejsce z siedmioma zwycięstwami. Borowski: - Przed sezonem mówiłem, że dziesiąte miejsce na koniec biorę w ciemno. Może nie jest to zbyt ambitny plan, ale na razie chcemy być najlepszym z beniaminków i ograć słabsze zespoły. Na razie nam się to udaje. Wiem, że część kibiców marzy o play-offach, ale moim zdaniem to na wyrost. Wymagania rosną i w kolejnym sezonie fani żądaliby czwórki, a to na razie niemożliwe. Trzeba patrzeć realnie na życie.

Pomóc kutnianom w osiągnięciu celu mają pozyskani niedawno dwaj znani zawodnicy: Kevin Fletcher i Kamil Łączyński. Jak niewielkiemu klubowi udało się ich skusić? - Nie obiecujemy gruszek na wierzbie - wyjaśnia prezes. - Mówimy, na co nas stać, i tyle płacimy. Tak było, jest i będzie. Nikt nie zostanie na lodzie. Zawodnicy znają nas z tej strony i to nam pomaga.

I dodaje: - Musieliśmy jednak rozwiązać niektóre kontrakty. Najbardziej nam szkoda Jakuba Dłuskiego, ale jego problemy zdrowotne nie pozwalały na regularne występy. Teraz gra w Krośnie i życzę mu wszystkiego najlepszego. Musieliśmy się też pozbyć Michała Patki, który nie spełnił naszych oczekiwań. Hubert Pabian zaś nie chciał siedzieć na ławce, ale grać. Stąd jego odejście.

Koszykarze chcą współpracować ze sztabem trenerskim z Kutna, który tworzą Jarosław Krysiewicz, Wojciech Walich oraz wspomniany Szabłowski. - Krysiewicz i Walich pracują z nami już czwarty sezon. Postawiliśmy sobie pewne cele i wszystko jest realizowane. Drużyna jest świetnie przygotowana motorycznie - podkreśla.

Niedzielny mecz Polfarmeksu z Turowem będzie nie tylko wyzwaniem sportowym, lecz także organizacyjnym. Mecz pokaże Polsat Sport News. To pierwsza transmisja z Kutna. - Oni też mają swoje wymagania i musimy im sprostać. Sportowo mamy apetyt na wyrównaną walkę. Na wyjeździe przegraliśmy z mistrzem dopiero po rzucie w ostatniej sekundzie. Innym drużynom ciężko gra się w naszej hali, bo jest mała, a doping jest bardzo głośny. Na pewno się nie poddamy - zapowiada Borowski.

Początek niedzielnego meczu w Kutnie o godz. 20. Ostatnie bilety, których nie wykorzystali kibice gości, będą dostępne w kasie hali półtorej godziny wcześniej.

Więcej o: