Sport.pl

Jakub Jamróg z Orła Łódź kontuzjowany. "To jest sezon - dramat" [WYWIAD]

Jakub Jamróg to kolejny żużlowiec Orła Łódź, który doznał kontuzji. Zawodnika czeka nawet dwumiesięczny rozbrat ze sportem.
ROZMOWA Z

JAKUBEM JAMROGIEM

żużlowcem Orła Łódź

Maciej Nowocień: Pech, który dotknął w tym sezonie Orła, dopadł także ciebie.

Jakub Jamróg: Niestety, podczas wyścigu Borysa Miturskiego postawiło do pionu, a gdy spadł z motocykla, poleciał mi pod koła. Nie było żadnych szans, żebym uniknął wypadku, więc uderzyłem z całym impetem w bandę. Konsekwencje są duże. Mam trzy złamania w śródstopiu i jedno w prawej dłoni. Byłem już na konsultacji w szpitalu w moim rodzinnym Tarnowie. Niewykluczone, że będę musiał poddać się operacji. Zamierzam wybrać się do prywatnej kliniki w Krakowie, bo nie mam zamiaru siedzieć przez dwa miesiące bez treningu.

Po wypadku powiedziałeś, że miałeś do wyboru przejechać po plecach Miturskiego lub uderzyć w bandę.

- Cóż, to normalny odruch. Wolę cierpieć dwa miesiące, niż żeby Borys jeździł do końca życia na wózku. To normalna sprawa, więc nie ma sensu robić ze mnie bohatera. Wydaje mi się, że każdy zachowałby się w podobny sposób.

W parku maszyn byłeś przekonany, że udało ci się uniknąć złamań. Jest jednak gorzej, niż myślałeś...

- Złamania kości śródstopia są ciężkie do wykrycia. Podczas wstępnych oględzin bez większych problemów ruszałem nogą i ręką. Kilkakrotnie miałem już złamane różne kości i wiem, jaki to jest ból. W Gnieźnie nie był duży. Myślałem więc, że wszystko jest w porządku. Niestety, podczas badań wykryto połamane kości. Jak wspomniałem, pierwsza diagnoza mówi o dwumiesięcznej przerwie. Wierzę, że po konsultacji w Krakowie szybciej wrócę do sportu. Chciałbym też podziękować mojemu przyjacielowi i fizjoterapeucie Grzegorzowi Sobalskiemu, który się mną opiekuje. Wykonał już dużo dobrej roboty, a jeszcze więcej przed nami.

Mówi się, że w tym sezonie możesz nie wrócić do wyścigów.

- Nie przejmuję się takimi opiniami. Chcę spokojnie się wyleczyć, ale nie na siłę. Mamy już zapewnione utrzymanie w lidze, więc cel minimum został spełniony. Będę się starał robić wszystko, by jak najszybciej przejść rehabilitację.

Kadrowa sytuacja Orła jest dramatyczna.

- Cały sezon jest dramatyczny, nie tylko dla Orła. Tylko w miniony weekend na torach połamało się czterech czy pięciu żużlowców. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Ktoś mądry powinien wszystko w końcu przemyśleć, bo jeździmy pod ogromną presją. Zawodnicy dostają jedną szansę i wychodzą z założenia: "albo się zabiję, albo wygram". Niestety...

Ucierpiałeś nie tylko ty, ale także silnik, na którym jeździło ci się ostatnio wyśmienicie.

- Kiedy dowiedziałem się od mechanika, że silnik jest do wyrzucenia, myślałem, że ze złości wyskoczę z karetki, w której byłem opatrywany. To był mój najlepszy sprzęt... Ten sezon jest tak fatalny, że szkoda gadać. Najpierw była Anglia, gdzie popłynąłem finansowo, potem nieudane zakupy silników w Polsce, a gdy już dopracowałem sobie odpowiedni sprzęt, mogę go wyrzucić na śmietnik. Jestem załamany. Wychodzi na to, że nie opłaca się już jeździć. Mimo ostatnich dobrych występów wyszedłem finansowo na zero.

Więcej o: