Wielkie emocje w hali Anilany i trening strzelecki Piotrkowianina

W najciekawszym meczu w II lidze Politechnika Anilana niespodziewanie pokonała wyżej notowany MKS Wieluń. Walczący o ekstraklasę Piotrkowianin rozgromił na wyjeździe MOSiR Bochnia
I liga, grupa A

Strona internetowa piotrkowskiego klubu zatytułowała relację z meczu z MOSiR Bochnia zdaniem "Strzelecki trening Piotrkowianina". Tak w rzeczywistości było. Goście na dużym luzie rozprawili się z beniaminkiem. Po pierwszej połowie niektórzy mieli nawet nadzieję na pobicie rekordu strzeleckiego i zbliżenie się do granicy 50 goli (9:25), ale w drugiej połowie w szeregi ekipy Rafała Przybylskiego wdało się zrozumiałe rozluźnienie, dzięki czemu gospodarze poprawili wstydliwy rezultat. Już w czwartek Piotrkowianin awansem zagra z SPR Tarnów, który w tej kolejce był o krok od urwania punktu liderowi z Ostrowa Wielkopolskiego.

MOSiR Bochnia - MKS Piotrkowianin 27:42 (9:25)

Piotrkowianin: Banisz, Procho, Pietruszka - Swat 8/1, Iskra 5, Wędrak 4, Mróz 3, Surosz 3, Pożarek 3, Pakulski 3, Zinchuk 3, Woynowski 2, Chełmiński 2, , Góralski 2, Pacześny 2, Jankowski 2

Rzuty karne: 1/1

Kary: 4 min (Woynowski, Jankowski)

II liga grupa mazowiecka

Po trzymającym w napięciu do ostatniej syreny Anilana wygrała arcyważny pojedynek z MKS Wieluń, przerywając serię meczów wielunian bez porażki. Jest to także pierwsza od 14-stu spotkań porażka MKS-u z rywalem z województwa łódzkiego. Dla Anilany to z kolei chyba najważniejsza wygrana od czasu gry w I lidze.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy poświęconej ofiarom ataków terrorystycznych we Francji. W pierwszych minutach lepiej prezentowali się goście, którzy po trafieniach Radosława Majdy i Krzysztofa Węcka wygrywali 2:0. Anilana opanowała jednak nerwy i w 9. minucie po bramce Piotra Rutkowskiego wyszła na prowadzenie 5:3. Utrzymywało się ono jeszcze do 16. minuty, w której na 9:8 trafił z koła Tomasz Morąg. Drugi kwadrans należał do gości. Trener MKS Tomasz Derbis wysunął młodego obrońcę Michała Łuczaka, który przeszkadzał w płynnym rozgrywaniu ataku łodzianom. Gra Anilany w tym okresie była chaotyczna, gospodarze próbowali chwilami mocno niekonwencjonalnych rozwiązań, które najczęściej kończyły się niecelnymi podaniami bądź błędami technicznymi. Wielunianie zaś spokojnie organizowali ataki i stopniowo powiększali przewagę. W 23. minucie po golu Krzysztofa Węcka wygrywali już 13:10. Taką przewagę goście utrzymali do końca pierwszej połowy, w czym spora zasługa bramkarza Anilany Bartłomieja Bartczaka, który zmienił słabo spisującego się na początku meczu Tomasza Matulskiego i w końcówce pierwszej połowy wybronił w znakomitym stylu dwie sytuacje sam na sam.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli goście. W 33. minucie prowadzili 14:19, a następnie 22:16. Indywidualnie kryli Rutkowskiego, który jako jedyny zagrażał im rzutem spoza 8-9 metra. Ciężar napędzania ataków spoczywał więc na barkach filigranowych rozgrywających - Dawida Bilichowskiego i Bartłomieja Pawlaka, którzy do pewnego momentu z trudem znajdywali sposób na szczelną defensywę gości. W 40. minucie po bramce najskuteczniejszego w drużynie z Wielunia Dawida Głowackiego było 24:18 i wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Wtedy do bramki wrócił Matulski, który odmienił losy meczu. Wręcz "zamurował" bramkę, broniąc niekiedy nawet dobitki. Z minuty na minutę coraz lepiej prezentował się również Bilichowski, który wziął na siebie ciężar zdobywania bramek. Był to jego najlepszy występ w seniorskiej drużynie Anilany.

Pomiędzy 40. a 52. minutą gospodarze rzucili aż 8 bramek z rzędu i wyszli na prowadzenie 26:24. Goście odrobili straty w ciągu minuty straty. Kolejne dwa trafienia zapisali jednak łodzianie. W 58. minucie po bramce Dawida Głowackiego MKS tracił do Anilany już tylko jedną bramkę. O czas poprosili wówczas trenerzy gospodarzy Michał Matyjasik i Robert Sobór. Po wznowieniu gry goście postawili wszystko na jedną kartę ustawiając krycie indywidualne. W nieco chaotycznej akcji Rutkowski zdołał podać do skrzydła do Kamila Witkowskiego, a ten próbując złapać piłkę został staranowany przez Kamila Młodzieniaka. Sędzia zdecydował się ukarać zawodnika gości wykluczeniem, co nie spodobało się na ławce rezerwowych MKS. Jako że wcześniej ukarano żółtą kartką kierownika zespołu Łukasza Majdę to teraz sędziowie zdecydowali o wykluczeniu dodatkowego zawodnika. Oznaczało to, że Anilana grać będzie w podwójnej przewadze. Łodzianie dobrze rozprowadzili atak, który skutecznie zakończył Bilichowski. Goście walczyli do końca, ale nadziali się na kontrę, którą zakończył Kamil Witkowski ustalając wynik meczu. Źródeł porażki MKS, oprócz marnej skuteczności w ostatnim kwadransie, należy szukać również w nieudanej grze w przewadze przy wykluczeniach zawodników Anilany, głównie w pierwszej połowie. Co ciekawe, dwukrotnie goście grali mając nawet dwóch zawodników więcej, ale nie wpłynęło to znacząco rezultat. Ponadto warto zwrócić uwagę, że Anilana jako pierwsza ekipa w lidze znalazła sposób na najskuteczniejszego zawodnika MKS Pawła Dutkiewicza, który był odcinany od podań. Tym razem z gry trafił tylko raz (dorobek trzykrotnie powiększył skutecznie egzekwując rzuty karne).

Dzięki tej wygranej Anilana zrównała się punktami z MKS. Tyle samo punktów - po 14 - mają również ekipy Uniwersytetu Radom i AZS UW Warszawa. W tabeli z 16. punktami prowadzi AZS AWF Biała Podlaska, punkt mniej ma pokonany w tej kolejce Mazur Sierpc. Za tydzień przed Anilaną równie trudne zadanie - wyjazdowy mecz z wiceliderem z Sierpca. Wielunianie grają z łatwiejszym rywalem - AZS AWF Warszawa.

Politechnika Anilana Łódź - MKS Wieluń 31:28 (14:17)

Anilana: Matulski, Bartczak - Bilichowski 8, Wawrzyniak 7, Rutkowski 6, Morąg 4, Witkowski 4, Pawlak 2, Daniel Strzebiecki, Kamil Strzebiecki, Pałasiak, Kucharski. Karne: 0

Kary: 20 minut (Rutkowski x3, Kamil Strzebiecki x2, Morąg x2, Pawlak, Daniel Strzebiecki, Bilichowski)

Czerwona kartka: Rutkowski (gradacja kar, 60 minuta)

MKS: Waloch, Wolniaczyk - Głowacki 7, Węcek 5, Dutkiewicz 4 (3/3), Majda 4, Bernaś 3, Piwnicki 2, Torchała 2, Michał Łuczak 1, Tomasz Łuczak, Pawelec, Klescz, Młodzieniak.

Karne: 3/3

Kary: 8 minut (Młodzieniak, Węcek, Michał Łuczak, Mateusz Mazur - statystyk drużyny)

Rozczarowanie w Konstantynowie, radość na Chojnach.

ChKS po raz kolejny okazał się lepszy od Włókniarza. Gospodarze znów zawiedli w ataku. Widać wyraźnie brak oddanego do Anilany Daniela Stępnia, który przed rokiem był najskuteczniejszym graczem Włókniarza. Widoczna jest również nieobecność niegdyś bardzo skutecznego Bartłomieja Kosmy, a w nie najlepszej formie pozostaje potencjalny lider KKS Filip Jencz. Dlatego też już w szóstym meczu tego sezonu podopieczni Pawła Kraski nie przekroczyli 20 bramek. O bezradności gospodarzy w ataku świadczy chociażby fakt, że ich rywale w całym meczu nie dostali ani jednej dwuminutowej kary.

W sobotnim pojedynku gorzej niż oczekiwano spisywała się również defensywa gospodarzy. W efekcie już po siedmiu minutach derbowego meczu goście wygrywali 4:1. W 20. minucie po bramce Sergiusza Przybylskiego ChKS prowadził już 11:4 i stało się jasne, że tylko cud uratuje gospodarzy. Łodzianie nie zwalniali i do przerwy powiększyli przewagę do 8 bramek (14:6).

Druga odsłona była już formalnością. Podopieczni Tomasza Walickiego kontrolowali wydarzenia na boisku, a ich Prowadzenie gości oscylowało wokół 10 bramek. W 54. minucie po trzeciej z rzędu bramce przewaga spadła do stanu 15:22. To podrażniło zawodników z Chojen, którzy odpowiedzieli czterema trafieniami pozwalając na jedną tylko odpowiedź gospodarzom.

Porażka, choć bolesna, nie przekreśla nadziei Włókniarza. Przed podopiecznymi Pawła Kraski teraz dwa kolejne ważne mecze: najpierw z ostatnim Pabiksem Pabianice, a później z beniaminkiem z Dąbrowy Białostockiej. Aby myśleć o utrzymaniu ligowego bytu, potrzeba zdobyć co najmniej dwa punkty. ChKS za tydzień wybiera się na mecz z mocną ekipą AZS Uniwersytetu Warszawskiego, którą przed rokiem sensacyjnie pokonał w Warszawie. Tydzień później łodzianie zmierzą się we własnej hali z Pabiksem.

KKS Włókniarz Konstantynów Łódzki - ChKS Łódź 16:26 (6:14)

Włókniarz: Biernat, Brański, Florczak - Włodarczyk 3, Borsuk 3 (2/2), Kubiak 2, Zajc 2, Jencz 2, Kaczorowski 2, Michał Borsiak 1, Przybysz 1, Główczyński, Lux, Bartosz Borsiak, Rutkowski.

Karne: 3/4

Kary: 6 minut (Kubiak, Lux, Rutkowski)

ChKS: Górecki, Antosik - Kempiński 6, Fałdrowicz 4, Urbański 3, Okulski 3, Kuśmierczyk 2, Mosieniak 2, Przybylski 2, Walczak 1, Witczak 1, Rokicki 1, Darnowski 1 (1/2), Pietrusiak, Winiarski, Świątkiewicz.

Karne: 1/2

Bez wykluczeni

Nie było sensacji w starciu wicelidera (a od tej kolejki już nawet lidera) z Białej Podlaskiej z outsiderem z Pabianic. Od początku meczu spadkowicz z I ligi grał szybciej, dokładniej i skuteczniej. Pabianiczanie mieli spore problemy w ataku co skutkowało nadziewaniem się na kontry akademików. W 24.. minucie gospodarze gromili Pabiks 16:6. Do przerwy przewaga wzrosła do 13-tu oczek. W drugiej odsłonie pabianiczanie walczyli już tylko o zachowanie twarzy. Z doskonałej strony pokazał się zwłaszcza Bartłomiej Kiełbasiński, który rzucił aż 12 bramek. M.in. dzięki jego skutecznej grze Pabiksowi udało się wygrać drugą odsłonę.

Za tydzień przed Pabiksem mecz o życie z Włókniarzem Konstantynów. Strata choćby punktu będzie oznaczała, że pora oswajać się z myślą o spadku.

AZS AWF Biała Podlaska - SPR Pabiks Pabianice 35:26 (20:7)

Pabiks: Oklejak, Grzanka - Kiełbasiński 12, Orliński 5, Gościłowicz 3, Pietrzykowski 2, Nowicki 2, Zajączkowski 1, Pielesiak 1, Pluciński.

Karne: 3/3

Kary: 8 minut (Gościłowicz x2, Pluciński, Pietrzykowski).