Po wygranej Master Pharm Budowlanych: Miejsce w finale niemal pewne

Wygrana z Lechią umocniła Master Pharm Budowlanych na drugim miejscu w lidze. Finał może odebrać im już tylko kataklizm.
Całe cztery miesiące musieli czekać na wznowienie gry w ekstralidze łódzcy kibice rugby. Czekać było warto, bo na inaugurację wiosny na stadion SMS przyjechała broniąca tytułu Lechia Gdańsk. Co jednak ważniejsze, spotkanie zakończyło się wygraną Budowlanych, którzy już do przerwy prowadzili 16 punktami.

Wynik tym bardziej imponujący, że od 15. minuty musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Łukasza Kujawy, czyli kluczowego zawodnika I linii młyna, który odpowiada za wrzucanie piłki z autu. - Daliśmy sobie jednak radę, wygrywaliśmy prawie wszystkie swoje auty, a także kilka przeciwnika. To nas cieszy, bo pokazuje, że mamy solidnych ludzi na ławce. A to ważne, gdyż o wygranych w kolejnych meczach będzie decydowała dyspozycja całej 25-osobowej kadry, a nie tylko 15 graczy, którzy wyjdą w pierwszym składzie - podkreśla Cyprian Majcher, młynarz łódzkiego zespołu.

W drugiej połowie tak dobrze już jednak nie było. Niewiele brakowało, by coraz częstsze błędy gospodarzy i coraz lepsza gra gości sprawiły, że Lechia odrobi straty. Trafiać z rzutów karnych przestał Patryk Reksulak, którego po trzeciej nieudanej próbie z rzędu zastąpił Tomasz Kozakiewicz. Kapitan Budowlanych już w pierwszym kopie zdobył punkty, dzięki czemu łodzianie mogli odetchnąć, bo odskoczyli rywalom na przewagę większą niż jednej akcji. I dowieźli ją już do końca. - Być może wysokie prowadzenie po pierwszej połowie nieco uśpiło naszą czujność. Poza tym podczas przygotowań bardzo ciężko trenowaliśmy, przez co w końcówce mogło brakować nam nieco sił - zastanawia się nad przyczynami słabszej postawy Piotr Karpiński II.

Słabsza końcówka jest jednak mało istotna. Najważniejsze, że Budowlani ograli mistrza Polski i odskoczyli Lechii już na 18 punktów. A że nad trzecim Ogniwem Sopot (przegrało 12:41 z prowadzącą Arką Gdynia) mają punkt przewagi mniej, to miejsce w lipcowym finale mają już niemal zagwarantowane. - Dla Lechii to był mecz o wszystko. O być albo nie być w czołówce i włączenie się do gry o obronę mistrzostwa Polski. Mamy nadzieję, że wybiliśmy im to z głowy - kończy Majcher.

Master Pharm Budowlani - Lechia 25:16 (22:6)

Punkty: Reksulak 17, Kozakiewicz 8 - Janeczko 11, Płoński 5

Budowlani: Kościelski, Kujawa, Mchedlidze, Karpiński II, Grabski, Kowalewski, Majcher, Mirosz, Abashidze, Reksulak, M. Matyjak, Dułka, B. Szczukocki, M. Krześniak, Kozakiewicz oraz Stępień, Kaniowski, Urbaniak