Sport.pl

Wysokie zwycięstwo Piotrkowianina i derby regionu dla Anilana

Drużyny z niższych lig piłki ręcznej rozegrały kolejne mecze. Zwycięstwa odniosły Piotrkowianin, Politechnika Anilana, ChKS i MKS Wieluń
I liga, grupa A

Olimp Grodków - MKS Piotrkowianin 28:37 (13:19)

Piotrkowianin: Banisz, Procho - Swat 10 (2/2), Woynowski 7, Surosz 5, Mróz 5, Zinchuk 4, Pożarek 2, Góralski 2, Pacześny 1, Cichocki 1, Iskra, Chełmiński, Jankowski, Szczukocki, Pakulski.

Karne: 2/2

Kary: 12 minut (Woynowski x 2, Szczukocki, Pożarek, Pacześny, Pakulski).

Zgodnie z przewidywaniami Piotrowianin nie miał problemów z wywalczeniem kompletu punktów w Grodkowie. W pierwszym kwadransie goście pozwolili gospodarzom rzucić tylko trzy gole, samemu trafiając dziesięciokrotnie. Połowę bramek w tym okresie rzucił dla przyjezdnych Piotr Swat. W końcówce skuteczniejsi byli gospodarze dzięki czemu do przerwy zniwelowali stratę do sześciu bramek. Pierwszych kilkanaście minut po przerwie było nieco bardziej zaciętych. Gospodarze odrabiali straty i w 42. minucie tracili już tylko cztery bramki. Piotrkowianie szybko jednak rozwiali złudzenia grodkowian. Pomiędzy 47. a 52. minutą rzucili sześć bramek z rzędu wychodząc na najwyższe w tym meczu prowadzenie 33:23. Za tydzień podopiecznych Rafała Przybylskiego czeka dużo cięższe zadanie, bowiem do Piotrkowa przyjedzie spadkowicz z Superligi - Nielba Wągrowiec.

II liga grupa mazowiecka

SPR Pabiks Pabianice - Politechnika Anilana 28:33 (11:17)

Pabiks: Oklejak, Olek, Forc - Pielesiak 8, Gościłowicz 5, Kiełbasiński 4 (0/1), Orliński 2, Walocha 2, Walczak 2, Nowicki 2, Trojanowski 2, Zajączkowski 1, Dybcio.

Karne: 0/1

Kary: 18 minut (Walocha x 2, Gościłowicz x 2, Orliński, Nowicki, Trojanowski, Dybcio)

Czerwona kartka: Walocha (45. minuta, za odepchnięcie rywala)

Anilana: Bartczak, Łukasik - Witkowski 10 (2/4), Rutkowski 6 (0/1), Daniel Strzebiecki 4, Kucharski 3, Kamil Strzebiecki 3, Pawlak 2, Gawski 2, Wawrzyniak 1, Pałasiak 1, Morąg 1, Stępień, Misiak, Bilichowski, Skowroński.

Karne: 2/5

Kary: 12 minut (Kamil Strzebiecki x 3, Misiak, Morąg, Kucharski)

Czerwona kartka: Kamil Strzebiecki (54 minuta, gradacja kar)

Pewna wygrana Anilany w derbowym pojedynku z Pabiksem, z którego oprócz emocji czysto sportowych zapamiętana zostanie na pewno sytuacja, gdy gospodarze w wyniku wykluczeń grali zaledwie we dwójkę w polu. Początek meczu należał do gości, w siódmej minucie Anilana wygrywała już 4:1, ale gospodarze odrobili straty w nieco ponad 60 sekund. Za chwilę na boisku zrobiło się nieco więcej miejsca, bowiem sędziowie za szarpaninę wykluczyli obrotowych: Bartosza Dybcio i Tomasza Morąga. Goście znów odskoczyli na dwa gole, by w mgnieniu oka swoją przewagę roztrwonić. W 18. minucie po kolejnej bramce Kamila Witkowskiego łodzianie wygrywali 11:7 i wydawało się, że wreszcie złapali właściwy rytm gry. Gra ekipy gości przypominała jednak sinusoidę. Pabiks wykorzystał kolejne chwile słabości łódzkiej defensywy i po trafieniu Adriana Nowickiego zbliżył się na jedno trafienie (11:12). Był to jednak ostatni gol pabianiczan w pierwszej odsłonie. Anilana zaś zdobyła ich aż 5 i do szatni zeszła z wysokim prowadzeniem 17:11.

Drugą połowę znów lepiej zaczęli goście. W 36. minucie po trafieniu Daniela Strzebieckiego było już 21:13. Wysokie prowadzenie rozluźniło łodzian, którzy popełniali sporo błędów techniczych i ich przewaga topniała (25:20). W 45. minucie Jakub Walocha wyleciał z boiska z czerwoną kartką za odepchnięcie będącego w wyskoku Oskara Gawskiego. Chociaż przewinienie wyglądało nieprzyjemnie, to wydaje się, że czerwona kartka była zbyt dotkliwą karą. Nie zgadzał się z nią zresztą sam ukarany, a że protestował w sposób bezceremonialny sędziowie zdecydowali o ukaraniu go dodatkowymi dwoma minutami wykluczenia (to oznaczało, że Pabiks musiał grać aż 4 minuty w osłabieniu). Przy stanie 21:25 przy piłce była Anilana i za faul na Piotrze Rutkowskim arbitrzy wykluczyli na dwie minuty rozgrywającego Pabiksu Marcina Walczaka. Nie minęło kilka sekund, a pabianiczanie popełnili błąd zmiany wpuszczając na boisko Dariusza Orlińskiego. Szkoleniowiec Pabiksu - Adam Jędraszczyk był przekonany, że ukarany czerwoną kartką Jakub Walocha otrzymał tylko dwie minuty wykluczenia. Anilana miała zatem przewagę trzech zawodników w polu, ale to nie był koniec wykluczeń. Goście rozegrali akcję do skrzydła skąd trafił Adrian Kucharski. Przy jego ataku w teatralny sposób próbował na faul ofensywny naciągnąć arbitrów Marcin Trojanowski. Sędziowie nie dali się nabrać i wykluczyli go z gry na dwie minuty. W efekcie Pabiks rozpoczynał kolejną akcję mając zaledwie dwóch zawodników z pola. W końcówce nie było już emocji.

ChKS Łódź - AZS AWF Warszawa 30:26 (12:14)

ChKS: Antosik, Łuczyński - Darnowski 7 (0/1), Fałdrowicz 6 (0/1), Przybylski 4 (1/1), Zasada 2, Urbański 2, Świątkiewicz 2, Mosieniak 1, Walczak 1, Winiarski 1, Karolak 1, Kuśmierczyk 1, Stężała 1, Kaźmierczak 1.

Karne: 1/3

Kary: 4 minuty (Urbański x 2)

Cenna wygrana ChKS. Porażka w sobotnim spotkaniu mogła sprawić, że drużyna z Chojen znalazłby się w gronie zagrożonych degradacją. W pierwszym kwadransie minimalnie lepsi byli gospodarze. W 17. minucie po golu Adama Kuśmierczyka wygrywali 7:5, wtedy przebudzili się goście, którzy po czterech golach z rzędu wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Zawodnicy z Chojen zniwelowali straty, ale nie na długo. W 25. minucie znów akademicy prowadzili dwoma bramkami (9:11).

Zaraz po gwizdku rozpoczynającym drugą odsłonę meczu gospodarze wzięli się do roboty. Wyrównali po minucie, a w 38. min po bramce Kamila Mosieniaka wygrywali już 19:16. W 52. min wydawało się, że ChKS przejął kontrolę nad meczem. Po dwóch kolejnych bramkach prawoskrzydłowego Dawida Darnowskiego było już 26:22. Goście odpowiedzieli dwoma bramkami, ale nie wyprowadziło to z równowagi podopiecznych Tomasza Walickiego. Zwycięstwo przypieczętował Sergiusz Przybylski, który ustalił wynik na 30:26.

UMKS Trójka Ostrołęka - MKS Wieluń 27:31 (13:14)

MKS: Kolanek, Waloch - Paweł Dutkiewicz 14 (6/6), Bernaś 5, Węcek 5, Głowacki 4, Majda 1, Krzysztof Dutkiewicz 1, Torchała 1, Mielczarek, Pawelec.

Karne: 6/6

Kary: 10 minut (Pawelec x 2, Mielczarek, Węcek, Bernaś)

Ważne dwa punkty wielunian, bo w Ostrołęce wielu zespołom gra się ciężko. MKS miał z Trójką rachunki do wyrównania, bowiem w pierwszej rundzie sensacyjnie tylko zremisował w Wieluniu. Sobotnie spotkanie - zgodnie z przewidywaniami - było zacięte. Gospodarze ani na moment nie tracili chłodnej głowy i na każdą bramkę zdobywaną przez rywali odpowiadali tym samym. Tradycyjnie znakomicie grał Paweł Dutkiewicz. W całym meczu lewoskrzydłowy wieluńskiej ekipy rzucił aż 14 bramek, z czego osiem w pierwszej odsłonie.

W 33. minucie znów był remis, ale po czterech trafieniach MKS wygrywał 18:15. Gospodarze odpowiedzieli dwoma golami, ale wielunianie po bramkach Pawła Dutkiewicza, Dawida Głowackiego i Krzysztofa Węcka ponownie zdołali odskoczyć na bezpieczny dystans (25:20). W pierwszej rundzie wielunianiom zdarzało się trwonić taką przewagę. I teraz było podobnie, bo w zaledwie 180 sekund zawodnicy Trójki zdołali rzucić cztery bramki tracąc tylko jedną (26:28 w 57. min). Wtedy dwie arcyważne bramki zdobył jednak Krzysztof Węcek.

AZS UMCS Lublin - KKS Włókniarz Konstantynów 25:14 (9:8)

Włókniarz: Biernat, Brański - Jencz 5, Borsuk 3, Zajc 1, Bartosz Borsiak 1, Główczyński 1, Kubiak 1, Lux 1, Opara 1, Michał Borsiak, Pietrzak.

Karne: 0/0

Kary: 16 minut (Kubiak x 3, Główczyński x3, Bartosz Borsiak, Michał Borsiak)

Czerwona kartka: Kubiak (52 minuta, gradacja kar), Główczyński (57 minuta, gradacja kar)

Włókniarzowi wciąż nie udaje się wydostać ze strefy spadkowej. Zarówno w meczu poprzedniej kolejki z AZS AWF Warszawa, jak i w spotkaniu z akademikami z Lublina konstantynowianie dobrze zagrali tylko w jednej połowie. W Lublinie do przerwy prowadzili wyrównaną walkę. Świetnie spisywał się w bramce Włókniarza Grzegorz Brański. Ciężar gry wziął jednak na siebie rozgrywający u Kamil Bernat (7:4). W 25, min trener gości Paweł Kraska wziął czas. Jego uwagi przyniosły skutek i do przerwy goście zdołali zbliżyć się do akademików na jedną bramkę. Niestety po przerwie AZS szybko rozwiał nadzieje konstantynowian na dobry wynik. Cztery szybko rzucone gole pozwoliły im na przejęcie kontroli nad meczem.

Więcej o: