Z tych sportowców możemy być dumni, czyli podsumowanie 2015 roku w Łodzi

Tradycyjnie już kończący się rok był bardzo aktywny, jeśli chodzi o sport w Łodzi. Z kogo kibice mogą być dumni?
Podsumowanie najważniejszych wydarzeń minionego roku należy zacząć od powstania nowego Widzewa. Po tym, jak doszczętnie zniszczył go Sylwester Cacek, kibice biznesmeni i byli piłkarze postanowili utworzyć nowe stowarzyszenie. To brzmi znajomo, bo zarówno Widzew, jak i ŁKS już w podobny sposób się odradzały.

Trzeba jednak podkreślić okoliczności, w jakich został założony nowy Widzew. 1 lipca klub Cacka nie dostał licencji na grę w II lidze. To oznaczało, że drużyna zniknie z piłkarskiej mapy Polski. Dzień później z inicjatywy Marcina Ferdzyna, Rafała Krakusa, Stanisława Syguły i Grzegorza Waraneckiego w sądzie zarejestrowano nowe stowarzyszenie: Reaktywacja Tradycji Sportowych Widzew Łódź. Cała procedura trwała zaledwie trzy dni, co jest chyba rekordem Polski.

Założenie czwartoligowego klubu to niby nic wielkiego. Dlaczego więc ma być to najważniejsze wydarzenie 2015 roku? Widzewa w Łodzi po prostu brakowało. Prezesi odbierali dziesiątki telefonów od fanów, a mecz z Włókniarzem Zelów na żywo oglądał prezes PZPN Zbigniew Boniek. To tylko potwierdza ich hasło: "Nieważne w której lidze, Widzewa się nie wstydzę".

Kończąc już temat klubu z al. Piłsudskiego, należy też przypomnieć rozpoczęcie budowy nowego stadionu po wschodniej części miasta. Rzadko się zdarza, że takie inwestycje kończą się w terminie. Tymczasem stadion Widzewa naprawdę rósł w oczach i do końca roku zostały dotrzymane wszystkie obiecane daty. Szkielet stadionu już stoi, a przez kolejne 11 miesięcy budowlańcy mają go skończyć. Obym za rok ponownie mógł ich wyróżnić.

O naszych w świecie

O sportowej Łodzi głośno było nie tylko w Polsce, ale również na świecie, głównie za sprawą naszych lekkoatletów. Adam Kszczot w 2015 tylko potwierdził, że jest gwiazdą. Podczas mistrzostw świata w Pekinie wywalczył srebrny medal w biegu na 800 metrów. Po zawodach sam mówił, że był w stanie zdobyć złoto. Do tego dołożył świetne występy podczas mityngów Diamentowej Ligi. Może przyszłoroczne podsumowanie rozpocznę właśnie od Adama, kiedy zdobędzie medal na igrzyskach olimpijskich? To bardzo prawdopodobne.

Anonimowy na świecie nie jest już pochodzący z Łęczycy Robert Urbanek. Dyskobol MKS Aleksandrów Łódzki w Pekinie zdobył brąz i potwierdził, że światowa czołówka musi się z nim liczyć. Po raz pierwszy w karierze wygrał także mityng Diamentowej Ligi. Lekkoatleta powiada, że jeszcze nie wykorzystał całego swojego potencjału. Oby te pokłady odkrył w sierpniu 2016 w Brazylii.

Natomiast Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk z AZS UŁ PŁ od lat jest pewniaczką do naszego zestawienia. To aktualnie najlepsza polska pływaczka i dużo wskazuje na to, że szybko to się nie zmieni. Łodzianka na swoim ulubionym krótkim basenie wywalczyła srebrny medal mistrzostw Europy na dystansie 50 m stylem grzbietowym. Pomijam już mistrzostwa Polski, bo nawet sama zawodniczka nie wiedziała, że w grudniu zdobyła swój 60. złoty medal. Urbańczyk uzyskała także minimum na Igrzyska Olimpijskie w Rio w sztafecie.

Na arenie międzynarodowej przypomniała o sobie także Sylwia Pycia z Budowlanych Łódź. Selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Jacek Nawrocki zaufał 34-letniej środkowej i powołał ją do kadry. Nieskory do indywidualnych pochwał Nawrocki mówi, że kapitan Budowlanych to jedna z najlepszych zawodniczek w Polsce na swojej pozycji. A jeszcze dwa lata temu wybuchła śmiechem, gdy zapytałem ją o ewentualny powrót do reprezentacji. Mówi o sobie, że jest siatkarskim dinozaurem, a tymczasem w 2015 roku wywalczyła srebro podczas igrzysk europejskich. Teraz przebywa w Ankarze, gdzie będzie walczyła o kwalifikację olimpijską dla Polski. Trzymamy kciuki.

Sportowy świat dowiedział się też, kim jest Karolina Kowalkiewicz. Choć łódzka zawodniczka walcząca w mieszanych sztukach walki (MMA) miała za sobą debiut w amerykańskiej organizacji Invicta FC, to w końcu dostrzegli ją także włodarze Ultimate Fighting Championship. To najbardziej prestiżowa federacja, która zrzesza światowy top. Co więcej, sympatyczna fighterka Gracie Barra Łódź wygrała swoją debiutancką walkę z Randą Markos i zrobiła pierwszy krok ku mistrzostwu. Zapowiada, że o pas chce walczyć już w przyszłym roku. Kowalkiewicz vs. Joanna Jędrzejczyk? Nie mam nic przeciwko, by obejrzeć taką walkę w 2016.

Młody rywal Janowicza

Z kolei na tenisowych kortach w ubiegłym roku świetnie spisywał się nie Jerzy Janowicz, ale Kamil Majchrzak. 19-letni zawodnik MKT Łódź coraz lepiej radzi sobie w zawodach seniorskich. Dobre występy trochę pokrzyżowały mu kontuzje, ale nie na tyle, by nie znalazł się w finale turnieju ATP Challenger. To jego największy sukces w karierze. Dodatkowo tenisista z Piotrkowa miał okazję nabyć cennego doświadczenia w meczach m.in. z Albertem Montanesem, Pablo Carreno Bustą czy Pablo Chuevasem. Co więcej, pierwszego z nich... ograł. W 2015 osiągnął także najwyższe miejsce w rankingu ATP (257.) i zadebiutował w Pucharze Davisa. To ułożony i pracowity tenisista, dlatego w przyszłym sezonie może spełnić swój cel, jakim jest awans do drugiej setki w rankingu.

Wracając do piłki nożnej, na wyróżnienie zasługują także zawodniczki SMS czy plażowicze Grembacha. Pierwsza z ekip dzielnie walczy o awans do ekstraklasy i zwycięstwo w Pucharze Polski. Grembach zaś wrócił na fotel mistrzowski w beach soccerze.

A pamiętacie wzruszającą historię Agaty Matejczuk? Mimo że zawodniczka z Parzęczewa zemdlała na trasie, wywalczyła medale mistrzostw świata i Europy w biegu 24-godzinnym w Turynie. Do tego dochodzą medale siatkarzy plażowych, dobra postawa Sanji Popović z Budowlanych, tytuł najlepszego sportowca świata dla Mariusza Wlazłego z PGE Skry czy minimum olimpijskie strzelczyni Agnieszki Nagay z Orła. Duży plus także dla kibiców ŁKS i Widzewa, którzy co prawda mają trochę na sumieniu, ale potrafią pomóc potrzebującym.

Rok 2016 sportowo zapowiada się naprawdę ciekawie. Igrzyska olimpijskie z udziałem łodzian, walka Widzewa o awans do III ligi czy lekkoatletów o minima do Rio... Wam i sobie życzymy niezapomnianych emocji i wielu wylanych sportowych łez... oczywiście ze szczęścia!