Sport.pl

Rozmowa z Przemysławem Szyburskim, trenerem Master Pharm Budowlani Łódź

Rugbiści Master Pharm Budowlani Łódź wicemistrzem Polski. - Srebrny medal to sukces całego klubu Budowlanych, włącznie z trenerami grup młodzieżowych - uważa trener wicemistrzów Polski.
ROZMOWA Z

PRZEMYSŁAWEM SZYBURSKIM,

trenerem Master Pharm Budowlanych

W finałowym spotkaniu mistrzostw Polski Master Pharm Budowlani przegrali z Arką w Gdyni 19:24. 14 punktów zdobył Teimuraz Sokhadze, a jedyne przyłożenie zdobył w końcówce Marek Grabowski. Łódzka drużyna przegrywała wtedy tylko 19:21, ale w końcówce najskuteczniejszy w drużynie gospodarzy Dawid Banaszek wykorzystał karnego. Wcześniej Budowlani mieli przewagę, ale tracili punkty po prostych błędach.

Jerzy Walczyk: Trzy minuty przed końcem meczu z Arką Gdynia zmniejszyliście straty do dwóch punktów. Co pan wtedy myślał?

Przemysław Szyburski: Pomyślałem, że nadal mamy szansę pokonać Arkę i zdobyć tytuł mistrza Polski. Niestety, popełniliśmy wtedy błąd, bo należało po rozpoczęciu gry wprowadzić piłkę jak najdalej na połowę rywali. Myślę, że przy naszej agresywnej grze przeciwnik w pewnym momencie musiałby popełnić błąd. Jednak tak się nie stało... O końcowym wyniku zadecydowały nasze drobne mankamenty w obronie, ale do drużyny nie mam zastrzeżeń, bo była gotowa na wywalczenie złotego medalu.

Od początku meczu jednak goniliście wynik, a rywale bezlitośnie wykorzystali słabszą postawę skrzydłowych.

- Nie chcę tego już roztrząsać, ale natychmiast po meczu poczyniłem pewne uwagi. Akcje Szymona Sirockiego [zaliczył dwa przyłożenia - przyp. red.] tylko potwierdzają, że w każdym momencie należy być superskoncentrowanym. Była to męska walka, a przy tym ogromna presja wyniku. Rywale mieli niebezpiecznych skrzydłowych, dlatego każda decyzja musiała być szybko podjęta i perfekcyjnie wykonana. W paru sytuacjach, szczególnie po molach, mieliśmy nawet dużą przewagę, którą należało potwierdzić przyłożeniami. Tak się jednak nie stało.

Przegrać z Arką to nie wstyd, bo to najlepsza drużyna po rundzie zasadniczej, ale sędziowie delikatnie kontrolowali przebieg wydarzeń boiskowych.

- Nie chcę komentować pracy sędziego, ale przyznam, że odebrałem kilkanaście telefonów i SMS z uwagami, że arbitrzy pomylili się w kilku sytuacjach. Na początku spotkania nie było bowiem przyłożenia dla gospodarzy, a po dwóch molach rugbiści Arki faulowali, dlatego powinien być rzut karny dla nas. Sędzia wtedy jednak zarządził odwrotnie. Powiedziałem arbitrowi po meczu, że nie mogę być obiektywny, gdyż jestem trenerem jednego z zespołów, ale odebrałem mnóstwo wiadomości, że zostaliśmy skrzywdzeni, a sędziowie przeszkadzali nam w walce o złoty medal. To jest tylko sport, dlatego z takimi pomyłkami sędziowskimi należy się pogodzić, a Arce gratuluję zdobycia tytułu mistrza Polski.

Srebrny medal to duże osiągniecie.

- Nie mogą tego potwierdzić, bo o trenerze i jego drużynie zawsze świadczy ostatni mecz. Dlatego z wyniku nie jestem zadowolony, bo to my powinniśmy zdobyć tytuł mistrza Polski. Ciężko więc stwierdzić, że w stosunku do poprzedniego sezonu zrobiliśmy postęp [Budowlani zajęli przed rokiem czwarte miejsce - przyp. red.].

Gdyby można było cofnąć czas, postawiłby pan na tych samych zawodników, obrał identyczną taktykę?

- Nikogo bym nie wymienił. Przez cały sezon borykaliśmy się z kontuzjami wielu zawodników. Nie było rezerwowych, ale za to zmiennicy dobrze zaprezentowali się w 20. spotkaniu w sezonie. Również nie zmieniłbym taktyki. Może starałbym się tylko wymagać od zawodników większej konsekwencji w grze. Cieszę się, że zagrał Kamil Bobryk, który przyjechał do Polski, bo chciał zdobyć mistrzostwo kraju. To wielki autorytet, kapitan reprezentacji Polski, który w czasie naszych treningów musztrował nawet kolegów z drużyny. Szkoda, że Merab Gabunia nie mógł zagrać, bo leczy kontuzję. Zdradzę tylko, że jego przyjazd do Polski sfinansowali koledzy z drużyny, a jego obecność na trybunie w Gdyni była bezcenna.

Co dalej, panie trenerze?

- Marzę o odpoczynku, bo przez cały rok nie miałem wiele wolnego. Chciałbym trochę odpocząć, a po urlopie zaczynamy przygotowania do nowego sezonu. Nie wykluczam sytuacji, że do szerokiej kadry zostaną włączeni młodzi zawodnicy. Chcemy postawić na wychowanków, bo dla mnie srebrny medal to sukces całego klubu Budowlanych, włącznie z trenerami grup młodzieżowych, którzy przekazali nam swoich zawodników.

Więcej o:
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!
 
  • Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu