Sport.pl

Liga Mistrzów siatkarzy. Coraz szybsza Skra

Triumf w Lidze Mistrzów to teraz mój najważniejszy cel w karierze - mówi Mariusz Wlazły, mistrz świata i mistrz Polski ze PGE Skrą Bełchatów po imponującym zwycięstwie nad mistrzem Włoch Cucine Lube Treia.
Nawet w PlusLidze wygranie przez drużynę seta do 13 zdarza się rzadko. Właśnie tyle punktów PGE Skra Bełchatów pozwoliła zdobyć mistrzowi Włoch w trzecim secie w Lidze Mistrzów.

Włoskie kluby aż 18-krotnie zdobywały najważniejszy z europejskich pucharów, a Półwysep Apeniński przez lata był siatkarskim eldorado. Kryzys ekonomiczny sprawił, że klubowe rozgrywki nieco podupadły, ale wciąż we Włoszech gwiazdom płacą więcej niż w Polsce. Dwa lata temu Bartosz Kurek odchodził z Dynama Moskwa. Dostał oferty z PGE Skry i Asseco Resovii, lecz żaden z naszych potentatów nie był w stanie finansowo rywalizować z Lube Bancą Macerata, która dziś nazywa się Cucine Lube Treia. Polska gwiazda zarabia ponad 400 tys. euro rocznie (350 tys. netto), co w Polsce jest sumą nieosiągalną nawet dla najbogatszych. Jakub Malke, menedżer siatkarski, uważa, że budżet mistrza Włoch jest co najmniej o 50 proc. wyższy niż PGE Skry.

W wypełnionej po brzegi nowej, 4-tysięcznej hali w miejscowości Civitanova, gdzie Lube od miesiąca rozgrywa swoje mecze, można było odnieść przeciwne wrażenie. Bełchatowianie problemy mieli tylko w pierwszym secie, później ich przewaga stale rosła, by w trzeciej partii zmienić się w deklasację. A przecież po losowaniu fazy pucharowej panowała opinia, że PGE Skra trafiła na najtrudniejszego przeciwnika. Choć mistrz Włoch jest słabszy niż rok temu, bo Rosjanie skusili jeszcze większymi pieniędzmi Ivana Zaytseva, to wciąż ma w składzie samych reprezentantów. Na boisku zabrakło kontuzjowanego Kurka, ale dla równowagi po drugiej stronie nie mógł normalnie zagrać Michał Winiarski, który dopiero zaczął treningi po urazie mięśnia. Mistrza świata zastąpił Nicolas Maréchal, Francuz z polskim paszportem, zadając kłam pogłoskom o braku mocnych zmienników dla największych gwiazd.

Bełchatowska drużyna zbliżyła się w środę do perfekcji. Włoskie media piszą o koncercie, wychwalając zwłaszcza Facunda Conte i Mariusza Wlazłego (obaj mieli ponad 70-proc. skuteczność w ataku), a trener gospodarzy Alberto Giuliani mówił o niebotycznym poziomie. Kluczem do sukcesu był Nicolas Uriarte, który przy niezłym przyjęciu zagrywki podaje tak szybko, że rywale nie nadążają z blokiem, choć przecież w Lube występują doskonali serbscy środkowi Marko Podrascanin i Dejan Stanković. Najlepiej blokująca drużyna w Serie A tylko trzykrotnie zatrzymała ataki PGE Skry. Sama straciła w ten sposób aż siedem punktów, choć Karol Kłos i Srecko Lisinac są dużo młodsi i przede wszystkim mniej doświadczeni od przeciwników. - Trudno jest przeciwstawić się drużynie, która atakuje z tak szybkich piłek - komentował Podrascanin. - Jeśli Skra dobrze przyjmie zagrywkę, to nie wiem, czy jest jakiś zespół, który jest w stanie ją zatrzymać - dodaje Jacek Nawrocki, były trener bełchatowskiego klubu.

- Skra w tym sezonie może wygrać wszystkie rozgrywki, w których występuje - uważa Vital Haynen, belgijski szkoleniowiec Transferu Bydgoszcz i reprezentacji Niemiec. Także Rosjanie w bełchatowskim zespole upatrują najgroźniejszego przeciwnika w walce o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Ich respekt wzrósł po środowym sukcesie. "Skra rozmazała Treię po boisku" - piszą w siatkarskich mediach. Według tamtejszych ekspertów mistrz Polski jest w tym sezonie najtrudniejszym przeciwnikiem Zenitu Kazań i broniącego tytułu Biełogorija Biełgorod.

Zwycięstwo w Lidze Mistrzów to największe i niespełnione marzenie klubu z Bełchatowa. W 2012 roku triumf był o krok. PGE Skra miała nawet meczbola w decydującym spotkaniu z Zenitem Kazań. Potem wydawało się, że ambitne plany trzeba będzie na długo odłożyć, bo sponsor - Polska Grupa Energetyczna - zmniejszył pomoc aż o 20 proc. Mimo mniejszego budżetu, wynoszącego obecnie nieco ponad 13 mln zł, udało się stworzyć najsilniejszą drużynę w historii. Wlazły podkreśla, że udało się zebrać siatkarzy o wysokich umiejętnościach i podobnej mentalności, co jest dodatkowym atutem. I jeszcze jedno: w odróżnieniu od wcześniejszych lat w Bełchatowie już otwarcie mówią o zdobyciu pucharu. - To teraz mój najważniejszy cel w karierze - podkreśla Wlazły.

Rewanż zostanie rozegrany w czwartek w łódzkiej Atlas Arenie. Już dziś wiadomo, że obejrzy go ok. 12 tys. kibiców. PGE Skrze do awansu potrzeba wygrania dwóch setów (przy porażce 0:3 lub 1:3 o wyniku rozstrzygnie tzw. złoty set). - Zrobiliśmy duży krok w kierunku następnej rundy, jednak jeszcze się do niej nie zakwalifikowaliśmy - ostrzega Conte, któremu po sezonie kończy się kontrakt, podobnie jak jego rodakowi Uriarte. Obaj Argentyńczycy oraz Maréchal walczą więc także o wyższe umowy.

Jeśli mistrz Polski wyeliminuje Cucine Lube Treię, zmierzy się o awans do Final Four z lepszym z pary Jastrzębski Węgiel - Sir Safety Perugia (mecz zakończył się po wydaniu "Wyborczej", wynik w Sport.pl). Blisko awansu do następnej rundy jest także Asseco Resovia, która pokonała na wyjeździe VfB Friedrichshafen 3:2. Organizatorem turnieju finałowego będzie Berlin Recykling Volley.

Wozniacki i Rousey oraz Shayk i inne piękne modelki w SI Swimsuit Issue [ZDJĘCIA]


Więcej o: