Piłka ręczna. Grały drużyny z Łódzkiego [RAPORT]

W ostatni weekend drugoligowe drużyny z regionu łódzkiego odrabiały zaległości lub grały swoje mecze awansem.
II liga grupa mazowiecka

SPR Pabiks Mag-Mar Pabianice - ChKS Łódź 34:31 (18:22)

Pabiks: Łuczyński, Grzanka - Borsuk 9, Gościłowicz 9, Trojanowski 7, Stawicki 5, Stegliński 2, Pieczyński 1, Kiełbasiński 1/1, Andrysiak, Zajączkowski, Walocha, Pielesiak, Matyjasik

Karne: 1/2

Kary: 2 minuty (Gościłowicz)

ChKS: Bomberski, Górecki - Sadliński 7, Fałdrowicz 7/1, Urbański 6, Biernacki 4, Rzepecki 3, Sobieraj 2, Kuśmierczyk 1, Kaźmierczak 1, Witczak, Pietrusiak, Scios, Przybylski

Karne 1/3

Kary: 8 minut (Fałdrowicz x2, Witczak, Kaźmierczak)

Ważne dwa punkty dla Pabiksu. Zwycięstwo pozwoliło oddalić widmo degradacji i jednocześnie awansować na 10. miejsce w tabeli kosztem Włókniarza Konstantynów i AZS AWF Warszawa. ChKS z kolei stracił szansę na wyprzedzenie Anilany i zajęcie piątego miejsca w ligowej tabeli.

Mecz rozpoczął się od wyraźnej przewagi gości. ChKS łatwo dochodził do pozycji strzeleckich i po kilku minutach prowadził najpierw 4:1, a w ósmej minucie po bramce Rafała Fałdrowicza już 8:4. Najwyższą przewagę podopieczni Tomasza Walickiego osiągnęli w 20. minucie, gdy po drugiej z rzędu bramce Damiana Sadlińskiego wygrywali 17:11. Do końca pierwszej odsłony głównie dzięki doskonałej skuteczności skrzydłowego Przemysława Borsuka gospodarze zniwelowali straty do czterech bramek (18:22).

W drugiej połowie stopniowo topniała przewaga ChKS-u. Dwa obronione przez doświadczonego bramkarza gospodarzy Marcina Grzankę rzuty karne pozwoliły zniwelować stratę do dwóch goli. W 41. minucie na ławkę kar powędrował skrzydłowy gości Konrad Witczak i był to przełomowy moment w odrabianiu strat. Gospodarze trafili trzy razy z rzędu i w 44. minucie znów notowaliśmy remis (26:26). Ostatni raz zawodnicy z Chojen wygrywali w 50. minucie, gdy po dwóch golach Adama Kuśmierczyka i Damiana Sadlińskiego było 29:27. Końcówka należała jednak do gospodarzy, którzy - co warto podkreślić - zagrali jeden z najczystszych meczów w sezonie, notując tylko jedno wykluczenie. Po golach Sebastiana Stawickiego, Borsuka i Marcina Trojanowskiego pabianiczanie wyszli na prowadzenie 30:29. Chwilę później wyrównał Fałdrowicz, ale był to łabędzi śpiew ChKS-u, gdyż w kolejne trzy bramki rzucili gracze Pabiksu, którzy prowadzenie dowieźli do ostatniej syreny. Była to pierwsza w tej rundzie wygrana podopiecznych trenera Włodzimierza Stawickiego, która pozwoli ze spokojem przygotowywać się do kolejnych spotkań. Za tydzień pabianiczanie spróbują pójść za ciosem i pokonać we własnej hali warszawski AZS AWF.

AZS UMCS Lublin - ChKS Łódź 28:27 (14:12)

ChKS: Bomberski, Górecki - Biernacki 8, Fałdrowicz 5, Scios 3, Witczak 3, Kuśmierczyk 2, Sadliński 2, Pietrusiak 1, Rzepecki 1, Przybylski 1, Kaźmierczak 1, Stężała, Sobieraj

Karne: 2/3

Kary: 4 minuty (Fałdrowicz, Sobieraj)

Nie był to udany weekend dla ChKS-u. Po porażce w Pabianicach podopieczni trenera Walickiego liczyli, że zdobędą punkty w niedzielę w Lublinie, co dałoby im piąte miejsce w ligowej tabeli. Niestety, o jedną bramkę lepsi okazali się gospodarze. Mecz w lubelskiej hali Globus był niezwykle zacięty. Żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwie bramki. Jeszcze w 53. minucie ChKS prowadził po bramce Konrada 25:23, niestety kolejne trzy bramki rzucili gospodarze. W ostatnich minutach drużyny rzucały bramka za bramkę. Niestety, ostatnią z nich rzucili gospodarze. Zawodnicy z Chojen mieli jeszcze piłkę na remis, ale kontrataku nie wykorzystał najskuteczniejszy tego dnia Patryk Biernacki.

Porażka oznacza, że ChKS zajmuje wciąż siódme miejsce w mazowieckiej II lidze. Za tydzień łodzianie jadą do Konstantynowa na derbowy mecz z Włókniarzem.

UMKS Trójka Ostrołęka - KKS Włókniarz Konstantynów Łódzki 30:24 (14:12)

Włókniarz: Biernat, Brański - Stępień 10, Bartosz Borsiak 4, Kubiak 4, Zajc 3, Kaczorowski 2, Kosma 1, Michał Borsiak, Przybysz, Główczyński, Włodarczyk

Karne: 2/3

Kary: 2 minuty (Włodarczyk)

W rozegranym awansem meczu ostatniej kolejki osłabiony brakiem swojego lidera Filipa Jencza (nie zagra do końca sezonu) Włókniarz wyraźnie uległ Trójce Ostrołęka 24:30. Mecz od początku toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy w 21. minucie wygrywali już 12:6. Ambitni podopieczni Pawła Kraski przycisnęli jednak zbyt pewnych siebie gospodarzy i do przerwy zmniejszyli straty do dwóch bramek. Duża w tym zasługa będącego ostatnio w wybornej formie strzeleckiej Daniela Stępnia, który tylko do przerwy rzucił sześć bramek (w całym meczu 10 goli).

Dwubramkowa strata utrzymywała się przez pierwszych kilka minut po przerwie, niestety wkrótce dały o sobie znać ubytki w kadrze konstantynowian (do Ostrołęki nie pojechali oprócz Jencza także m.in. Michał Knol i Tomasz Rutkowski) i gospodarze po raz kolejny odskoczyli na bezpieczny dystans. Kropkę nad i ostrołęczanie postawili, rzucając pięć goli z rzędu między 46. a 51. minutą sobotniego spotkania (26:18). Najwyższe prowadzenie gospodarze osiągnęli w 56. minucie, gdy po bramce najskuteczniejszego w Trójce Kamila Ludwiczaka (10 bramek) wygrywali już 29:20. W końcówce rezultat podreperowali goście, którzy jednak zasłużenie przegrali.

Za tydzień Włókniarz ugości u siebie w derbowym pojedynku ChKS. Wobec braku Filipa Jencza wyraźnym faworytem będą goście tego meczu.

Orlen Wisła II Płock - MKS Wieluń 33:20

MKS: Waloch, Kolanek - Madeła 6, Torchała 4, Michał Łuczak 3, Pawelec 2, Gałat 2, Klimas 1, Tomasz Łuczak 1, Kleszcz, Janik, Olbiński, Piwnicki, Bernaś, Majda

Karne: 4/6

Kary: 16 minut (Bernaś x 2, Pawelec x 2, Tomasz Łuczak x 2, Waloch, Janik)

W meczu na szczycie mazowieckiej drugiej ligi rezerwy mistrza Polski pokazały miejsce w szeregu MKS-owi Wieluń i praktycznie zapewniły sobie awans do I ligi. O drugie, premiowane grą w barażach miejsce wielunianie będą musieli walczyć z Mazurem Sierpc (z którym zmierzą się w ostatniej kolejce) oraz z AZS UW Warszawa. Mimo wyraźnej porażki w Płocku ich szanse na awans są wciąż bardzo duże, ale warunkiem jest wygranie wszystkich meczów do końca rozgrywek, co, biorąc pod uwagę jakość gry ekipy z Wielunia, jest bardzo prawdopodobne.

W niedzielne popołudnie goście mieli niewiele do powiedzenia z celującą w wygranie grupy Wisłą II Płock. Gospodarze wzmocnieni Adamem Morawskim, bramkarzem występującym także w pierwszym zespole Wisły (zagrał m.in. kapitalny mecz przeciwko KIF Kolding w Lidze Mistrzów), od początku narzucili swój rytm gry. Bramkarz Wisły pokazał niemałe umiejętności już w trzeciej minucie, gdy wybronił karnego rzucanego przez Łukasza Piwnickiego. W całym meczu Morawski bronił na bardzo wysokim procencie, nic więc dziwnego, że wielunianie nie byli w stanie prowadzić równorzędnej walki. Do przerwy przegrywali już 7:13. Niestety, w drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie i ostatecznie podopieczni trenera Derbisa ulegli liderowi aż 13 golami.

Teraz przed MKS-em tydzień przerwy. Na parkiet wielunianie wrócą w ostatni weekend marca, kiedy podejmą we własnej hali Włókniarza.