Dotacje z miasta rozdane. Dlaczego Widzew i ŁKS mają mniej i kto na tym skorzystał? [SZCZEGÓŁY]

Widzew i ŁKS otrzymają od miasta mniej pieniędzy niż pół roku temu. Skorzystają na tym pozostałe łódzkie kluby.
Dwa miesiące po rozpisaniu konkursu na miejskie dotacje poznaliśmy jego wyniki. Przypomnijmy, że w pierwszym półroczu miasto postanowiło przekazać klubom 3,85 mln zł z łącznej sumy 8,2 mln zł. Blisko 2 mln zł zostanie przeznaczone na szkolenie sportowe, a kolejne 1,85 na wsparcie drużyn ligowych. Z tej drugiej puli pieniądze otrzymają najpopularniejsze łódzkie zespoły grające w najwyższych ligach, z tej pierwszej - kilkadziesiąt drużyn odnoszących sukcesy w szkoleniu dzieci i młodzieży, a także wszyscy pozostali pierwszoligowcy.

W porównaniu z poprzednim półroczem w ogłoszonym wczoraj podziale doszło do drobnych, choć zauważalnych zmian. Przede wszystkim o 50 tys. zł mniej otrzyma Widzew, który tym razem wzbogaci się o pół miliona złotych. - Zmniejszenie dotacji spowodowane jest obniżką poziomu sportowego oraz wyników drużyny. Nie możemy pominąć tego, że rok temu w analogicznym czasie Widzew grał w ekstraklasie, a teraz występuje w pierwszej lidze - tłumaczy Marek Kondraciuk, dyrektor wydziału sportu.

Co ważne, klub z al. Piłsudskiego otrzyma pieniądze dopiero wtedy, gdy do UMŁ trafi informacja z PZPN "potwierdzająca akceptację stadionu zastępczego oraz dopuszczenie do udziału klubu w rundzie rewanżowej".

Na stracie Widzewa skorzystają inne zespoły dostające pieniądze ze wsparcia dla największych drużyn. I tak siatkarki Budowlanych, koszykarki Widzewa i żużlowcy Orła otrzymają 10 tys. zł więcej, a rugbiści Master Pharm Budowlanych - 20. Ci ostatni mogą liczyć na większą "podwyżkę", bo są wiceliderem tabeli i wiosną walczyć będą o mistrzostwo Polski. Ostatecznie Budowlane dostaną więc 545 tys. zł i po raz pierwszy w historii stały się klubem dostającym największe dotacje od miasta. Żużlowcy Orła otrzymają za to 335 tys. zł, rugbiści Budowlanych - 250, a koszykarki Widzewa - 220.

Drobne zmiany zaszły też w drugim zadaniu, czyli w szkoleniu sportowym. Teoretycznie podział pieniędzy powinien być tutaj prosty, bo najważniejszym kryterium są wyniki uzyskiwane przez łódzkie zespoły w szkoleniu dzieci i młodzieży. Im więcej medali w mistrzostwach Polski, Europy czy świata pozdobywają młodzi sportowcy, tym więcej punktów i pieniędzy otrzymuje klub, który reprezentują. W praktyce podział ten wygląda jednak nieco inaczej, bo miasto część pieniędzy z tej puli przeznacza także na samo funkcjonowaniu wybranych drużyn. A konkretnie wszystkich pozostałych występujących na poziomie ekstraklasy czy pierwszej ligi, które nie otrzymują kasy ze "wsparcia".

I tak najwięcej pieniędzy otrzymają AZS i Społem - odpowiednio 183 i 182 tys. zł. Ponad 100 tys. zł dostaną jeszcze UKS SMS (136), piłkarski ŁKS (120) i RKS (115). Jeśli chodzi o piłkarzy z al. Unii, to dotacja dla nich została zmniejszona o 40 tys. zł ze względu na słabsze wyniki jesienią i czysto iluzoryczne szanse na awans. - Warto podkreślić, że miasto wspiera finansowo wszystkie kluby z ekstraklasy i pierwszej ligi - zaznacza Kondraciuk. Kolejne najwyższe dotacje otrzymają: KS Budowlani (75 tys.), ŁTŁW (73), MKS Trójka (72), koszykarze ŁKS (70), MKŁ (62), siatkarki ŁKS (53), Orientuś (49), UKS Anilana i Gwardia (po 48), ChKS (47), Wifama (45) i koszykarki ŁKS (37).

Dla klubów ogłoszenie wyników konkursu jest od dawna wyczekiwaną informacją. Dla większości z nich pieniądze z miasta są podstawą funkcjonowania, a także planowania budżetu. Ze względu na przedłużające się procedury (prezydent Hanna Zdanowska złożyła podpis dwa tygodnie po zebraniu komisji konkursowej) nie mogły jednak dostać pieniędzy. A to doprowadziło do problemów, np. z wypłatami dla zawodników. Teraz kluby powinny trochę odetchnąć. Pieniądze na ich koncie powinny pojawić się w ciągu dwóch tygodni.