Sport.pl

Piotrkowianin bliżej awansu, a MKS Wieluń i Politechnika Anilana - dalej

Ważne zwycięstwo odniosła drużyna Piotrkowianina, która umocniła się na pierwszym miejscu w tabeli. Gorzej powiodło się drugoligowcom z łódzkiego, zwłaszcza MKS Wieluń
I liga, grupa A

Zgodnie z przewidywaniami Piotrkowianin przywiózł z Ostrowca Świętokrzyskiego dwa punkty. Wygrana nie przyszła jednak łatwo. Mecz rozpoczął się od prowadzenia gości 2:0 po bramkach Mateusza Góralskiego i Adama Pacześnego, ale cztery kolejne gole były dziełem gospodarzy. W 16. min piotrkowianie odzyskali prowadzeni (10:9). Nie na długo: następne sześć minut zawodnicy KSZO Odlewni wygrali w stosunku 6:2 i wyszli na trzybramkowe prowadzenie 15:12. W końcówce pierwszej odsłony skuteczniejszy był Piotrkowianin, który zniwelował straty do jednej bramki (16:15).

Po przerwie goście wrzucili piąty bieg. Co prawda po dwóch trafieniach Pacześnego i Góralskiego gospodarze zdołali jeszcze odpowiedzieć, ale kolejne minuty rozwiały wątpliwości. W 45. min było już bowiem 20:25. Gospodarze walczyli jednak ambitnie i jeszcze na osiem minut przed końcem meczu po bramce Michała Kality tracili tylko trzy gole do lidera (24:27). Było to jednak, jak się później okazało, ostatnie trafienie ostrowczan.

Za tydzień Piotrkowianin podejmie we własnej hali wicelidera - Ostrovię Ostrów Wielkopolski. Ewentualna wygrana sprawi, że zawodnicy z Piotrkowa będą już jedną nogą w Superlidze.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Piotrkowianin 24:30 (16:15)

Piotrkowianin: Banisz, Procho - Surosz 6, Zinchuk 5, Góralski 4, Mróz 4, Pacześny 3, Woynowski 3, Swat 3 (1/1), Iskra 1, Pakulski 1, Pożarek, Chełmiński, Cichocki.

Karne: 1/1

Kary: 12 minut (Pożarek x3, Surosz, Cichocki, Swat)

Czerwona kartka: Pożarek (gradacja kar, 59 minuta)

II liga grupa mazowiecka

Skomplikowała się sytuacja Politechniki Anilany w walce o awans do pierwszej ligi. Zgodnie z przewidywaniami sobotni mecz przeciwko Trójce Ostrołęka należał do ciężkich. Niestety łodzianie zeszli z parkietu pokonani i teraz ich szanse na zajęcie jednej z dwóch czołowych lokat poważnie zmalały.

Sobotni mecz łodzianie zaczęli fatalnie i w 9. min przegrywali już 0:5. Chwilę później pierwsze trafienie dla Anilany zaliczył Piotr Rutkowski, ale gospodarze odpowiedzieli dwoma trafieniami. Dopiero wtedy obudzili się goście. Po czterech bramkach z rzędu tracili do ostrołęczan już tylko dwie bramki (wynik powinien być jeszcze lepszy, ale rzutu karnego nie wykorzystał Kamil Witkowski). Ostatnie minuty pierwszej odsłony znów jednak należały do gospodarzy.

Początek drugiej odsłony wyglądał bardzo obiecująco. Po siedmiu minutach było już tylko 12:14, niestety następne trzy trafienia zaliczyli gracze Trójki ponownie odskakując na bezpieczny dystans. 4-5 bramkowe prowadzenie gospodarzy utrzymywało się do 55 minuty, wtedy po dwóch kolejnych bramkach Damiana Wawrzyniaka strata Anilany do Trójki wynosiła już tylko 3 bramki. Niestety zabrakło już czasu na uzyskanie korzystnego wyniku. Co prawda w szalonej końcówce, przy podwójnym osłabieniu, łodzianie zdobyli jeszcze dwie bramki, ale gospodarze odpowiedzieli trafieniem ustalającym wynik.

Mecz skończył się utarczkami z podejmującą sporo kontrowersyjnych decyzji parą sędziowską z Ciechanowa i Warszawy. Prawdopodobnie ta awantura skończy się tym, że kilku zawodników Anilany, zwłaszcza doświadczony bramkarz Tomasz Matulski, zostanie zawieszona.

W następnej kolejce Anilanę czeka pojedynek z Czarnymi Regimin, a później w ciągu tygodnia łódzki zespół rozegra trzy spotkania z bezpośrednimi rywalami do awansu - MKS Wieluń, AZS AWF Biała Podlaska i Mazurem Sierpc.

UMKS Trójka Ostrołęka - Politechnika Anilana Łódź 27:24 (12:8)

Anilana: Bartczak, Matulski - Rutkowski 5, Wawrzyniak 5 (1/2), Kucharski 4, Gawski 3, Daniel Strzebiecki 3, Witkowski 2 (1/2), Morąg 1, Kamil Strzebiecki 1, Pałasiak, Pawlak.

Karne: 2/4

Kary: 16 minut (Daniel Strzebiecki x3, Rutkowski x2, Pałasiak, Morąg, Wawrzyniak)

Czerwona kartka: Daniel Strzebiecki (gradacja kar, 59 minuta)

Porażka ChKS

Sezon 2015/2016 jest już dla ChKS praktycznie skończony. Podopieczni Tomasza Walickiego mogą najwyżej zająć dziewiąte miejsce w tabeli. Ważniejsze jednak, aby młoda ekipa z Chojen zdobywała drugoligowe doświadczenie. W sobotę lekcji łodzianom udzieliła ekipa Uniwersytetu Radom, która nie złożyła jeszcze broni w walce o barażowe miejsce w mazowieckiej drugiej lidze.

ChKS mecz rozpoczął bez kontuzjowanego lidera - Rafała Fałdrowicza, który dopiero w tym tygodniu będzie miał przeprowadzone badania. Niewykluczone, że leworęczny rozgrywający już nie pojawi się na boisku w tym sezonie. Jego nieobecność jest okazją do pokazania się powoływanemu do juniorskiej reprezentacji Polski Arturowi Urbańskiemu. Leworęczny gracz ChKS w sobotę z siedmioma golami był najskuteczniejszym zawodnikiem swojej drużyny. W 10. min po jego bramce ChKS przegrywał 2:5. Tradycyjnie prym w radomskiej ekipie wiodła trójka zawodników -Grzegorz Mroczek, Piotr Krzywicki, Piotr Rojek. Ostatni z nich przymierzany jest do ekipy Wybrzeża Gdańsk i niewykluczone, że w przyszłym sezonie będzie występował w Superlidze. Trafienie Rojka ustaliło wynik do przerwy.

W drugiej połowie mecz się wyrównał. Po pierwszym kwadransie łodzianie mogli mieć nawet nadzieję na odwrócenie losów. W 47. min po trafieniu obrotowego Mateusza Kaźmierczaka było już tylko 20:24. Goście odpowiedzieli jednak trzema kolejnymi bramkami i już do końca kontrolowali przebieg gry.

ChKS Łódź - KS Uniwersytet Radom 26:33 (11:19)

ChKS: Górecki, Antosik, Łuczyński - Urbański 7 (1/1), Przybylski 5 (2/3), Kaźmierczak 4, Witczak 3, Rokicki 2 (1/1), Świątkiewicz 2, Karolak 2, Walczak 1, Stężała, Kuśmierczyk, Darnowski, Pietrusiak, Zasada. Karne: 4/5

Kary: 8 minut (Kaźmierczak, Świątkiewicz, Urbański, Rokicki)

Wieluń znalazł pogromcę

Pierwsza w tym roku porażka lidera z Wielunia. Kandydat do awansu był bezradny w starciu z AZS UW Warszawa. Akademicy zdawali sobie sprawę, że tylko wygrana przedłuża ich szanse na awans do I ligi. Od początku kapitalnie grał w bramce AZS Tomasz Szałkucki. Goście mieli problem ze sforsowaniem warszawskiej defensywy, a gdy już dochodzili do czystej pozycji, świetnie bronił Szałkucki. Po siedmiu minutach było 3:0 dla warszawian. Goście ustabilizowali swoją grę i po bramce Dawida Głowackiego w 13. minucie tracili do gospodarzy już tylko jedną bramkę (5:4). Z minuty na minutę akademicy grali coraz lepiej. Apogeum ich dobrej gry oglądaliśmy w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy gdy od stanu 9:6 rzucili dziesięć bramek tracąc tylko pięć.

W pierwszych kilkunastu minutach po przerwie wielunianie odrobili trochę strat. W 44. minucie po bramce Michała Bernasia było już 22:17. Gospodarze byli jednak zdecydowanie lepsi. W ciągu trzech minut odbudowali dziewięciobramkową przewagę.

