Sport.pl

Łatwe zwycięstwo Piotrkowianina, derby Łodzi dla Anilany [RAPORT]

Piotrkowianin bez większego problemu pokonał Ciret CMC Zawiercie, a Anilana Łódź wygrała w derbach Łodzi z ChKS. Oto raport z boisk piłki ręcznej
I liga, grupa A

Viret CMC Zawiercie - MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 21:34 (12:17)

MKS Piotrkowianin: Banisz, Procho, Pietruszka - Woynowski 7, Zinchuk 7, Swat 5/1, Iskra 4, Mróz 3, Pacześny 3, Wędrak 2, Jankowski 2, Chełmiński 1, Pożarek, Surosz.

Kary: 6 minut (Pacześny, Pożarek, Swat)

Piotrkowianin nie zwalnia tempa. Jeśli podopieczni Rafała Przybylskiego utrzymają równą formę, to powtórzą wyczyn Gwardii Opole z zeszłego sezonu, która do Superligi awansowała z kompletem punktów. W sobotnim starciu z Viretem piotrkowianie szybko zdominowali przebieg meczu. Po 5 minutach wygrywali 0:3. Kilkubramkowy dystans utrzymywali już do końca pierwszej odsłony, która zakończyła się wynikiem 12:17. W drugiej połowie jeszcze szczelniej zagrała defensywa. Z dobrej strony pokazali się również bramkarze Piotrkowianina. Po drugiej stronie boiska goście nie mieli problemu z wykańczaniem akcji i ostatecznie pokonali Viret różnicą aż 13 bramek 21:34. Zwycięstwo umocniło MKS na pozycji lidera. Jedynym zespołem, który również ma na koncie komplet zwycięstw jest prowadzona przez byłego szkoleniowca Piotrkowianina Krzysztofa Przybylskiego drużyna Ostrovii Ostrów Wlkp.

Za tydzień w meczu 5. kolejki Piotrkowianin podejmie u siebie UKS Olimp Grodków.

II liga grupa mazowiecka

ChKS Łódź - Politechnika Anilana Łódź 27:31 (13:18)

ChKS: Górecki, Antosik - Fałdrowicz 12 (2/3), Darnowski 4 (0/1), Witczak 3, Mosieniak 2, Kuśmierczyk 2, Okulski 1, Walczak 1, Kaźmierczak 1, Urbański 1, Przybylski, Świątkiewicz, Winiarski, Stężała, Scios.

Karne: 2/4

Kary: 8 minut (Kaźmierczak x3, Okulski)

Czerwona kartka: Kaźmierczak (Gradacja kar)

Anilana: Matulski, Bartczak - Witkowski 12 (6/6), Wawrzyniak 4, Daniel Strzebiecki 4, Rutkowski 3 (1/1), Kamil Strzebiecki, Bilichowski 2, Pawlak 2, Gawski 1, Morąg 1, Kucharski, Skowroński.

Karne: 7/7

Kary: 22 minuty (Daniel Strzebiecki x3, Kamil Strzebiecki x2, Skowroński x2, Rutkowski, Gawski, Matulski, Witkowski)

Czerwona kartka: Daniel Strzebiecki (gradacja kar)

Derby rządzą się swoimi prawami - to nieco już banalne określenie miało swoje odzwierciedlenie w pojedynku pomiędzy ChKS a Politechniką Anilaną. Mecz przypominał sinusoidę - gdy jedna ekipa była na fali wznoszącej, druga akurat notowała słabszy okres gry i na odwrót.

Pierwszy kwadrans to niezwykle zacięta gra z obu stron i gra bramka za bramkę. W pewnym momencie ChKS grał z przewagą dwóch zawodników, ale nie potrafił skorzystać z luk na boisku. Co nie udało się gospodarzom powiodło się Anilanie i po bramce Piotra Rutkowskiego w 19 minucie zrobiło się 7:10. Wtedy ciężar gry wzięli na siebie doświadczeni zawodnicy ChKS-u - Rafał Fałdrowicz i Konrad Witczak, którzy doprowadzili do remisu po 10. Jak się później okazało, było to jednak ostatnie wyrównanie w meczu. Końcówka pierwszej połowy należała do gości, którzy odskoczyli na pięciobramkową przewagę. Spora w tym zasługa wracającego po kontuzji Kamila Witkowskiego, który bezbłędnie kończył kontrataki Anilany. Do przerwy notowaliśmy wynik 13:18.

Od samego początku drugiej połowy swoją obecność na parkiecie mocno zaznaczyli sędziowie, którzy lekkomyślnie upominali zawodników wykluczeniami. Radomscy arbitrzy nieco popsuli widowisko zbyt często przerywając grę niepotrzebnymi gwizdkami, wszak nie od dziś wiadomo, że piłka ręczna to sport dla twardzieli i nie za każdy faul należy zawodnika karać dwuminutowym wykluczeniem. Srogie decyzje sędziów dały się mocno we znaki zwłaszcza Anilanie, która łącznie przez aż 22 minuty meczu musiała grać w osłabieniu (dwukrotnie nawet jednocześnie dwóch zawodników siedziało na ławce kar). Początek drugiej połowy należał do Anilany, która w 37. minucie wyszła na ośmiobramkowe prowadzenie (17:25). Goście grali pewnie i wydawało się, że ich zwycięstwo jest niezagrożone. Chyba uwierzyli w to również sami zawodnicy Anilany, którzy w kolejnych akcjach grali nonszalancko lub bezmyślnie. Zawodnicy z Chojen systematycznie odrabiali straty i w 48. minucie po bramce Kamila Mosieniaka tracili do rywali już tylko dwie bramki (23:25). Niemoc strzelecką gości po 12 minutach posuchy przełamał niezawodny Witkowski. Jego trafienie nie załamało gospodarzy, którzy po dwóch kolejnych bramkach znakomicie dysponowanego Rafała Fałdrowicza złapali jednobramkowy kontakt z Anilaną.

Kluczowy dla losów meczu wydaje się być obroniony przez Tomasza Matulskiego rzut karny z 54. minuty przy stanie 25:27. Doświadczony bramkarz Anilany w końcówce meczu niemalże zamurował bramkę gości. Pozwoliło to piłkarzom ręcznym z ulicy Sobolowej powiększyć przewagę do czterech goli, której nie oddali już do końcowej syreny. Ostatecznie po bardzo emocjonującej drugiej połowie ChKS uległ Anilanie 27:31.

Za tydzień zawodnicy z Chojen muszą już zdobyć pierwsze punkty, gdyż ich rywalem będzie zaliczana do grona potencjalnych spadkowiczów ekipa AZS AWF Warszawa. Anilana z kolei rozegra trzeci kolejny mecz derbowy, tym razem z SPR Pabiks Pabianice.

KKS Włókniarz Konstantynów Łódzki - AZS AWF Warszawa 24:18 (9:7)

Włókniarz: Superson, Brański, Biernat, Florczak - Zajc 6 (1/2), Jencz 5, Borsuk 5, Kubiak 4 (1/3), Przybysz 2, Michał Borsiak 1, Kaczorowski 1, Włodarczyk, Rutkowski, Lux, Bartosz Borsiak.

Karne: 2/5

Kary: 8 minut (Kubiak x2, Lux, Kaczorowski)

Handballowym truizmem jest twierdzenie, że mecze wygrywa się dzięki obronie. Udowodniła to kolejny raz ambitna ekipa Włókniarza Konstantynów, która zdobyła arcyważne dwa punkty kosztem potencjalnego rywala do utrzymania - AZS AWF Warszawa.

Wynik meczu otworzył dawno niewidziany na parkiecie Filip Jencz, który wystąpił mimo sporego ryzyka odnowienia się poważnej kontuzji dłoni. Ten sam zawodnik w 11. minucie wyprowadził gospodarzy na trzybramkowe prowadzenie (4:1). Goście nie radzili sobie z ruchliwą i grającą twardo defensywą Włókniarza. Drugą bramkę warszawianie rzucili dopiero w 14. minucie (4:2). Dwubramkowa przewaga konstantynowian utrzymała się do przerwy (9:7).

Pierwszy minuty po wznowieniu gry mogły mocno zaniepokoić kibiców Włókniarza. Akademicy w ciągu pięciu minut rzucili cztery bramki i wyszli na jednobramkowe prowadzenie 10:11. Kolejne trzy trafienia padły jednak łupem gospodarzy. Prowadzenie mogło być jeszcze wyższe, ale dwa kolejne rzuty karne zmarnował Marcin Kubiak. Kolejne minuty były bardzo nerwowe, goście znów złapali kontakt rzucając w 46. minucie bramkę na 15:14. Ostatni kwadrans należał jednak już bezapelacyjnie do gospodarzy. W 49. minucie było już 17:14, a po kilku kolejnych minutach 20:15. Goście byli bezradni, a w końcówce opadli z sił i ostatecznie ulegli Włókniarzowi 24:18.

SPR Pabiks Mag-mar Pabianice - Mazur Sierpc 22:25 (12:14)

Pabiks: Forc, Oklejak - Kiełbasiński 6, Pielesiak 4, Gościłowicz 4, Trojanowski 4, Pieczyński 2, Nowicki 1, Sobolak 1, Stegliński, Walocha, Orliński, Stawicki, Strzelec.

Gdyby za dobrą postawę przyznawano punkty, to z pewnością w tym sezonie Pabiks miałby ich na swoim koncie kilka. Przed tygodniem podopieczni Adama Jędraszczyka walczyli ambitnie z faworyzowaną ekipą z Wielunia, w tej kolejce postawili wyjątkowo twarde warunki Mazurowi Sierpc. Niestety kolejny raz przegrali.

W pierwszej połowie długo grano rzucając bramka za bramkę. W 21. minucie goście zdołali jednak odskoczyć na 4 trafienia (8:12) i wydawało się, że dalsze losy meczu będą toczyć się pod ich dyktando. W drużynie z Pabianic są jednak doświadczeni gracze tacy jak Bartłomiej Kiełbasiński i Bartosz Gościłowicz, którzy zniwelowali stratę do dwóch bramek (12:14).

O porażce gospodarzy zadecydował słaby pierwszy kwadrans po przerwie, który goście wygrali stosunkiem bramek 1:6. Co prawda pabianiczanie poderwali się jeszcze raz do walki i w 52. minucie tracili do rywali już tylko dwa gole (20:22), ale był to ich łabędzi śpiew. Niewykluczone, że dobra postawa defensywy kierowanej przez bramkarza Mateusza Oklejaka pozwoliłaby gospodarzom ostatecznie zniwelować straty, ale swoje trzy grosze dorzucili arbitrzy, którzy w końcówce podjęli kilka kontrowersyjnych decyzji na korzyść sierpczan. Ostatecznie Pabiks uległ Mazurowi 22:25 i na pierwsze punkty musi poczekać przynajmniej tydzień. W następnej kolejce zmierzy się na wyjeździe z Politechniką Anilaną.

KS Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka - MKS Wieluń 16:23 (8:8)

MKS: Waloch, Wolniaczyk - Paweł Dutkiewicz 8 (1/1), Torchała 6, Węcek 4, Krzysztof Dutkiewicz 3, Majda 2, Głowacki, Młodzieniak, Kleszcz, Famulski, Piwnicki, Tomasz Łuczak, Ścigała, Klimas.

Karne: 1/1

Kary: 6 minut (Kleszcz x2, Węcek)

Daleka podróż do Dąbrowy Białostockiej dała się mocno we znaki szczypiornistom MKS-u Wieluń, którzy długo nie potrafili znaleźć sposobu na beniaminka. Po pierwszej połowie notowaliśmy remis 8:8, mimo iż w 21. minucie goście wygrywali już 7:4.

Kluczowy dla losów rywalizacji był okres gry między 39. a 52. minutą meczu, gdy od stanu 10:9 kolejnych osiem bramek rzucili podopieczni Tomasza Derbisa wychodząc tym samym na prowadzenie 10:17. Ambitni gospodarze zmniejszyli w 56. minucie straty do 4 goli, ale na więcej wielunianie już nie pozwolili i ostatecznie zwyciężyli 16:23. W kolejnym meczu MKS podejmie we własnej hali Trójkę Ostrołęka, która w tej kolejce uległa rewelacyjnemu beniaminkowi z Regimina.