Sport.pl

Wysoka wygrana Piotrkowianina. Jak grali drugoligowcy? [RAPORT]

Za szczypiornistami z Łódzkiego udany weekend. Gdyby nie porażka SPR Pabiks Mag-mar Pabianice, nasze ekipy zanotowałyby komplet zwycięstw
I liga, grupa B

Nielba Wągrowiec - MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 22:32 (8:13)

Piotrkowianin: Banisz, Procho - Mróz 7, Swat 5 (3/3), Woynowski 4, Surosz 3, Pacześny 3, Iskra 2, Chełmiński 2, Wędrak 2, Góralski 2, Pożarek 2, Pakulski, Jankowski.

Karne: 3/3

Kary: 10 minut (Pożarek x2, Góralski, Woynowski, Chełmiński)

Mecz ze spadkowiczem z Superligi miał dać odpowiedź na pytanie, czy Piotrkowianina stać na zdominowanie ligi. Wynik jednoznacznie wskazuje, że zdecydowanie tak. Nielba miała być najtrudniejszym z dotychczasowych rywali podopiecznych Rafała Przybylskiego, tymczasem już po 8 minutach przegrywała 0:4, a w 20. minucie traciła do Piotrkowianina aż 5 bramek (5:10). W takim stosunku gospodarze ulegli gościom w pierwszych 30 minutach (8:13).

Początek drugiej połowy dawał nadzieje fanom Nielby, że nie wszystko jeszcze stracone. W ciągu czterech minut podopieczni Bartosza Świerada zniwelowali straty do dwóch bramek (11:13). Po chwili po dwóch bramkach Tomasza Mroza oraz skutecznie egzekwowanym karnym przez Piotra Swata wszystko wróciło do normy i już do samego końca goście kontrowali przebieg meczu. Kolejny raz znakomicie prezentowała się zwłaszcza defensywa MKS-u oraz bramkarze (zwłaszcza rozgrywający znakomity sezon Artur Banisz). Szczelna obrona gości uruchamiała szybkie kontry, w których błyszczał zwłaszcza wspomniany Mróz. W samej końcówce dwa gole rzucił wracający po kontuzji Sebastian Iskra, który tym samym ustalił wynik meczu na 22:32. Za tydzień Piotrkowianin zmierzy się we własnej hali z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które w tej kolejce wygrało z Ostrovią Ostrów Wlkp., do tej kolejki jedyną obok Piotrkowianina niepokonaną drużyną.

II liga grupa mazowiecka

KS Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka - Politechnika Anilana Łódź 22:26 (10:12)

Anilana: Grzegorczyk, Łukasik, Bartczak - Wawrzyniak 12 (7/7), Rutkowski 5, Bilichowski 2, Pawlak 2, Stępień 1, Morąg 1, Daniel Strzebiecki 1, Witkowski 1 (0/1), Kamil Strzebiecki, Misiak, Kucharski.

Karne: 7/8

Kary: 12 minut (Daniel Strzebiecki x2, Kucharski, Rutkowski, Misiak, Wawrzyniak)

Z najdalszego wyjazdu w sezonie Anilana wraca z dwoma punktami, ale o zwycięstwo z beniaminkiem nie było łatwo. Wynik otworzył Piotr Rutkowski, chwilę później goście mieli okazję wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale rzut karny zmarnował Kamil Witkowski. Kolejnym egzekutorem rzutów z siódmego metra został Damian Wawrzyniak, który tego dnia okazał się w tym elemencie bezbłędny. W całym meczu skrzydłowy Anilany rzucił aż 12 goli, czyli prawie połowę zdobyczy bramkowej przyjezdnych. Aż do 18. minuty notowaliśmy remis, wówczas łodzianie rzucili trzy bramki z rzędu, dzięki czemu odskoczyli gospodarzom na bezpieczny dystans. Do przerwy było 10:12.

Druga połowa miała podobny przebieg. Łódzki zespół długo nie mógł złamać drużyny gospodarzy, która w 44. minucie zdołała zniwelować straty (17:17). Wówczas trenerzy Anilany zdecydowali się zmienić ustawienie w defensywie, wysuwając między rozgrywających gospodarzy skrzydłowego Adriana Kucharskiego. Takie rozwiązanie szybko przyniosło efekty. Zawodnicy Szczypiorniaka gubili się w ataku, w odpowiedzi sunęły kontry Anilany i na 5 minut przed końcem meczu po bramce Wawrzyniaka na 19:24 stało się jasne, że mecz wygrają goście. Ostatnią bramkę rzucił grający przeciętny mecz Witkowski i mecz zakończył się rezultatem 22:26. Na słowa pochwały w łódzkiej ekipie oprócz wspomnianego Wawrzyniaka zasłużyli również środkowi rozgrywający - Bartosz Pawlak oraz Dawid Bilichowski. Za tydzień Anilana spróbuje przedłużyć serię wygranych w domowym meczu z Trójką Ostrołęka.

SPR Pabiks Mag-mar Pabianice - AZS AWF Warszawa 27:28 (13:14)

Pabiks: Oklejak, Forc - Trojanowski 10, Gościłowicz 6, Pielesiak 5, Nowicki 3, Stawicki 2, Walocha 1, Pietrzykowski, Orliński, Sobolak, Bagiński, Zajączkowski.

Deja vu z poprzedniego sezonu. Po sześciu kolejkach Pabiks pozostaje bez punktu i sytuacja podopiecznych Adama Jędraszczyka staje się dramatyczna. Punkty Pabianiczanie oddali ekipie, która w poprzednich dwóch meczach przegrywała z Włókniarzem Konstantynów i CHKS i która prawdopodobnie do ostatniej kolejki będzie walczyła o utrzymanie. Pewnym usprawiedliwieniem dla gospodarzy może być brak kilku zawodników, zwłaszcza Bartłomieja Kiełbasińskiego i Grzegorza Gozdalskiego. Jakie to ma jednak teraz znaczenie?