Porażka była zimnym prysznicem dla szczypiornistów MKS. Przed podopiecznymi Tomasza Derbisa teraz dwa bardzo trudne mecze: za dwa tygodnie w Sierpcu z trzecim w tabeli Mazurem, tydzień później podejmą we własnej hali Politechnikę Anilanę Łódź. Po piętach liderowi depcze AZS AWF Biała Podlaska, dlatego w meczach tych nie może stracić choćby punktu.

AZS UW Warszawa - MKS Wieluń 34:26 (19:11)

MKS: Wolniaczyk, Kolanek, Waloch - Piwnicki 5 (0/1), Paweł Dutkiewicz 5 (2/3), Bernaś 5, Torchała 3, Krzysztof Dutkiewicz 2, Tomasz Łuczak 2, Węcek 1, Głowacki 1, Majda 1, Młodzieniak 1, Mielczarek, Michał Łuczak, Pawelec. Karne: 2/4

Kary: 14 minut (Pawelec x2, Mielczarek x2, Torchała, Bernaś, Krzysztof Dutkiewicz).

Lekcja w Konstantynowie

Nie było sensacji w Konstantynowie. Goście z Białej Podlaskiej, którzy przed rokiem grali w I lidze, nie pozostawili złudzeń podopiecznym Pawła Kraski. Gospodarze, mimo wygranej w tej kolejce bezpośredniego rywala do utrzymania - Szczypiorniaka Dąbrowa Białostocka - nadal mają szansę na pozostanie w II lidze. Kluczowe będzie jednak zdobycie punktów w meczach z Pabiksem, ChKS i Szczypiorniakiem.

W sobotę AZS AWF obnażył wszystkie ofensywne braki Włókniarza. Dość powiedzieć, że pierwszą bramkę z gry podopieczni konstantynowianie zdobyli dopiero w 23. minucie przy prowadzeniu rywali 8:1. Pomiędzy 26 a 28 minutą gospodarze rzucili trzy gole pod rząd zmniejszając prowadzenie AZS do czterech bramek, ale ostatnie dwa ciosy zadali goście.

Gospodarze nie najgorzej zaczęli drugą połowę. W 34 minucie znów tracili do zdecydowanego faworyta tylko cztery bramki. Na więcej przyjezdni już nie pozwolili i bez większych problemów powiększyli prowadzenie. Prawdziwa demolka miała miejsce w ostatnich pięciu minutach, które akademicy wygrali stosunkiem 7:1.

W następnej kolejce Włókniarz podejmie AZS UW Warszawa.

KKS Włókniarz Konstantynów - AZS AWF Biała Podlaska 15:28 (6:12)

Włókniarz: Brański, Biernat, Superson - Jencz 6 (2/2), Przybysz 3, Borsuk 2 (1/3), Bartosz Borsiak 2, Kubiak 1, Lux 1, Michał Borsiak, Główczyński, Drelich, Włodarczyk, Opara, Pietrzak, Zajc.

Karne: 3/5

Kary: 12 minut (Kubiak x2, Michał Borsiak, Bartosz Borsiak, Główczyński, Pietrzak)

Nerwowo w Pabianicach

Sytuacja Pabiksu robi się dramatyczna. Co prawda podopieczni Adama Jędraszczyka zmierzą się w tej rundzie jeszcze z Włókniarzem Konstantynów, Szczypiorniakiem Dąbrowa Białostocka oraz ChKS, a więc z zespołami, z którymi zdobycie punktów jest w ich zasięgu. Pytanie tylko, w jakiej będą formie. W sobotę potwierdzili, że wciąż są w dołku. Zaczęło się co prawda obiecująco, bo w pierwszych minutach, głównie dzięki świetnej postawie w bramce Mateusza Oklejaka, Pabiks grał jak równy z równym z AZS UMCS Lublin. Od stanu 3:3 trzy bramki rzucili goście i, jak się później okazało, prowadzili już do ostatniej syreny. Grający zaledwie 13-osobowym składem Pabiks nie był w stanie powstrzymać rosnącej przewagi lublinian.

Zaraz po przerwie goście powiększyli swoją przewagę do ośmiu bramek i stało się jasne, że Pabiks przegra już po raz 18. w sezonie. Trudno oczekiwać aby pabianiczanie zdobyli punkty w dwóch kolejnych meczach, w których zagrają z Uniwersytetem Radom oraz AZS AWF Biała Podlaska.

SPR Pabiks Pabianice - AZS UMCS Lublin 24:29 (10:14)

Pabiks: Oklejak, Olek, Forc - Gościłowicz 6, Pielesiak 4, Walczak 3, Nowicki 3, Trojanowski 3, Dybcio 2, Stawicki 1, Kiełbasiński 1, Zajączkowski 1.

Więcej o: