Sport.pl

Piotrkowianin rozbił silnego przeciwnika i jest liderem I ligi

W meczu na szczycie I ligi Piotrkowianin wysoko pokonał Moto-Jelcz Oława. Ważne zwycięstwo w II lidze odniósł też MKS Wieluń
I liga, grupa A

Kibice w Piotrkowie nastawiający się w sobotę na wyrównane i trzymające w napięciu do ostatnich sekund starcie z mocną ekipą z Oławy zawiedli się. Goście, którzy mogli pochwalić się najmniejszą liczbą straconych bramek w grupie B I ligi, tym razem byli kompletnie bezradni w defensywie. Już do przerwy stracili więcej goli niż w poprzednim meczu z Ostrovią. Przez pierwsze 10 minut trwała wymiana ciosów. W 11. minucie po trafieniu Piotra Swata Piotrkowianin wyszedł na dwubramkowe prowadzenie (8:6). Goście jednak szybko odrobili straty. Remis utrzymywał się do 18. minuty. Przez kolejne osiem gospodarze rzucili aż 9 bramek tracąc tylko jedną.

W drugiej połowie Piotrkowianie ani na chwilę nie zatracił skuteczność, a przy wysokim prowadzeniu jego gracze pozwalali sobie na ekwilibrystyczne bramki. Nienaganną technikę po raz kolejny zaprezentował Tomasz Mróz, który specjalizuje się z "wkrętkami" z prawego skrzydła. Pomiedzy 42. a 46. minutą goście rzucili cztery bramki z rzędu i przez moment wydawało się, że końcówka może przynieść emocje. Gospodarze kolejny raz udowodnili jednak, że kadrowo są najsilniejszą ekipą w grupie B I ligi i po kilku minutach uspokoili grę. Ostatecznie po szalonej ostatniej minucie, w której padły aż 4 bramki (trzy dla gospodarzy) Piotrkowianin wygrał wysoko. Za tydzień podopieczni Rafała Przybylskiego zakończą rundę wyjazdowym spotkaniem z nowym wiceliderem - Olimpią Piekary Śląskie, która w tej kolejce wygrała w Ostrowie Wielkopolskim 39:34.

<b>MKS Piotrkowianin -Moto-Jelcz Oława 43:33 (24:16)

MKS: Banisz, Procho - Swat 9 (2/2), Iskra 7, Woynowski 5, Zinchuk 4, Mróz 4, Pakulski 4, Pożarek 3, Pacześny 2, Wędrak 2, Góralski 1, Surosz 1, Jankowski. Karne: 2/2

Kary: 6 minut (Pożarek x 2, Pacześny)

II liga grupa mazowiecka

Pewne choć niespecjalnie okazałe zwycięstwo Anilany w spotkaniu z AZS AWF Warszawa. Poza kilkoma pierwszymi minutami gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku nie pozwalając gościom na rozwinięcie skrzydeł. Pierwszoplanową postacią w łódzkiej ekipie był Kamil Witkowski, który wykorzystał wszystkie osiem rzutów karnych, dorzucając do tego sześć bramek z gry.

Na początku meczu oba zespoły grały tak, by nie zrobić sobie krzywdy, co przekładało się na wysoką skuteczność. Po sześciu minutach było 5:4 dla Anilany. Gdy w 15. minucie ze skrzydła trafił Witkowski, podwyższając prowadzenie do trzech bramek (11:8), wydawało się, że Anilana złapała wreszcie właściwy rytm. Goście byli jednak nieustępliwi, w dodatku chwilę później w ciągu kilkunastu sekund dwaj zawodnicy Anilany usiedli na ławce kar. W 20. minucie przyjezdni zniwelowali straty. Na szczęście końcówka pierwszej połowy już zdecydowanie należała do łodzian. Na nic zdało się wejście do gry trenera przyjezdnych Pawła Olewniczaka.

W drugiej połowie goście nie pozwolili Anilanie na powiększenie prowadzenia. Momentami wydawało się nawet, że akademicy są w stanie powalczyć przynajmniej o punkt, jednak za każdym razem gdy dochodzili gospodarzy, co odpowiadali jednym czy dwoma trafieniami. AZS AWF bardzo dobrze prezentował się były zawodnik KPR Legionowo Michał Bekisz. W 45. minucie po jego trafieniu było już tylko 27:24. Gospodarze grali jednak spokojnie i gdy nie wychodziły im rzuty z drugiej linii, próbowali wbiegać bądź podawać do koła, co często kończyło się rzutami karnymi. W Anilanie bardzo dobry mecz rozgrywał w bramce Bartłomiej Bartczak. Przy wyniku 33:27 trenerzy Anilany dali okazję do debiutu młodemu bramkarzowi Mariuszowi Kwiatkowskiemu, który obronił rzut karny.