Mecz był niezwykle zacięty i kończył się w dramatycznych okolicznościach. Niemal przez całe 60 minut gra toczyła się bramka za bramkę, z tym że to zwykle Pabiks musiał gonić rywala. Hala przy ul. św. Jana w Pabianicach rozgrzała się do czerwoności w ostatnich sekundach. Najpierw doskonałą sytuację przy remisie 27:27 zmarnował Marcin Trojanowski. W odpowiedzi skuteczni byli rywale, którzy zdobyli 28. bramkę. W kolejnej akcji pomylili się gospodarze, ale nerwowość wkradła się także w poczynania akademików. Na trzy sekundy przed końcem sędziowie zagwizdali przewinienie zawodnika z Warszawy, jednak ten wbrew przepisom nie oddał piłki rywalom, licząc, że urwie w ten sposób kilka cennych sekund. Na boisku mocno się zagotowało i w efekcie dwóch szczypiornistów otrzymało czerwone kartki, sędziowie cofnęli również zegar o trzy sekundy. Pabiksowi udało się zorganizować dobrą sytuację, jednak ku rozpaczy miejscowych zmarnował ją najskuteczniejszy tego dnia Trojanowski. Za tydzień Pabiks jedzie do Lublina na mecz ze słabym AZS UMCS, przegrana sprawi, że pabianicki zespół stanie się głównym kandydatem do spadku.

CHKS Łódź - AZS UMCS Lublin 35:20 (18:7)

CHKS: Łuczyński, Antosik - Darnowski 6 (2/2), Fałdrowicz 6 (3/3), Urbański 5 (1/1), Mosieniak 4, Witczak 4, Walczak 2, Kuśmierczyk 2, Okulski 2 (0/1), Stężała 2 (1/1), Przybylski 2, Winiarski, Świątkiewicz, Rokicki, Scios

Karne: 7/8

Kary: 8 minut (Stężała x2, Przybylski, Mosieniak)

Znakomity mecz CHKS-u, który od pierwszej do ostatniej minuty dominował w starciu z akademikami z Lublina. W 11. minucie gospodarze wygrywali już 7:1. W 17. minucie po bramce leworęcznego Dawida Darnowskiego było już 12:3. Goście byli bezradni wobec twardej obrony CHKS-u. Mecz praktycznie rozstrzygnięty był już po 27 minutach, gdy serię siedmiu bramek dla gospodarzy zakończył Darnowski. Na tablicy wyników widniał wówczas rezultat 18:5.

W drugiej odsłonie gospodarze spokojnie kontrolowali przebieg meczu. Wydawało się, że lublinianom uda się trochę podreperować rezultat, bo w pewnym momencie przegrywali "tylko" 24:15, ale końcowe minuty znów należały do podopiecznych Tomasza Walickiego, którzy po kolejnej serii bramek ostatecznie zwyciężyli aż 35:20. Widać gołym okiem, że gra CHKS-u z meczu na mecz wygląda coraz lepiej i niewykluczone, że zawodnicy z Chojen napsują krwi niejednej ekipie z czołówki ligowej tabeli. Za tydzień przed CHKS trudny mecz wyjazdowy z faworytem do awansu - KS Uniwersytetem Radom.

Czarni Regimin - MKS Wieluń 24:35 (10:18)

MKS: Kolanek, Wolniaczyk - Paweł Dutkiewicz 11 (6/6), Majda 6, Torchała 4, Michał Łuczak 4, Węcek 3, Krzysztof Dutkiewicz 2, Piwnicki 2, Młodzieniak 1, Głowacki 1, Kleszcz 1, Tomasz Łuczak, Klimas, Famulski.

Karne: 6/6

Kary: Węcek, Famulski, Klimas.

Mecz z Czarnymi Regimin był dla podopiecznych Tomasza Derbisa próbą generalną przed serią pojedynków ze współfaworytami do awansu. Czarni w dotychczasowych pięciu kolejkach zgromadzili aż osiem punktów i wydawało się, że mogą być równorzędnym rywalem dla wielunian. Nic bardziej mylnego. Goście zagrali bardzo skoncentrowani, nie pozwalając rozwinąć skrzydeł regiminianom. Ostatni remis w meczu zanotowaliśmy w 5. minucie (2:2), od tego momentu MKS zdominował wydarzenia na boisku. Z minuty na minutę rosła przewaga, która do przerwy wynosiła już osiem bramek (10:18).

W drugiej połowie wielunianie kontrolowali wynik. W 42. minucie wygrywali już 26:14 i oczywiste stało się, że tylko kataklizm mógłby odebrać im wygraną. Gospodarze nie składali co prawda broni i na pięć minut przed końcem przegrywali już "tylko" 22:29, ale na więcej nie pozwolili im celujący w awans do I ligi goście.

Przed ekipą trenera Derbisa teraz kilka meczów prawdy. Za tydzień do hali WOSiR przyjeżdża AZS UW Warszawa, który dopiero w tej kolejce stracił pierwsze punkty (porażka z AZS AWF Biała Podlaska). Warto podkreślić, że AZS UW jako jedyny zespół w poprzednim sezonie pokonał MKS w Wieluniu. W kolejnych meczach wielunianie zmierzą się z liderem - Mazurem Sierpc oraz Politechniką Anilaną.

Mecz Włókniarza Konstantynów z KS Uniwersytetem Radom został przełożony na 7 listopada.