Sportowa antydziesiątka w łódzkim sporcie w 2015 roku. Góruje Widzew [RANKING]

Już po raz 21. ?Wyborcza? i Łódź.sport.pl publikują niechlubny ranking wstydliwych czy bulwersujących wydarzeń, jakie miały miejsce w łódzkim sporcie w mijającym roku.
1. Sylwester Cacek za upadek Widzewa

Nie zabiła go okupacja, nie zabiła komuna ani stan wojenny, przetrwał transformację i złe zarządzanie właścicieli spółki. Niestety, nie miał szans z desantem z Piaseczna. Sylwester Cacek i jego ludzie zlikwidowali jeden z najbardziej zasłużonych polskich klubów, ostatni, który grał w Lidze Mistrzów, półfinalistę Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, pogromcę Manchesterów, Juventusu. O ile wcześniejszy upadek ŁKS można było próbować wytłumaczyć obiektywnymi przyczynami, to w przypadku właściciela Widzewa można nawet mówić o premedytacji, z jaką rok po roku niszczył Widzew. Właściciela widzewskiej spółki nie powstrzymało nawet to, że tracił mnóstwo własnych pieniędzy. Aż wreszcie stało się, Widzew nie dostał licencji nawet na grę w II lidze. Kiedyś wydawało się to nieprawdopodobne, ale upadek przyniósł ulgę jego fanom. Nikt bowiem nie lubi patrzeć, jak drużyna, którą kocha, której kibicował nawet przez kilkadziesiąt lat, z chluby zmienia się w coś wstydliwego, co kompromituje jedną z najbardziej znanych sportowych polskich marek. Dlatego jego właściciel i jego pomocnicy zasłużyli, by zająć całą naszą listę. Tak się nie stanie, bo niechlubnych wydarzeń w łódzkim sporcie było więcej. A poza tym chcemy pokazać, że Sylwester Cacek nie był sam.

2. Współpracownicy Sylwestra Cacka

Było ich wielu, gorliwie wypełniających wolę szefa, często dokładających coś od siebie. Grzegorz Bakalarczyk był mądrzejszy od wszystkich trenerów, ale wolał sterować wszystkim z tylnego siedzenia. Paweł Młynarczyk i Michał Wlaźlik godzili się na wszystko, co robił ich pryncypał, nawet najgorsze pomysły gorliwie wcielając w życie. Niszczyli wszystkich, którzy starali się im przeciwstawić. Wszyscy dołożyli swoją cegłę (nie cegiełkę) do upadku Widzewa. Nie można zapomnieć też o szkoleniowcu, który przychodząc rok temu, obiecywał Ligę Mistrzów, a spadł z I ligi w fatalnym stylu. Oczywiście chodzi o Wojciecha Stawowego, który dołączył do niechlubnej listy trenerów nieudaczników, na której są Marek Zub, Rafał Pawlak czy Artur Skowronek. Wszyscy godzili się na to, by być wykonawcami pomysłów właściciela i jego doradców.

3. Bandyci podający się za kibiców Widzewa

A konkretnie grupa, która zamiast grać w piłkę na stadionie ChKS, pobiła nastoletnich piłkarzy ręcznych Piotrkowianina. Jeden z nich już jest w areszcie, mamy nadzieję, że pozostali wkrótce do niego dołączą. Zwykle takich zadymiarzy nazywamy kibolami. W tym przypadku nawet to określenie jest zbyt łagodne. To są po prostu bandyci z klubowymi szalikami.

4. Tzw. prawdziwi kibice Widzewa

Za wygonienie z klubu, tego nowego, jego założyciela Grzegorza Waraneckiego. Widzewscy patrioci nie zdzierżyli, że ktoś się im sprzeciwił, więc tak uprzykrzyli Waraneckiemu życie, że ten złożył rezygnację z pracy w zarządzie, a później wycofał się całkowicie z klubu. I trudno mu się dziwić, bo trudno zachować się inaczej, gdy ktoś, kto włożył w Widzew kilkaset tysięcy złotych, słyszy podczas meczu: "wyp...", a jego dom jest wymalowany obraźliwymi napisami. Tutaj mały prztyczek do szefów klubu, którzy nie stanęli w obronie swojego kolegi.

5. Grzegorz B., Szymon S. i Bartosz Ś.

Byli piłkarze PGE GKS najpierw mieli wydatny wkład w spadek drużyny z ekstraklasy, ale to im nie wystarczyło. Postanowili zemścić się na samochodzie byłego kolegi, podejrzewanego o to, że doniósł do klubu o ich pijaństwie. Na szczęście w hotelu w Białej Podlaskiej był monitoring i cała trójka z kandydatów na trenerów zmieniła się w oskarżonych.

6. GKS Bełchatów

Prezesi, trenerzy i piłkarze za zmarnowanie potencjału, a w konsekwencji spadek do I ligi. Po rundzie jesiennej celem drużyny - i to wcale nie nierealnym - była czołowa ósemka. Wiosna to jedna wielka kompromitacja, zakończona degradacją. Szefowie zbyt pobłażliwie zareagowali na problemy z dyscypliną piłkarzy, trenerzy nieudacznicy sobie nie poradzili, a wreszcie nie wszystkim zawodnikom zależało na pozostaniu zespołu w ekstraklasie.

7. Kibice ŁKS

Przede wszystkim za nieszanowanie autorytetów. Na otwarciu nowego stadionu nie dość, że wygwizdali, to jeszcze wulgarnie obrażali prezydent Łodzi. Po pierwsze, nie wolno tak zachowywać się wobec kobiety, po drugie, najważniejszej osobie w mieście, deklarującej się jako kibicka klubu z al. Unii, należy się szacunek, po trzecie, nikogo nie wolno wyzywać. Od tej grupy próżno jednak oczekiwać kultury, skoro nie szanuje legendy swojego klubu. Podobny los spotkał jesienią Marka Chojnackiego, legendę ŁKS.

8. Poprzednie władze MKT

Za doprowadzenie czołowego klubu w Polsce na skraj bankructwa. Bałagan sprawił, że kontrolę w MKT przeprowadziło nawet CBA, a prezes dostała zarzuty wyłudzenia dofinansowania z miasta.

9. Jerzy Janowicz senior

Wiktoria Kulik, najlepsza polska juniorka, odeszła z MKT do AZS Poznań, ponieważ Jerzy Janowicz, wówczas prezes Wojewódzkiego Związku Tenisowego, przeszkadzał zawodniczce w uzyskaniu dofinansowania z tenisowej centrali. Kulik zarzuciła też Janowiczowi seniorowi, że rozpowszechniał informacje, jakoby stosowała niedozwolony doping.

10. Stowarzyszenie Zieloni RP

Nie powstają już supermarkety, więc próbują mieszać się do sportu. Próbowali zablokować budowę boiska obok Atlas Areny, zamiast trawy woląc ziemne korty. Próbują też zatrzymać powstanie stadionu żużlowego.