Za tydzień Anilana zakończy rundę jesienną wyjazdowym spotkaniem ze słabym w tym sezonie AZS UMCS Lublin.

<b>Politechnika Anilana Łódź - AZS AWF Warszawa 36:32 (20:14)

Anilana: Łukasik, Bartczak, Kwiatkowski - Witkowski 14 (8/8), Rutkowski 7, Daniel Strzebiecki 3, Wawrzyniak 3, Morąg 3, Kucharski 2, Pawlak 2, Bilichowski 1, Skowroński 1, Misiak, Gawski, Pałasiak.

Karne: 8/8

Kary: 10 minut (Strzebiecki x 3, Rutkowski, Morąg)

Czerwona kartka: Strzebiecki (gradacja kar, 45. minuta)

Walka tylko do przerwy

Nie było niespodzianki w Ostrołęce. Sił i pomysłu na grę Włókniarzowi Konstantynów wystarczyło tylko na pierwsze trzydzieści minut, w drugich podopieczni Pawła Kraski byli już bezradni. Mecz zaczął się od prowadzenia miejscowych 4:1, a po kwadransie po trafieniu Rafała Niećki było już 8:3. W drugim kwadransie doskonale w defensywie spisywali się goście, w ataku zaś brylował Filip Jencz.

W drugiej połowie konstantynowianie szybko zostali sprowadzeni do parteru. Już po pięciu minutach było 15:13, chwilę później karnego zmarnował Jencz, a gospodarze dorzucili jeszcze trzy bramki (18:13). Zdobywanie bramek przychodziło gościom z ogromnym trudem. W 52. minucie było już 27:17. Ostatnią bramkę gospodarze rzucili w 59 minucie. W samej końcówce dwa gole z rzutów karnych zdobył bramkarz, a jednocześnie drugi trener Włókniarza - Remigiusz Florczak. W ostatnim spotkaniu w tym roku Włókniarz podejmie beniaminka Czarnych Regimin.

<b>UMKS Trójka Ostrołęka - Włókniarz Konstantynów Łódzki 34:22 (11:13)

Włókniarz: Biernat, Florczak 2(2/2) - Jencz 8 (1/2), Knol 3, Michał Borsiak 2, Lux 2, Borsuk 2 (1/2), Zajc 1, Karga 1, Kubiak 1, Bartosz Borsiak, Opara, Główczyński.

Karne: 4/6

Kary: 10 minut (Lux x2, Główczyński x2, Kubiak)

Hit dla Wielunia

Szlagier 12. kolejki mazowieckiej II ligi, w którym MKS Wieluń zagrał z Uniwersytetem Radom, nie zawiódł. Oba zespoły wspięły się na wyżyny i stworzyły trzymające końca w napięciu widowisko. Po kilku wyrównanych minutach przewagę uzyskali gospodarze. W 17. minucie na tablicy widniał rezultat 12:6. Wtedy trener gości Mariusz Grela wziął przerwę na żądanie. Po niej goście odrobili cztery bramki. W 29. minucie, po trafieniu Pawła Sochy, radomianie złapali kontakt z MKS (14:15).

P przerwie wielunianie utrzymywali 2-3 bramkową przewagę. Jednak od 38. minuty w kilkadziesiąt sekund akademicy ze stanu 18:21 wyszli na prowadzenie 22:21. Gospodarze mieli problem z zatrzymaniem liderów Uniwersytetu - Grzegorza Mroczka i Piotra Rojka. W efekcie w 47. minucie radomska ekipa po raz pierwszy wygrywała wyżej niż jedną bramką (25:27). Stratę udało się odrobić gospodarzom pięć minut później po trafieniu najlepszego na boisku Dawida Głowackiego. Były skrzydłowy Piotrkowianina w drugiej połowie zagrał znakomicie, a w końcówce jego dwie bramki wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie, którego nie oddali.

Zwycięstwo z bezpośrednim rywalem potwierdziło, że MKS kryzys ma już za sobą. Za tydzień wielunianie będą mieli szansę zrównać się punktami z głównym faworytem do awansu - AZS AWF Biała Podlaska.

<b>MKS Wieluń - KS Uniwersytet Radom 35:33 (16:15)

MKS: Wolniaczyk, Waloch - Paweł Dutkiewicz 11(3/4), Głowacki 9, Majda 7, Piwnicki 3 (1/1), Torchała 2, Bernaś 2, Krzysztof Dutkiewicz 1, Węcek, Kleszcz, Pawelec, Tomasz Łuczak, Młodzieniak.

Karne: 4/5

Kary: 10 minut (Pawelec x3, Węcek, Tomasz Łuczak)

Czerwona kartka: Pawelec (gradacja kar, 25 minuta)

Bramkarz bohaterem ChKS

Kolejne szczęśliwe zwycięstwo ChKS. Bohaterem meczu był bramkarz Kacper Łuczyński, który w kluczowych momentach obronił dwa rzuty karne. Osłabiony brakiem kontuzjowanego Oskara Kempińskiego łódzki zespół zaczął spotkanie w Dąbrowie Białostockiej niemrawo. M.in. rzutu karnego nie wykorzystał Dawid Darnowski. Pierwszą bramkę z gry goście rzucili dopiero w ósmej minucie. Na szczęście łodzianie wzięli się do pracy. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 10:7 dla ChKS, co było najniższym wymiarem kary dla Szczypiorniaka, bowiem zawodnicy z Chojen zmarnowali dogodnych sytuacji.

Początek drugiej połowy nie zwiastował nerwowej końcówki. Po trafieniu Rafała Fałdrowicza z rzutu karnego w 36 minucie było już 14:10 dla ChKS. W kolejnych minutach łodzianie mieli jednak problemy ze sforsowaniem defensywy Szczypiorniaka, a gospodarze odrabiali straty. W 47. minucie wyrównali (15:15). Remisowy utrzymywał się aż do 58. minuty, kiedy po bramkach Wojciecha Rokickiego i Fałdrowicza ChKS wyszedł na prowadzenie 19:17. Kiedy w odpowiedzi rzut karny wykonywany przez gospodarzy obronił Kacper Łuczyński wydawało się, że nic już zabierze łodzianom zwycięstwa. Goście nie zdołali jednak powiększyć prowadzenia, a w odpowiedzi na nieco ponad minutę przed końcem Mateusz Jurgielewicz zdobył bramkę kontaktową. ChKS był przy piłce ale po fatalnej stracie z kontrą ruszyli gospodarze. Za faul na jednym z nich bezpośrednią czerwoną kartkę otrzymał Rokicki. Gospodarze rozprowadzili piłkę w ataku i choć nie udało im się rzucić bramki to zdołali wywalczyć rzut karny. Cztery sekundy przed końcem oko w oko z Łuczyńskim stanął Michał Łabieniec, ale bramkarz był lepszy.

W ostatniej kolejce pierwszej rundy ChKS podejmować będzie we własnej hali Trójkę Ostrołęka.

<b>Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka - ChKS Łódź 18:19 (7:10)

ChKS: Łuczyński, Antosik - Fałdrowicz 7 (6/7), Urbański 4, Mosieniak 2, Walczak 2, Winiarski 1, Kaźmierczak 1, Pietrusiak 1, Rokicki 1, Witczak, Darnowski (0/1), Kuśmierczyk, Przybylski, Świątkiewicz, Stężała.

Karne: 6/8

Kary: 10 minut (Przybylski x2, Darnowski, Urbański, Rokicki)

Czerwona kartka: Rokicki (za powstrzymywanie ataku rywala, 60 minuta)

Pabiks rozgromiony

Zgodnie z przewidywaniami Pabiks gładko uległ faworyzowanej ekipie AZS UW Warszawa. Osłabieni brakiem m.in. Marcina Trojanowskiego i pauzującego za czerwoną kartkę Bartosza Gościłowicza pabianiczanie ustępowali rywalom i już po kwadransie przegrywali 3:10. W drugiej odsłonie nie zmienił się obraz gry. Gospodarze nie mieli problemu ze zdobywaniem bramek, w Pabiksie jedynym zagrożeniem dla akademików był Bartłomiej Kiełbasiński, ale nawet jego 9 goli na niewiele się zdało. Nawet jeśli Pabiks wygra w ostatniej kolejce ze Szczypiorniakiem Dąbrowa Białostocka, to przerwę między rundami spędzi w strefie spadkowej.

<b>AZS UW Warszawa - SPR Pabiks Pabianice 40:23 (22:14)

Pabiks: Oklejak, Forc - Kiełbasiński 9, Walocha 3, Bagiński, Domagalski 2, Nowicki 2, Orliński 2, Zajączkowski 2, Strzelec 1, Cieślik, Pietrzykowski, Stawicki.

Więcej o: