Sport.pl

Łzy wzruszenia pływaków i prezesa AZS UŁ PŁ. "Dla takich chwil warto pracować"

Troje pływaków AZS UŁ PŁ zostało wyróżnionych przez prezesa klubu Lecha Leszczyńskiego. - Dla takich chwil warto było pracować 40 lat w AZS - mówi wzruszony Leszczyński.
Podczas mistrzostw Polski świetnie zaprezentowali się Aleksandra Urbańczyk-Olejarczyk, Filip Wypych i Maksymilian Zgierski, czyli pływacy AZS UŁ PŁ. Pierwsza dwójka wywalczyła kwalifikacje olimpijskie do Rio de Janeiro (oboje na 50 m stylem dowolnym), a trzeci zdobył pierwszy złoty medal w seniorskiej karierze (50 m stylem motylkowym). - Na taki moment czekaliśmy od chwili powstania pływackiej sekcji AZS - mówi Aleksandra Leszczyńska, koordynator sportu wyczynowego w klubie. - Ola co prawda zdobyła kwalifikację już podczas swojej pierwszej próby, podczas mistrzostw Europy w Londynie, ale w Szczecinie popłynęła jeszcze szybciej. To niezwykły moment dla nich, jak i trenerów, bo czekali na to przez całą swoją karierę.

Bartosz Olejarczyk, trener i mąż Urbańczyk, cieszy się, że jego żona tak szybko wywalczyła minimum. - Przez te kilka dni spędzonych w Londynie było sporo nerwów - mówi. - A gdybyśmy mieli jeszcze czekać do mistrzostw Polski? Byłoby jeszcze gorzej...

- Poczułam wielką ulgę. Emocje po mnie spłynęły i może nie była to wielka euforia czy radość, ale... wzruszenie - dodała Urbańczyk i otarła łzy.

Wypych kwalifikację wywalczył dopiero w ostatnim wyścigu w Szczecinie, i to w niezwykle dramatycznych okolicznościach. Pobił swój rekord życiowy (22,13 s), ale uzyskał identyczny wynik jak Paweł Juraszek z Dziewiątki Dzierżoniów. - Tyle że ja miałem lepszy czas we wcześniejszym wyścigu i to ma kluczowe znaczenie. Mam więc paszport do Rio - potwierdza pływak.

- To bardzo charakterny i niepokorny zawodnik, a tylko tacy sportowcy mogą osiągać największe sukcesy - chwali Wypycha Lech Leszczyński, prezes AZS UŁ PŁ, mając na myśli m.in. fakt, że pływak zrezygnował ze szkolenia centralnego Polskiego Związku Pływackiego i przygotowuje się do zawodów na własną rękę.

Dużą niespodzianką był złoty medal Zgierskiego, który najlepsze lata kariery ma jeszcze przed sobą. Co prawda w wyścigu nie startował Konrad Czerniak, najlepszy zawodnik na tym dystansie, ale wynik 23,66 s to drugi najlepszy wynik w historii polskiego pływania. W Londynie dałby Zgierskiemu piąte miejsce. - Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej i będę mógł poprawiać się w takim tempie jak do tej pory - mówi pływak. - Na 100 m stylem motylkowym, czyli dystansie olimpijskim, poprawiłem się aż o cztery sekundy. Być może za cztery lata będzie można myśleć o wyjeździe na igrzyska.

Leszczyński podkreśla, że dzień 27 maja, w którym nasi pływacy odnieśli wielkie sukcesy, zapamięta do końca życia. - Dla takich chwil warto przez 40 lat pracować w AZS - kończy prezes klubu.

Więcej o: