Sport.pl

Wpadka Piotrkowianina, ważna wygrana Anilany

Za zespołami piłki ręcznej pierwsza kolejka rundy rewanżowej w I i II lidze
I liga, grupa A

SRS Czuwaj Przemyśl - MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 29:26 (17:12)

Piotrkowianin: Procho, Banisz - Swat 9 (7/7), Zinchuk 7, Surosz 4, Woynowski 2, Wędrak 2, Pakulski 1, Góralski 1, Cichocki, Pożarek, Pacześny, Mróz, Iskra.

Karne: 7/7

Kary: 8 min (Swat x2., Mróz, Surosz)

Fatalny początek rundy w wykonaniu szczypiornistów Piotrkowianina. Grający w osłabionym, zaledwie dwunastoosobowym składzie Czuwaj pokonał lidera i to w sposób przekonujący. O pierwszej połowie podopieczni Rafała Przybylskiego powinni jak najszybciej zapomnieć. Słaba postawa w defensywie i nienajlepsza w ataku - efektem tego było aż 5-ciobramkowe prowadzenie gospodarzy. W ich szeregach znakomite zawody rozgrywali skrzydłowy Mateusz Kroczek (w całym meczu rzucił aż 10 bramek), rozgrywający Stanisław Makowiejew (8 bramek) oraz obrotowy Maciej Kubisztal, który harował zarówno w ataku jak i w obronie. Do przerwy Harcerze wygrywali 17:12

Pierwszy kwadrans drugiej odsłony przywrócił nadzieję przyjezdnych na wygraną. Coraz lepiej bronił Artur Banisz, a bezbłędny z rzutów karnych był Piotr Swat. Kapitan Piotrkowianina wyprowadził w 46 minucie swoją drużynę na pierwsze w tym meczu prowadzenie (21:20). Stykowy rezultat utrzymywał się aż do 56 minuty. Wtedy popis w bramce dał bramkarza Czuwaj - Paweł Sar. Trzy z rzędu odbite piłki, i w odpowiedzi trzy bramki gospodarzy ostatecznie podcięły skrzydła piotrkowianom, którzy ostatecznie zasłużenie przegrali 26:29.

II liga grupa mazowiecka

KKS Włókniarz Konstantynów Łódzki - MKS Wieluń 13:25 (8:13)

Włókniarz: Biernat, Brański, Superson - Borsuk 3 (2/3), Jencz 2, Bartosz Borsiak 2, Lux 1, Karga 1, Zajc 1, Kubiak 1, Michał Borsiak 1, Główczyński 1, Rutkowski, Włodarczyk, Opara.

Karne: 2/3

Kary: 10 minut (Zajc, Kubiak, Włodarczyk, Lux, Rutkowski)

MKS: Wolniaczyk, Kolanek, Waloch - Piwnicki 14 (11/11), Torchała 2, Krzysztof Dutkiewicz 2, Famulski 2, Paweł Dutkiewicz 1 (0/1), Mielczarek 1, Tomasz Łuczak 1, Bernaś, Klimas, Młodzieniak, Majda, Pawelec.

Karne: 11/12

Kary: 4 minuty (Bernaś, Mielczarek)

Zgodnie z przewidywaniami nie było wielkich emocji w Konstantynowie. Gospodarze zagrali tak jak w pierwszej rundzie - przyzwoicie w obronie, ale fatalnie w ofensywie. 25 straconych goli w meczu z liderem z Wielunia wstydu Włókniarzowi nie przynosi, wciąż jednak piętą achillesową ekipy prowadzonej przez trenera Pawła Kraskę jest atak.

Wynik meczu otworzył Łukasz Piwnicki. Chwilę później z rzutu karnego pomylił się Paweł Dutkiewicz, jednak i tak kolejne bramki padły łupem wielunian. W 12 minucie swojego szóstego gola rzucił Piwnicki (w całym meczu trafił czternastokrotnie, w tym aż 11 razy z rzutów karnych, w których miał stuprocentową skuteczność!) wyprowadzając MKS na prowadzenie 7:3. Mecz był rwany i rzadko akcje kończyły się bramkami. Tylko w pierwszej połowie sędziowie podyktowali aż 8 rzutów karnych. Do przerwy goście wygrywali 13:8.

W drugiej odsłonie gospodarze jeszcze gorzej radzili sobie w ofensywie. Po kwadransie mieli na koncie zaledwie 11 rzuconych bramek, wielunianie 20. W ostatnim kwadransie nie było już emocji. Wynik meczu na 13:25 ustalił wracający do drużyny MKS-u obrotowy Leszek Mielczarek.

SPR Pabiks Mag-mar Pabianice - UMKS Trójka Ostrołęka 23:35 (10:15)

Pabiks: Oklejak, Olek, Forc - Trojanowski 7, Pieczyński 5, Kiełbasiński 4, Walocha 2, Pielesiak 2, Orliński 1, Florczak 1, Zajączkowski 1, Dybcio, Stawicki, Domagalski, Janczak.

