Piłka ręczna. Wygrana Piotrkowianina, wysoka porażka Anilany

Sporo emocji dostarczyła 16. kolejka zmagań szczypiornistów w I i II lidze. Cenne punkty wywalczyły drużyny Włókniarza Konstantynów oraz CHKS-u.
I liga, grupa A

Meble Wójcik Elbląg - MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 28:31 (15:18)

Piotrkowianin: Banisz, Procho - Mróz 8, Pacześny 6, Woynowski 5, Zinchuk 4, Różański 3, Swat 2/1, Góralski 2, Tórz 1, Iskra, Szczukocki, Jankowski, Pożarek.

Karne: 1/1

Kary: 4 minuty (Zinchuk, Pożarek)

Zgodnie z przewidywaniami Piotrkowianin przywozi z Elbląga dwa punkty. Mecz z Meblarzami nie należał jednak do najłatwiejszych. Do samego końca goście musieli mieć się na baczności.

Od pierwszych minut sobotni pojedynek przebiegał po myśli przyjezdnych, którzy po 4 minutach prowadzili 1:4. Na nic zdał się czas wzięty przez trenera gospodarzy Dariusza Molskiego i w 10. minucie Piotrkowianin wygrywał już 3:10. Z minuty na minutę gospodarze grali jednak coraz lepiej, dzięki czemu do przerwy zniwelowali stratę do trzech bramek.

Prawdziwe nerwy zaczęły się tuż po przerwie. Na trzy bramki gospodarzy piotrkowianie odpowiedzieli tylko trafieniem Dmitro Zinchuka i zrobiło się 18:19. Ten sygnał alarmowy obudził jednak gości, którzy kolejny raz odskoczyli rywalom na kilka bramek i dystans ów utrzymywali do samego końca. Z dobrej strony w drugiej odsłonie meczu pokazał się młody bramkarz MKS-u Damian Procho. W całym meczu doskonale spisywał się lewoskrzydłowy Tomasz Mróz, który tym razem grał dużo więcej od Piotra Swata. Za tydzień Piotrkowianin zmierzy się w, być może kluczowym dla losów awansu, meczu z Pomezanią Polski Cukier Malbork. Aktualnie Pomezania zajmuje drugie miejsce w grupie A I ligi i wyprzedza MKS o jeden punkt.

II liga grupa mazowiecka

SPR Pabiks Mag-mar Pabianice - AZS UMCS Lublin 25:28 (14:11)

Pabiks: Wężyk, Łuczyński - Gościłowicz 10, Trojanowski 5, Pielesiak 3, Matyjasik 3, Walocha 1, Borsuk 1, Kiełbasiński 1, Stawicki, Andrysiak, Gozdalski, Zajączkowski, Kaflak.

Po raz drugi w tym sezonie piłkarze ręczni Pabiksu okazali się słabsi od lubelskich akademików. Podobnie jak w meczu w Lublinie o porażce zadecydowała słabsza postawa w drugiej połowie. Nie bez wpływu na końcowy rezultat były także fatalnie egzekwowane rzuty karne oraz nieumiejętne wykorzystanie osłabień w drużynie rywala (goście byli wykluczani sześciokrotnie przy zaledwie jednej karze gospodarzy). Po pierwszej połowie niewiele jednak wskazywało na potencjalną porażkę miejscowych. Przez długi czas grano bramka za bramkę. W końcowych minutach gospodarze zdołali odskoczyć rywalom na trzy trafienia (12:9). Goście mieli problemy z defensywą Pabiksu, który mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale dwukrotnie zmarnował kontratak. Do przerwy udało się jednak utrzymać trzybramkowe prowadzenie (14:11). Po kwadransie drugiej połowy prowadzili już jednak goście (16:18). Grę Pabiksu w kolejnym meczu ciągnął niezawodny Bartosz Gościłowicz. Dzięki jego bramkom gospodarze dotrzymywali kroku grającym coraz lepiej zawodnikom AZS UMCS. Niestety, na 5 minut przed końcem lublinianie wygrywali już 20:24 i mimo szaleńczej pogoni w ostatnich 2 minutach podopieczni trenera Stawickiego musieli pogodzić się z porażką. O pierwszy komplet punktów w tej rundzie pabianiczanie będą musieli powalczyć w pojedynku z CHKS-em Łódź, który odbędzie się w przyszłą sobotę w hali przy ul. św. Jana.

Orlen Wisła II Płock - Politechnika Anilana Łódź 40:22

Anilana: Grzegorczyk, Bartczak - Witkowski 4, Pałasiak 4, Strzebiecki 3, Wawrzyniak 3, Rutkowski 3, Wypych 3, Jakubiec 2, Misiak, Kucharski, Bilichowski

Karne: 3/6

Kary: 12 minut (Pałasiak x2, Witkowski, Misiak, Strzebiecki, Rutkowski)

Nie było niespodzianki w meczu Anilany z nowym liderem mazowieckiej II ligi. Łodzianie dotrzymywali kroku rezerwom Wisły Płock tylko przez pierwszy kwadrans. W 16. minucie po bramce Piotra Rutkowskiego było 10:8, niestety, kolejne 4 bramki padły łupem gospodarzy. Do przerwy Nafciarze jeszcze wyraźniej podkreślili swoją dominację, wychodząc aż na ośmiobramkowe prowadzenie.

Zaraz po przerwie bramki dla Anilany rzucili Rutkowski i Michał Wypych, ale w kolejnych minutach gospodarze łatwo sprowadzili do parteru młodą ekipę z Łodzi. Pomiędzy 32. a 45. minutą meczu miał miejsce prawdopodobnie najgorszy okres gry łodzian w całym sezonie. W tym czasie płocczanie trafili dwunastokrotnie, pozwalając Anilanie na ledwie dwie bramki. Na kwadrans przed końcem tablica wyników pokazywała rezultat 32:16 i emocje się skończyły. Ostatecznie łodzianie zostali rozbici aż 40:22. W następnej kolejce Anilana zmierzy się z Włókniarzem Konstantynów, któremu uległa w pierwszym meczu na wyjeździe 24:21. Mecz prawdopodobnie na wniosek drużyny gości będzie przełożony.

KKS Włókniarz Konstantynów Łódzki - AZS UW Warszawa 27:26 (14:8)

Włókniarz: Superson, Brański, Oklejak - Jencz 9, Stępień 6, Knol 4, Zajc 4, Kaczorowski 2, Włodarczyk 1, Bartosz Borsiak 1, Michał Borsiak, Kosma, Przybysz.

Karne: 1/1

Kary: 12 minut (Włodarczyk x2, Zajc x2, Jencz, Kaczorowski)

Sensacja w Konstantynowie Łódzkim! Zajmująca aktualnie czwartą pozycję drużyna AZS UW Warszawa według przewidywań miała gładko pokonać Włókniarza Konstantynów, aktualnie przedostatni zespół mazowieckiej drugiej ligi. Podopieczni trenera Kraski z meczu na mecz prezentują się jednak coraz lepiej, co dobitnie potwierdzili w sobotnim starciu. Bohaterem meczu był bramkarz Włókniarza Mateusz Oklejak, który w całym meczu zatrzymał aż 10 kontrataków akademików, wydatnie przyczyniając się do minimalnej wygranej KKS-u.

Pierwsza połowa rozpoczęła się od wymiany ciosów. W 15. minucie po bramce Michała Knola Włókniarz po raz pierwszy odskoczył rywalowi na więcej niż jedną bramkę (6:4). Najlepszy okres gry w wykonaniu konstantynowian miał miejsce w ostatnich siedmiu minutach pierwszej odsłony. Od stanu 9:6 gospodarze rzucili pięć bramek. AZS wobec znakomitej postawy bramkarza gospodarzy odpowiedział tylko dwukrotnie i już do przerwy pachniało sensacją.

Przez pierwszy kwadrans drugiej odsłony podopieczni trenera Kraski nadal utrzymywali bezpieczne prowadzenie. W 48. minucie po trafieniu najskuteczniejszego Filipa Jencza Włókniarz prowadził już 23:17. Na kolejne dwie bramki AZS-u Włókniarz odpowiedział 24. bramką w 51. minucie i chyba poczuł się zbyt pewnie. Akademicy skrzętnie wykorzystali słabszy okres gry gospodarzy i po czterech bramkach z rzędu złapali kontakt z Włókniarzem (24:23). Do samego końca było już nerwowo, a w 59. minucie po dwóch bramkach AZS-u z rzędu mieliśmy remis po 26. Na szczęście ostatnie słowo należało do Włókniarza. Złotą bramkę zdobył w ostatniej minucie Daniel Stępień.

ChKS Łódź - Mazur Sierpc 23:23 (10:15)

CHKS: Florczak, Bomberski - Witczak 6, Biernacki 5, Fałdrowicz 5, Sadliński 4/2, Kaźmierczak 1, Darnowski 1, Walczak 1, Scios, Sobieraj, Przybylski, Urbański, Rzepecki

Karne: 2/4

Kary: 4 minuty (Fałdrowicz, Biernacki)

W sobotni wieczór piłkarze ręczni CHKS-u nawiązali do największych horrorów naszej narodowej reprezentacji i po szalonej pogoni w końcówce meczu urwali punkt faworyzowanej drużynie z Sierpca. Gospodarze pojedynek z sierpczanami rozpoczęli z dużym animuszem i po kwadransie prowadzili z obecnie trzecią drużyną w tabeli mazowieckiej II ligi 8:7. Następne minuty należały jednak do gości, którzy rzucili sześć bramek pod rząd. Do przerwy Mazur prowadził 10:15.

Po kilku minutach drugiej odsłony wydawało się, że goście są na najlepszej drodze do zgarnięcia dwóch punktów. W 37. minucie wygrywali już 11:18, jednak kolejne cztery bramki rzucili gospodarze. Dopiero w 42. minucie odblokował się najlepszy strzelec miejscowych Patryk Biernacki, który w całym meczu zdobył 5 bramek. Kiedy w 54. minucie bramkę na 17:22 zdobył najskuteczniejszy w zespole Mazura Łukasz Lisicki, wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty. Podopieczni trenera Walickiego wrzucili jednak piąty bieg i zdobyli aż sześć bramek, pozwalając gościom na ledwie jedną odpowiedź. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem na tablicy wyników widniał remis po 23. Szansę na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę mieli najpierw sierpczanie, a chwilę po ich nieskutecznej akcji również zawodnicy CHKS-u. Niestety, czas wzięty przez trenera Walickiego na nieco ponad 20 sekund nie przyniósł pożądanego efektu i ostatecznie CHKS urwał tylko punkt trzeciej w tabeli ekipie Mazura Sierpc.

MKS Wieluń w tej kolejce pauzował.