Pelikan jak Sokół, czyli nic nie wiadomo w III lidze

Aż pięć drużyn ma szansę na grę w barażu o awans do II ligi. - Ale największe szanse mają Sokół Aleksandrów i Lechia Tomaszów - twierdzi Andrzej Kretek, znany łódzki trener.
- Wyniki, które padły w 24. kolejce, sprawiły, że nie zmniejszyło się grono kandydatów mających nie tylko matematyczne, ale i realne szanse na awans. Na razie nic jeszcze nie wiadomo, bo co najmniej pięć drużyn wciąż rywalizuje w walce o miejsce w barażu o drugą ligę - uważa Andrzej Kretek, były szkoleniowiec ŁKS i Widzewa.

Na czele tabeli nadal jest Sokół Aleksandrów, ale jego przewaga nad Lechią Tomaszów spadła do dwóch punktów. Tomaszowianie pod wodzą nowego trenera Grzegorza Wesołowskiego powoli, ale systematycznie odrabiają straty do lidera. Według powszechnej opinii Lechia to najstabilniejszy finansowo klub w łódzko-mazowieckiej grupie III ligi.

Według Kretka Sokół zaczął rundę wiosenną nie najlepiej, bo w siedmiu spotkaniach zaliczył cztery remisy. Zdaniem trenera jest to jednak drużyna turniejowa, która z meczu na mecz będzie się rozkręcać. - Sokół rozpoczął tegoroczne rozgrywki źle, ale może dobrze zakończyć sezon - uważa Kretek. - W ostatniej kolejce wprawdzie znów zremisował, ale jego rywalem był Pelikan Łowicz, który zawsze będzie niewygodnym rywalem dla najlepszych w lidze. Przypomnę, że wiosną pokonał Polonię Warszawa i Lechię, dlatego punkt zdobyty przez aleksandrowian w Łowiczu uważam za bardzo cenny - ocenia Kretek.

Jego zdaniem zespoły z Aleksandrowa i Tomaszowa mają podobne szanse na awans, a oprócz nich o prawo gry w barażu o II ligę nadal walczą Polonia Warszawa, ŁKS i Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Ten ostatnio w niedzielę stracił punkt w ostatniej minucie meczu z drużyną z Konwiktorskiej. Marek Papszun, trener Świtu, po zakończeniu spotkania pożegnał się z drużyną. W poniedziałek został szkoleniowcem Rakowa Częstochowa. Zastąpił go Przemysław Cecherz, zwolniony... z częstochowskiego klubu. To druga weekendowa zmiana trenera, bo rezygnację także złożył Piotr Kupka, prowadzący dotychczas Wartę Sieradz.

- Nie odkryję więc Ameryki, kiedy powiem, że w tej lidze każdy może wygrać z każdym, a o awansie zadecydują przede wszystkim bezpośrednie mecze między czołową piątką w tabeli - twierdzi Kretek. Nie wyklucza jednak sytuacji, że potentaci mogą niespodziewanie stracić punkty z ligowymi maruderami. - Tak jak to miało miejsce w przypadku ŁKS i Sokoła, które nie potrafiły pokonać Oskara Przysucha. To uroki piłki nożnej, bo zespoły z dołu tabeli nie mają praktycznie żadnych szans na utrzymanie w zreformowanej trzeciej lidze - dodaje szkoleniowiec.

Najbliższa kolejka raczej nie powinna wiele zmienić w układzie tabeli, bo czołowe drużyny zagrają ze słabeuszami. W ostatniej kwietniowej serii spotkań kibiców czekają dopiero spore emocje, ponieważ ŁKS pojedzie na mecz z rezerwami Legii Warszawa, Lechia zagra na wyjeździe z Ursusem Warszawa, a w pierwszy weekend maja ŁKS będzie podejmować Pelikana, Lech zagra przed własną publicznością z Polonią, a Sokół będzie gościł Ursusa.

Kretek twierdzi, że w tych spotkaniach nie jest w stanie wskazać faworyta. - Jesienią Sokół grał równo, a wiosną w tej klasyfikacji zastąpił go Pelikan. Dlatego przed spotkaniami na szczycie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy ŁKS, Polonia i Świt włączą się do walki o awans - mówi.

Przed drużynami jeszcze dziesięć kolejek, w których każdy zespół może sięgnąć po 30 punktów. - Może się okazać, że grono chętnych do odbierania punktów liderom wzrośnie. Wprawdzie dla większości drużyn żadnego ratunku już nie ma, ale część piłkarzy będzie chciała zawalczyć o kontrakty na przyszły sezon. Dlatego nie należy wykluczyć niespodzianek - kończy Kretek.