Rozczarowanie w Pabianicach. Mimo kilku wzmocnień Pabiks okazał się być równie słaby co jesienią i zasłużenie przegrał z Trójką Ostrołęka. Gospodarze osłabieni brakiem pauzującego za czerwoną kartkę Bartosza Gościłowicza ani razu nie byli na prowadzeniu, a po kilku wyrównanych minutach całkowicie oddali inicjatywę ostrołęczanom, którzy do przerwy prowadzili 15:10.

W drugiej połowie gra Pabiksu wyglądała jeszcze gorzej. Ilość błędów technicznych była wręcz zatrważająca. Nic zatem dziwnego, że goście powiększyli przewagę o kolejnych siedem bramek i wygrali ostatecznie aż 35:23. Za tydzień Pabiks czeka wyjazd do Regimina, a później przed podopiecznymi Adama Jędraszczyka seria meczów z zespołami ze ścisłej czołówki. Może się zatem okazać, że mimo wzmocnień ekipa z miasta trzech koron poczeka na pierwsze punkty aż do szóstej kolejki, w której zmierzy się ze słabym AZS AWF Warszawa.

KS Uniwersytet Radom - Politechnika Anilana Łódź 31:35 (15:14)

Anilana: Bartczak, Matulski - Rutkowski 13 (3/3), Witkowski 9 (3/4), Wawrzyniak 5, Kamil Strzebiecki 4, Pawlak 2, Gawski 1, Morąg 1, Misiak, Daniel Strzebiecki, Stępień, Kucharski, Bilichowski.

Karne: 6/7

Kary: 12 minut (Morąg x3, Kamil Strzebiecki, Rutkowski, Pawlak)

Czerwona kartka: Morąg (gradacja kar, 60 minuta)

Znakomity początek rundy rewanżowej w wykonaniu Anilany. Wygrana z nie ukrywającą swoich pierwszoligowych aspiracji drużyną Uniwersytetu Radom potwierdza, że łódzka ekipa jest bardzo poważnym kandydatem do awansu.

Początek spotkania był dosyć chaotyczny. Anilana co prawda po bramkach Damiana Wawrzyniaka i Kamila Strzebieckiego wyszła na prowadzenie 3:0, ale szybko je roztrwoniła. W 9 minucie radomianie za sprawą Mariusza Dziury wyszli na prowadzenie 5:3. Łódzka ekipa odrobiła jednak lekcję z meczu z pierwszej rundy, podczas którego nie potrafiła poradzić sobie z środkowym rozgrywającym Grzegorzem Mroczkiem. W sobotnim rewanżu egzamin zdała koncepcja z wysuniętą obroną. Trenerzy Robert Sobór i Michał Matyjasik momentami nakazywali wychodzić do przodu nawet dwóm obrońcom. Dzięki temu Anilana nie pozwoliła gospodarzom rozwinąć skrzydeł i po kilku minutach znów była na prowadzeniu (7:9) . Do końca pierwszej odsłony mecz był bardzo zacięty i prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Do przerwy o jedną bramkę lepsi byli radomianie (15:14).

Obraz gry nie zmieniał się przez blisko 20 minut drugiej połowy. Raz jedna, raz druga drużyna wysuwała się na prowadzenie by za chwilę je stracić. W 46 minucie po raz pierwszy z linii siódmego metra pomylił się Kamil Witkowski, a za chwilę gospodarze rzucili dwie bramki odskakując na 24:22. To nie podłamało jednak łodzian, którzy po 4 z rzędu bramkach na osiem minut przed końcem wygrywali 26:24. Sporo dobrego robili dwaj wysunięci obrońcy Anilany, którzy indywidualnie kryli najgroźniejszych zawodników gospodarzy - Grzegorza Mroczka i Piotra Rojka. W kolejnych 120 sekundach bramki padały naprzemiennie. Przełamanie nastąpiło w 56 minucie. Grający fenomenalne zawody Piotr Rutkowski trafił dwa razy z rzędu wyprowadzając Anilanę na prowadzenie 30:27. Wykończeni fizycznie gospodarze jeszcze walczyli, ale nie byli w stanie powstrzymać łódzkiej ekipy. Gdy na niecałe 2 minuty przed końcem swoją drugą bramkę z rzędu rzucił Kamil Witkowski stało się jasne, że Anilana dopisze do swojego konta dwa punkty. Radomianie grali nieporadnie i za chwilę zostali skarceni kolejnymi dwoma bramkami, po których łódzki zespół prowadził już 35:29. W ostatnich sekundach Uniwersytet zdołał minimalnie podreperować rezultat i ostatecznie uległ Anilanie 31:35.

Wygrana w Radomiu otwiera nowe możliwości przed łódzką ekipą. Za tydzień Anilana podejmie we własnej hali wicelidera - AZS AWF Biała Podlaska i jeżeli zdoła wygrać to awans do I ligi będzie bardzo prawdopodobny.

ChKS Łódź swój mecz z Czarnymi Regimin rozegra w czwartek.