Piotrkowianin ma już awans, ale wciąż wygrywa

Piłkarze ręczni Piotrkowianina ma już zapewniony awans do Superligi, ale nie oddają punktów rywalom. Dużo gorsze nastroje panują w Konstantynowie
I liga, grupa B

Piotrkowianin potwierdził, że nieprzypadkowo wywalczył awans do Superligi. W sobotnim meczu zasłużenie pokonał mającą w swoich szeregach wielu doświadczonych zawodników ekipę Moto Jelcz Oława. W pierwszej połowie przez prawie 20 minut utrzymywał się wynik remisowy. Wtedy cztery bramki z rzędu rzucili przyjezdni (15:12). Gospodarze nie sprzedali jednak tanio skóry i w 27. min po trafieniu z karnego Eryka Sawickiego wrócili na prowadzenie 16:15. Do remisu doprowadził w 30 minucie Szymon Woynowski.

Na prowadzenie Piotrkowianin powrócił w 35. min po drugim kolejnym wykorzystanym rzucie karnym przez Romana Pożarka. W 42. min czeski obrotowy Piotrkowianina wyprowadził swoją drużynę na trzybramkowe prowadzenie 24:21. Kolejne trzy bramki rzucili jednak oławianie. Piotrkowianie opanowali nerwy szybciej od rywali i na dziewieć minut przed końcem znów mieli przewagę trzech trafień (28:25). W końcówce świeżo upieczony superligowiec nie pozwolił już gospodarzom zniwelować strat. Ostatnią bramkę dla Piotrkowianina rzucił Woynowski, chwilę później wynik meczu na 29:32 ustalił Piotr Kijek.

Moto Jelcz Oława - MKS Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 29:32 (17:17)

Piotrkowianin: Banisz, Procho, Pietruszka - Pożarek 6 (5/6), Woynowski 5, Mróz 5, Jankowski 4, Iskra 4, Surosz 3, Swat 2, Pacześny 2, Pakulski 1, Góralski.

Karne: 5/6

Kary: 8 minut (Iskra x3, Pakulski)

Czerwone kartki: Iskra (gradacja kar, 58. min), Pakulski (bezpośrednia, 26. min)



II LIGA GRUPA MAZOWIECKA

Pabiks uratowany

Mecz bez historii. Mający wciąż ochotę na baraż AZS łatwo rozprawił się z Pabiksem. Mecz był zacięty tylko przez kwadrans. Potem akademicy całkowicie zdominowali przebieg gry. Losy spotkania rozstrzygnięte zostały praktycznie już po pierwszych 30 minutach.

W drugiej połowie gospodarze walczyli już tylko o jak najniższy wymiar kary. Ostatecznie warszawianie wygrali bardzo wysoko. Na szczęście dla pabianiczan porażka nie oznacza tragedii.

<b>SPR Pabiks Pabianice - AZS UW Warszawa 23:39 (9:21) </b>

Pabiks: Oklejak, Olek, Forc - Gościłowicz 5, Trojanowski 5, Kiełbasiński 5, Walocha 2, Stawicki 2, Pielesiak 2, Pluciński 1, Nowicki 1, Cieślik, Zajkiewicz, Domagalski, Walczak, Zajączkowski.

Czarna sobota w Konstantynowie.

Po wielu sezonach spędzonych w drugiej lidze Włókniarz został zdegradowany. W meczu ostatniej szansy gospodarze nie sprostali grającej zaledwie w dziewięcioosobowym składzie Trójce Ostrołęka (do gry w polu przygotowanych było tylko siedmiu graczy) i stało się jasne, że nie wydźwigną się ze strefy spadkowej.

Sobotni mecz rozpoczął się od trzybramkowego prowadzenia gości, ale po paru minutach gospodarze opanowali nerwy i po dwóch bramkach Tomasza Luxa i jednej Filipa Jencza przegrywali już tylko 3:4. Wtedy błysnął w drużynie Trójki leworęczny skrzydłowy Kamil Ludwiczak, który rzucił pięć bramek z rzędu, kolejną dorzucił Łukasz Kowalczyk i w 17. minucie dramatycznie potrzebujący zwycięstwa gospodarze znaleźli się pod ścianą (4:11). Kolejne minuty należały do konstantynowian. Sygnał do ataku dał najlepszy w drużynie Włókniarza Marcin Kubiak. Po jego trafieniu w 22. minucie było już tylko 9:12. Goście raz jeszcze odskoczyli (19:12), ale dwa ostatnie trafienia zanotowali konstantynowianie i do przerwy wydawało się, że jeszcze nie wszystko stracone (14:19).

Pierwszy kwadrans po przerwie nie przyniósł przełamania w grze Włókniarza. Cieniem na grze podopiecznych Pawła Kraski kładą się zwłaszcza marnowane seryjnie rzuty karne (w całym meczu gospodarze nie rzucili aż czterech). Goście, mimo iż grali praktycznie bez zmian, spokojnie utrzymywali kilkubramkowy dystans. Nadzieje gospodarzy wróciły w 45 minucie, gdy straty do czterech bramek zniwelował Kubiak (21:25). Przez kolejnych kilka minut bramki padały na przemian. Od stanu 25:29 trzy kolejne gole rzucili ostrołęczanie i stało się jasne, że Włókniarz ten mecz przegra, co oznacza, że w przyszłym sezonie walczyć będzie w trzeciej lidze.

<b>Włókniarz Konstantynów - UMKS Trójka Ostrołęka 28:34 (14:19) </b>

Włókniarz: Brański, Biernat - Kubiak 8 (0/1), Borsuk 5 (3/4), Lux 4 (0/1), Knol 3, Jencz 2, Pietrzak 2, Zajc 2, Przybysz 1, Bartosz Borsiak 1, Opara, Michał Borsiak, Główczyński.

Karne: 3/7

Kary: 16 minut (Michał Borsiak x3, Pietrzak x2, Lux, Zajc, Borsuk)

Czerwona kartka: Michał Borsiak (gradacja kar, 58 minuta)

Cenny punkt MKS Wieluń w Radomiu.

Goście mogą czuć jednak niedosyt, bo na sekundy przed końcem prowadzili, ale bramka rzucona równo z syreną końcową przez Piotra Rojka zabrała wielunianom sukces.

Sobotni mecz był niesamowicie zacięty. Na początku minimalnie lepszy był MKS, który prowadził już 5:3. Radomianie szybko jednak zniwelowali straty, a w 23. minucie wyszli nawet na prowadzenie (10:7). W ostatnich minutach pierwszej odsłony lepiej grali jednak podopieczni Tomasza Derbisa, dzięki czemu do przerwy doprowadzili do remisu 11:11.

Druga połowa miała podobny przebieg. Ponownie gospodarze byli bliscy przejęcia kontroli nad wydarzeniami na boisku, a na dziesięć minut przed końcem wygrywali 23:20. Wielunianie nie poddali się jednak i po czterech kolejnych bramkach powrócili na prowadzenie i mało brakowało a dowieźliby je do samego końca.

Paradoksalnie, remis może okazać się dla wielunian korzystniejszy niż wygrana. Nie odbiera bowiem szans zajęcia barażowej lokaty radomianom, więc w meczu ostatniej kolejki z Mazurem Sierpc, czyli kolejną ekipą, która pozostaje w grze o baraże, będą dodatkowo zmobilizowani aby wygrać. Jeżeli by im się to udało to wtedy przy zwycięstwie z AZS AWF Biała Podlaska MKS zająłby drugą lokatę.

<b>KS Uniwersytet Radom - MKS Wieluń 28:28 (11:11) </b>

MKS: Kolanek, Wolniaczyk - Węcek 5, Torchała 4, Majda 4, Paweł Dutkiewicz 3 (3/4), Bernaś 3, Głowacki 2, Piwnicki 2 (1/2), Młodzieniak 2, Michał Łuczak 1 (1/2), Krzysztof Dutkiewicz 1, Mielczarek 1, Tomasz Łuczak, Klimas,Robert Pawelec.

Karne: 5/8

Kary: 4 minuty (Węcek, Piwnicki)

ChKS bliżej ósemki

Cenne dwa punkty ChKS, które przedłużają szanse na obronę ósmej lokaty z poprzedniego sezonu. Sobotni mecz podopieczni Tomasza Walickiego rozpoczęli świetnie i po siedmiu minutach prowadzili już 5:0. Goście potwierdzili jednak, że są groźni i zaczęli grać dużo skuteczniej. Dzięki temu zniwelowali straty (6:7). Wtedy o czas poprosił Walicki. Jego uwagi poskutkowały i w 17. minucie po trafieniu z koła Mateusza Kaźmierczaka było 10:6 dla ChKS. Spokojne prowadzenie gospodarze dowieźli do końca pierwszej połowy.

Pierwsze dwie bramki po przerwie rzucili przyjezdni, za chwilę tym samym odpowiedział ChKS. Goście grali jednak konsekwentnie i w 45. minucie po piątym karnym Krzysztofa Czekotowskiego doprowadzili do wyrównania 18:18. ChKS grał nierówno, po dobrych okresach miał przestój, który skrzętnie wykorzystywali zawodnicy z Dąbrowy Białostockiej. Na szczęście łodzianie byli zdecydowanie lepsi w końcówce. Od stanu 22:21 w 51. minucie rzucili 4 bramki pod rząd, dzięki czemu na 120 sekund przed końcem ich prowadzenie było już niezagrożone (26:21).

Za tydzień łodzianie rozegrają wyjazdowe spotkanie z mającą punkt więcej Trójką Ostrołęka. Stawką tego meczu będzie ósme miejsce w sezonie.

<b>ChKS Łódź - Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka 27:23 (14:11) </b>

ChKS: Antosik 1, Zawadzki - Darnowski 6 (3/3), Kaźmierczak 5, Stężała 5, Zasada 2, Kuśmierczyk 2, Pietrusiak 1, Urbański 1, Witczak 1, Laskowski 1, Łuczyński 1, Górniak 1, Świątkiewicz, Norbert Przybylski, Walczak.

Karne: 3/3

Kary: 16 minut (Kaźmierczak x2, Zasada x2, Darnowski, Łuczyński, Pietrusiak, Urbański)

Czerwona kartka: Urbański (bezpośrednia, 45 .minuta)

<b>AZS AWF Warszawa - Politechnika Anilana 31:37 (18:20) </b>