Pedro's Cup 2016. Wielkie emocje i niespodzianka w Atlas Arenie

Michał Haratyk został największą niespodzianką lekkoatletycznego mityngu Pedro's Cup, który odbył się w łódzkiej Atlas Arenie. Kulomiot pokonał zarówno Konrada Bukowieckiego, jak i dwukrotnego mistrza olimpijskiego Tomasza Majewskiego
Rywalizację sportowców poprzedziła efektowna prezentacja świetlna, a lekkoatletów przywitali m.in. Irena Szewińska (multimedalistka olimpijska), Szymon Ziółkowski (mistrz olimpijski w rzucie młotem), Jerzy Skucha (prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki), Andrzej Kraśnicki (prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego) czy politycy Witold Bańka (minister sportu i turystyki), Tomasz Trela (wiceprezydent Łodzi) oraz Witold Stępień (marszałek województwa łódzkiego). Wszyscy oczywiście życzyli jak najlepszych wyników.

Zawody rozpoczęły się od wyścigu na 60 m kobiet. Pierwszy bieg kwalifikacyjny bez problemów wygrała rekordzistka Polski Ewa Swoboda (7,23 s), a drugi Marika Popowicz (7,34 s). Do finału (w każdym biegu kwalifikowało się osiem zawodników z najlepszymi czasami) weszła także m.in. Karolina Zagajewska, zawodniczka AZS Łódź (7,60 s), która przed własną publicznością pobiła swój rekord życiowy. Co ciekawe, swoją życiówkę podczas mityngu w Łodzi pobiła także Brytyjka Shara Proctor, która jest skoczkinią w dal (rekord życiowy 7,38 s).

- W Łodzi będę chciała uzyskać wynik poniżej 7,15 sekund - mówiła przed zawodami Swoboda. W finale Polka dotrzymała słowa, bo dystans pokonała właśnie w takim czasie. Druga była Popowicz (7,31 s), a trzecia Proctor (7,36 s, kolejna życiówka). Zagajewska zaś na metę przybiegła piąta (7,47 s, znów rekord życiowy).

- Cieszę się z uzyskanego wyniku - mówiła na mecie Swoboda, która dodała, że nie wystartuje w halowych mistrzostwach świata w marcu i skupi się na przygotowaniach do sezonu otwartego.

Niespodzianek nie było także w biegu żeńskim przez płotki. Pewnie triumfowały zarówno Białorusinka Alina Tałaj (8,03 s), jak i Karolina Kołeczek (8,12 s). Na 60 m ppł biegła również Karolina Kucharczyk, mistrzyni paraolimpijska. Z czasem 9,30 s nie zakwalifikowała się jednak do finału. W decydującym biegu swoją wyższość potwierdziła Tałaj (7,97 s), która wyprzedziła Włoszkę Giulię Pennellę (8,11 s) oraz Kołeczek (8,14 s).

Dwa dni wcześniej 19-letnia Swoboda uzyskała fantastyczny wynik 7.16 i wygrała mityng w Niemczech. Pobiegła zaledwie trzy setne wolniej od wspaniałego rekordu życiowego i rekordu Polski, który ustanowiła w Luksemburgu.

Tutaj możecie zobaczyć fantastyczny bieg w wykonaniu Polki:



W pierwszym starcie panów zgodnie z przewidywaniami bieg eliminacyjny na 60 m ppł wygrał Hiszpan kubańskiego pochodzenia Orlando Ortega (7,58 s). W drugim starcie kwalifikacyjnym najlepszy był Greggmar Swift z Barbadosu (7,60 s). Biegu nie ukończył Mikołaj Justyński z AZS Łódź, który podczas startu doznał kontuzji stawu skokowego.

Ortega wygrał także finał (7,52 s), a wyprzedził Swifta (7,58 s) oraz Hiszpana Yidiela Contrerasa (7,64 s). Najlepszym z Polaków okazał się Dominik Bochenek, który był szósty (7,78 s).

W biegu na 60 m pierwszy bieg eliminacyjny wygrał Richard Kilty (6,67 s), a drugi Kubańczyk Yunier Perez (6,55 s). W finale też nie było niespodzianek. Wygrał Perez (6,53 s) przed Kiltym (6,62 s) oraz Cadoganem (6,63 s). Jeśli chodzi o Polaków, to Przemysław Słowikowski był piąty (6,72 s).

Niespodzianka w pchnięciu kulą

W konkursie pchnięcia kulą ogromną niespodziankę sprawił Michał Haratyk. Zawodnik, który w tym sezonie radzi sobie nadzwyczaj dobrze, wygrał zawody z rewelacyjnym wynikiem 21,35 m (najlepszy w tym sezonie na świecie). 24-latek zostawił w tyle Konrada Bukowieckiego (20,58 m, życiówka i minimum na HMŚ w Portland) oraz Tomasza Majewskiego (20,09 m). - Trenuję od kilku lat i nareszcie przyszły wyniki - cieszył się po konkursie Haratyk.

Faworytem konkursu skoku wzwyż mężczyzn był oczywiście Katarczyk Mutaz Essa Barshim. Z przyjemnością patrzyło się, jak zawodnik pokonał wysokości 2,20 oraz 2,25 m. Drugi z wyników wyrównał tylko Ukrainiec Andrij Protsenko, a następnie obaj zawodnicy pokonali wysokość 2,29 m. Żaden ze skoczków nie skoczył jednak 2,33 m, a wcześniej lepiej prezentował się Katarczyk i to on wygrał zawody.

Sylwester Bednarek z RKS Łódź był trzeci z rezultatem 2,20 m, a taki wynik nie pozwoli mu na wyjazd na halowe mistrzostwa świata do Portland.

Kamila Lićwinko, faworytka konkursu żeńskiego skoku wzwyż, rozpoczęła start od próby na 188 cm. Nie miała problemów z pokonaniem wysokości, podobnie zresztą jak dwóch kolejnych (1,91 m oraz 1,94 m). Hiszpanka Ruth Beitia, największa rywalka Polki, poległa na próbie na 1,97 m, a halowa mistrzyni świata zdołała pokonać tę wysokość. Lićwinko próbowała jeszcze pokonać 2,00 m, ale bezskutecznie.

Sporo emocji było w konkursie skoku o tyczce mężczyzn. Początkowo Polacy zabawili się w szczypiornistów, którzy przyprawiają kibiców o bicie serca, i niewielkie wysokości (5,47 m) pokonywali dopiero w trzecich próbach. Ze skoku na skok się jednak rozkręcali. Całe podium uzyskało wyniki 5,67 m. Pierwszy był Piotr Lisek, drugi Brazylijczyk Thiago Braz, a trzeci Czech Michal Balner. Paweł Wojciechowski był dopiero piąty (5,57 m), a Robert Sobera szósty (5,47 m).

Kolejny Pedro's Cup już za rok. Wszystko wskazuje na to, że mityng na dłużej zagości w Łodzi. Zarówno miasto, jak i organizatorzy są zadowoleni ze współpracy.



Stokke, Ledaki i nie tylko - oto najpiękniejsze tyczkarki świata [ZDJĘCIA]


Jest się z czego cieszyć? 6. fatalnych kontuzji podczas celebrowania gola [WIDEO]




Więcej o: