Sokół Aleksandrów wciąż wierzy w awans. "Wszystko zależy od nas"

- Nie musimy się na nikogo oglądać, wystarczy, że zdobędziemy 18 punktów - uważa Michał Bistuła, trener Sokoła Aleksandrów, lidera III ligi.
Po niedzielnej porażce z Polonią Warszawa (0:1) piłkarze Sokoła Aleksandrów mają tylko punkt przewagi nad drużyna ze stolicy. - Czyli wszystko wciąż jest w naszych nogach - tłumaczy Michał Bistuła, szkoleniowiec lidera III ligi. - Wystarczy, że wygramy wszystkie mecze do końca sezonu i zagramy w barażu.

Dla Sokoła spotkanie z Polonią przede wszystkim było szansą, aby utrzymać sześciopunktową przewagę w tabeli i częściowo po ostatnich słabszych meczach odzyskać zaufanie kibiców. Dla Bistuły i jego podopiecznych ostatnie tygodnie były bardzo trudne, gdyż w ośmiu meczach zdobyli tylko 13 punktów. - Wiadomo, że czołówka spłaszczyła się, ale nadal jesteśmy liderami - podkreśla Bistuła.

Do końca sezonu zostało sześć kolejek, w których lidera czekają jednak trudne spotkania, m.in. ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, Lechią Tomaszów, a na koniec z Bronią Radom. - W tej lidze nie ma łatwych spotkań, bo każdy mecz trzeba wybiegać. Za darmo nikt nie chce nam podarować punktów. Pretensje możemy mieć tylko do siebie. Z Polonią wcale nie musieliśmy przegrać, bo graliśmy momentami bardzo dobrze. Z kolei mecz z Wartą Działoszyn w naszym wykonaniu był przeciętny. Zagraliśmy bardzo źle, ale udało nam się zainkasować trzy punkty.

Kto jest najtrudniejszym przeciwnikiem Sokoła w walce o baraż? - Nie wiem, bo wszyscy rywale są niewygodni - odpowiada Bistuła. - W mojej opinii na razie nic nie jest wyjaśnione, bo Polonia, Lechia czy ŁKS mogą zgubić punkty - argumentuje szkoleniowiec Sokoła. Jego zdaniem o wszystkim zadecydują dwie ostatnie kolejki ligowe.

Po ostatniej wygranej z Wartą Sieradz lepsze nastroje panują w ŁKS. Wydawało się, że drużyna straciła szanse na dogonienie czołówki, jednak dwa wyjazdowe zwycięstwa pozwoliły odzyskać szanse na udział w barażu. Co o tym sądzi szkoleniowiec Sokoła? - Liga jest nieprzewidywalna, bo czasami padają tak zaskakujące wyniki, że trudno je racjonalnie wytłumaczyć. Każdy ma swoje ambicje - uważa Bistuła. I powtarza, że jego zespół nie musi oglądać się na rywali. - Wystarczy, że zdobędziemy 18 punktów - zaznacza. - Przypominam, że Sokół nadal jest liderem, a limit potknięć na pewno już wykorzystaliśmy. Doskonale wiemy, że skomplikowaliśmy siebie życie niedawnymi wynikami, ale nie poddajemy się.

Trener Sokola przyznaje, że 28. kolejka była wprawdzie rekordowa pod względem strzelonych goli, ale wyniki poszczególnych spotkań go nie zaskoczyły. - Co prawda Błękitni Raciąż wygrali na wyjeździe ze Świtem, ale to dobrze poukładana drużyna. Z kolei Start Otwock trafił na dobry dzień piłkarzy Pelikana Łowicz, a sam już tylko czeka na koniec ligi. Natomiast Lechia świetnie gra w ofensywie, dlatego na doskonalej murawie, jaka jest w Byczynie [wygrała z Nerem 6:2 - przyp. red.], duża liczba zdobytych bramek nikogo nie dziwi - uważa.

Już w środę ŁKS zagra na wyjeździe z Lechią w półfinale wojewódzkiego Pucharu Polski. W drugiej parze rezerwy GKS Bełchatów podejmą Wartę Sieradz.

Więcej o: