Sport.pl

ROW Rybnik - Orzeł Łódź 62:27. Klęska łodzian w Rybniku

Wyprawa żużlowców Orła Łódź do Rybnika zakończyła się niepowodzeniem. Podopieczni trenera Lecha Kędziory przegrali z ROW-em różnicą 35 punktów.
ŻUŻEL. Nastroje przed meczem w Rybniku nie były najgorsze, bo konflikt na linii Witold Skrzydlewski - Lech Kędziora został zakończony. Prezes Orła osobiście nawet przywiózł trenera na mecz z ROW-em. Łodzianie w porównaniu do spotkania ze Startem Gniezno przystąpili z dwoma zmianami. Była też zmiana par. W pierwszej pojechali Duńczycy Mads Korneliussen i Nicolai Klindt, w drugiej Polacy - Mariusz Puszakowski i Kamil Adamczewski (zastąpił Jakuba Jamróga), a w trzeciej - Rory Schlein i junior Oskar Polis.

Pierwszy bieg to wyścig Australia - Dania. Pierwszy był Troy Batchelor, drugi Dakota North, trzeci Korneliussen, a Klindt przyjechał ostatni. Jeżeli kibice Orla obecni na stadionie liczyli, że wyścigu młodzieżowców straty zostaną nieco odrobione, srodze się zawiedli. Najpierw Sebastian Niedźwiedź został wykluczony, a w trzeciej powtórce Oskar Poilis został na starcie, bo miał problem z motocyklem. Po dwóch biegach ROW miał już dziewięć punktów przewagi (10:1). Po wyścigu trzecim przewaga gospodarzy wzrosła o kolejne cztery punkty. Tuż po stracie defekt motoru zanotował Adamczewski, a Mariusz Puszakowski choć się starał, przegrał z dwójką gospodarzy. Grupie łódzkich kibiców humory poprawiły się dopiero w wyścigu szóstym. Pierwszy przyjechał Puszakowski, a Adamczewski był trzeci i łodzianie zaczęli wreszcie odrabiać straty.

Szybko okazało się, że były to niczym nieuzasadnione marzenia, bo gospodarze rozstrzygnęli losy meczu już po 10 biegach. Sześć z nich wygrali wówczas podwójnie i prowadzili 41:18. I tylko chyba najwięksi optymiści liczyli jeszcze na honorową porażkę, bo remis nawet był nierealny

Fatalnie spisał się Oskar Polis, przez wielu postrzegany jako jeden z najbardziej utalentowanych juniorów. Do tego słaba postawa Adamczewskiego i ledwie przyzwoita Puszakowskiego, do meczu z ROW-em najlepszego zawodnika I ligi. Tak wysoka porażka przestanie być więc zaskoczeniem. - To był nokaut - stwierdził Skrzydlewski, który przed meczem liczył, ze jego zespół zdobędzie przynajmniej 35 pkt. - Do tej pory za moich czasów tak wysoko jeszcze nie przegraliśmy.

ROW Rybnik - Orzeł Łódź 62:27

Orzeł: Rory Schlein 7, Mads Korneliussen 6, Nicolai Klindt 6, Mariusz Puszakowski 6, Kamil Adamczewski 2, Oskar Polis 0, Sebastian Niedźwiedź 0.

Więcej o: